RSS
 

lasy i filmy

24 kwi

Ponieważ onet postanowił zrobić sobie żarty z mojego pieczołowicie wpisywanego tekstu, ja postanowiłam się nie dać i spróbować odtworzyć powoli to wszystko, co straciłam. Pamiętam to, jakby działo się dziś…

Był 13 dzień kwietnia 2014 roku. W telewizji leciał Con Air – Lot skazańców z Nicolasem Cage’m i paroma innymi szaleńcami, co to potrafią przeżyć największe katastrofy, włącznie z pożarem albo zmiażdżeniem przez ciężarówkę, walec i koparkę w jednym. I do tego, odbijając się od drutów wysokiego napięcia, spadają zupełnie bezboleśnie pod stopy ukochanej. Bez jednego zadraśnięcia. Lekko spoceni. Ale tylko lekko.

Ach, ta Ameryka. John Malkovich, John Cusack. Sami Jasie. A jak grają! Co chwilę chowałam głowę, więc żeby jednak nie tracić czasu na obawianiu się o życie głównego bohatera, postanowiłam sprawdzić, ile kilometrów pokonaliśmy tej niedzieli we trójkę z moim Mężczyzną i znajomym Grzesiem. Wyszło mi czterdzieści. A dwa lata wcześniej dziesięć było ponad moje siły! Oto obrazek trasy:

Trasa pokazana jest na mapce dostępnej na stronie Lasów Państwowych –
http://www.lasy.gov.pl/nasze-lasy/mapa-lasow
. Jeśli tylko lubicie jeździć po lasach, zobaczycie tam każdą ścieżkę, która istnieje w lesie. Naprawdę wspaniałe narzędzie obliczania, wyszukiwania i planowania trasy. Polecam! :)

PS. Zawsze to lepiej między jednym efektem specjalnym a kolejnym mordobiciem w filmie robić coś pożytecznego, niż chować się pod kołdrę.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Po prostu

 

onet sobie jaja zrobił

14 kwi

Weszlam na swój blog, a tu nie ma wpisu.Cholera.  Został sam tytuł. Gdybym wiedziała, że onet mnie tak brzydko potraktuje, moje starania i to, że nawet zgłosiłam ten wpis jako polecany redakcji, to w ogóle bym nic nie pisała. Jestem coraz bliżej przeniesienia się gdziekolwiek indziej. Co z tego, że teraz kokpit, z którego wrzucam wpisy wygląda inaczej, jak mnie to do niczego nie jest potrzebne?! A gdzie mój wpis, nad którym siedziałam przez dwie godziny? Gdzie zdjęcia, które specjalnie do tego celu obrabiałam?

Wszystko poszło w siną dal.

Dzięki, onet, dzięki. Jeśli ironia jest ci nieobca, zrozumiesz.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Po prostu

 

Tarta cytrynowa z bezą włoską – dla Sroczki

12 kwi

Zrobiłam dziś ze czterdzieści kilometrów na rowerze. Gdyby moja łąkotka mówiła, na pewno nie byłyby to słowa kulturalne. Ledwo żyję, ale zrobiłam tartę cytrynową. Wczoraj Sroczka rozmawiała ze mną o tartach i tak mnie zachęciła, że zrobiłam ciasto. Nasmarowałam trochę za bardzo formę z wyjmowanym dnem i zamiast złocistego spodu, wyjęłam jeszcze surowy, za to w kłębach dymu… Nie pozostało nam zrobić nic innego, jak otworzyć okna, włączyć okap i wyjść z domu.

Druga próba odbyła się dzisiaj wieczorem. Co się dało, zeskrobałam z dna piekarnika, trochę się tam wygrzało i dym już nie wypełzał z piekarnika. Zeszło mi strasznie długo z robieniem czegokolwiek, bo czytałam sto razy to samo zdanie, chwiejąc się na nogach i dalej nie mogłam zrozumieć, o co tam chodzi. A wystarczyło wszystko wymieszać i podgotować.

Tarta cytrynowa jest jedną z moich ulubionych. Robiłam ją kilka razy i nie mam pojęcia, czemu jeszcze o niej nie napisałam? Można ją przygotowywać partiami: dzień wcześniej rozbić jajka i odłożyć białka na bezę, podpiec spód. Następnego dnia tylko upiec wszystko po kolei i już!

Tarta jest pyszna. I tyle. Z dedykacją dla Sroczki, która stała się wczoraj moją Muzą Kulinarną. :)

Przeczytaj resztę notki »

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Kuchnia

 

Czas płynie, a ja wciąż nad jedną paczką płatków

10 kwi

Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby to było coś innego. Na przykład suche płatki owsiane, stające w gardle po pierwszym gryzie z racji pęcznienia albo opakowanie płatków gryczanych. Co do tych drugich, to udało mi się z nimi zrobić wyłącznie jedyną rzecz. Wysypałam ją w pięknie wyglancowanym samochodzie mojego chłopaka. Wtedy zdecydowanie był to „nowy” chłopak, bo znaliśmy się za krótko, żebym mogła sobie ot, tak, wysypywać cokolwiek. A to były takie drobniutkie płatki, o średnicy 1 milimetra. W ilości przekraczającej ludność Chin w rozkwicie.

A potem przyszła pora na jedno Jego zdanie:

Przeczytaj resztę notki »

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Po prostu

 

Kornwalijsko-polskie pieczone pierożki z mięsem i warzywami

09 kwi

Czy Wy również zaczęliście już sezon ogniskowy, kociołkowy, grillowy, wędzarniany, łowiskowy i jaki tam jeszcze może być? My już ponad miesiąc spotykamy się z przyjaciółmi przy ognisku, grzejemy się przy kominku albo kombinujemy, co dobrego wrzucić do kociołka.

Po pierwszym w tym roku użyciu naszego żeliwnego, ogniskowego „garnka” została nam solidna porcja duszonki. Zjeść nietrudno, ale czemu zostać przy najprostszym menu, skoro świat oferuje tyle różnych możliwości? Ciasto z tego przepisu jest kolejnym, które chętnie wykorzystam do innych dań. Genialnie się przygotowuje, wymaga niewiele pracy, smakuje dużym i małym. Daje wprost spektakularne efekty. Czego więcej chcieć?

Przeczytaj resztę notki »

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Po prostu

 

Przyjemności z Panem Brechtem

07 kwi

Pierwsze spojrzenie za okno po przebudzeniu,
odnaleziona stara książka,
radosne twarze,
śnieg,
zmieniające się pory roku,


gazeta,
pies,
dialektyka,
stanie pod prysznicem,
pływanie,
muzyka dawna,


wygodne buty,
rozumienie,
muzyka współczesna,
pisanie,
sadzenie roślin,


podróżowanie,
śpiewanie,
bycie miłym.

Wiersz Przyjemności. Autor – Bertolt Brecht. Zdjęcia – Zytka Maurion
 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Look@this

 

Konkurs bezglutenowy na Wielkanoc [z akutalizacją]

03 kwi

Witajcie!

Zapraszam Was serdecznie do udziału w konkursie wielkanocnym, organizowanym przez blog Bezglutenowe Wariacje Kulinarne. Mam wielką przyjemność być „członkiem komisji konkursowej”.

Wielkanoc jest momentem, w którym wiele dań jest tradycyjnie bez glutenu, chociaż wiele osób o tym nie wie. Mazurki z mielonymi migdałami, serniki, ciasta bezowo-orzechowe, dania jajeczne, sałatki, kiełbaski domowe, kremy i musy… Do wyboru, do koloru. Większość używek też jest bezgutenowych – chociażby kawa i herbata. :)

Zachęcam w takim razie do korzystania z przepisów już umieszczonych w sieci, między innymi właśnie na stronach Bezglutenowych Wariacji oraz do własnej inwencji twórczej – może spróbujecie zastąpić mąkę pszenną mąką ryżową, rybę opanierować w polencie z serem zamiast w mące, zrobić racuszki gryczane zamiast zwykłych?

Możliwości jest naprawdę wiele. Idzie wiosna, a to doskonała pora na eksperymenty. Bo przecież nie ma się co martwić, kto to zje… ;)

Pod zdjęciem znajdziecie więcej informacji.

KONKURS!!!

Serdecznie zapraszam do udziału w konkursie na przepis na wielkanocne ciasto bezglutenowe. Przepisy i zdjęcia proszę wysyłać na adres: dizonaura85@gmail.com tytułem: Konkurs Wielkanoc. W przypadku, gdy korzystacie z czyjegoś przepisu, bardzo proszę – podajcie źródło i swoje zdjęcie. Konkurs trwa do dnia 12.04.2014 roku.
Dla zwycięzcy nagroda – zestaw bezglutenowych mąk z firmy Balviten.

W konkursie mogą brać udział przepisy już zamieszczone na Waszych blogach lub forach kulinarnych. Oczywiście, zdjęcia powinny być wyłącznie Waszego autorstwa, a przepisy innych osób z wyraźnie zaznaczonym autorem i adresem strony. Pamiętajcie, że wiele przepisów i zdjęć zamieszczanych na blogach jest chronionych prawem autorskim – zapewnia to nie tylko polskie prawo. Warto więc w takim wypadku, korzystając z cudzego przepisu, sformułować go po swojemu i spróbować małego eksperymentu ze składnikami. Może wtedy też i Wy będziecie recipe developer? :)

Bezglutenowe wariacje kulinarne i Zytka Maurion od kuchni.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Kuchnia, Po prostu

 

Dzięki za miłość – uwaga, będzie rzewnie

30 mar

Groniec. Hey. Kowalska. Paktofonika. Wieczór wspomnień. Jak to się dzieje, że wystarczy jedno spojrzenie, przypadkowe spotkanie, nazwisko przeczytane w internecie, żeby wróciły wspomnienia?

Jak to jest, że siedząc sama w domu, kiedy nikogo nie ma, wraca do mnie wszystko, co działo się przez ostatnie lata? Czyżbym tylko w takich chwilach pozwalała sobie na bycie sobą?

Przeczytaj resztę notki »

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Książki\Filmy, Po prostu

 

Szpajza czekoladowo-cytrynowa i goście na budowie

29 mar

Witajcie w niedzielny poranek.

Czy można tak napisać pięć po dwunastej w południe? :)

Mieliśmy tydzień temu ostatnich gości. Można by rzec, że to taka kolejna parapetówka, jakich dużo u nas się narobiło. Goście przyjechali, zjedli pięknie to, co naszykowaliśmy i zapomnieli wziąć od nas kapustę kiszoną. A my zapomnieliśmy spakować im od razu do samochodu, jak przyjechali. Nic straconego, w końcu teraz mieszkają niedaleko, to można im następnym razem po drodze podrzucić.

Na śniadanie była szpajza. Słyszeliście o tym? Ja się dowiedziałam niedawno z jednej śląskiej strony i postanowiłam zrobić nieoryginalną. Ponoć na niedzielę szykuje się prawdziwą cytrynową, ale co tam, zrobiłam po swojemu i nie żałuję.

Przeczytaj resztę notki »

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Kuchnia

 

Postanownienia wiosenne

20 mar

Znam takich, co to postanawiają, że w tym roku to będzie inaczej. Albo tej jesieni każdy weekend spędzę w górach. A jak wychodzi słońce, wszyscy mówią o wiośnie, a trawa robi się z minuty na minutę bardziej zielona. To wtedy pojawiają się też tacy, co postanawiają podjąć wyzwanie i zaczynają biegać. Zwykle z nadzieją, że staną się od tego bardziej zadbani, w formie, zdrowsi. I co najważniejsze, chudsi.

Mam dla nich taki oto komiks, podesłany mi dziś przez mojego Przyjaciela.

Powodzenia! :)

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Look@this

 

Hauskyjza – domowy ser, smażony z kminkiem

18 mar

Jadłam pierwszy raz w życiu hauskyjzę. Hauskejzę. No, wiecie, albo nie wiecie. Ja dużo o tym słyszałam, ale to jednak nie to samo, co zjeść. Hauskyjza to biały ser, który kupuje się świeży, a je stary. Zostawia się go na kilka dni, żeby „dojrzał” w cieple, potem smaży na masełku i posypuje kminkiem. Ale to dobre!

Za mało tego było, za dobre i nie ja robiłam. Słuchałam od mojego Mężczyzny i Jego kuzyna o tym już wiele, wiele razy. Jednak skutecznie odchodziła mi na to ochota, jak żona Kuzyna za każdym razem mówiła, że to śmierdzi niemiłosiernie, jak stoi na parapecie.

Przeczytaj resztę notki »

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Kuchnia

 

Pomysły na pesto

16 mar

Mmmm. Świeże pesto! Doskonale jeśli tak, jak mnie, udało Wam się kupić pojemniczek z takim cudem. Można go dostać od jakiegoś czasu w stałej ofercie Lidla. Jest naprawdę wspaniałe. Do tego stopnia, że zamroziłam już ze dwadzieścia pudełeczek.

Pomysły na wykorzystanie świeżego pesto

  1. Zamiennik sosu pomidorowego na pizzy – na przykład takiej (klik!).
  2. Dodatek do polenty – zobaczcie, mnie bardzo smakowało: tutaj.
  3. Klasyczny składnik dania z dwóch składników – najlepszy ze świeżym makaronem al dente (przepis tutaj). Teraz świeży makaron można już chyba kupić wszędzie. A jeśli nie lubicie wałkowania, to fantastyczny sposób na jedzenie dobrych rzeczy bez większego wysiłku. Trzy minuty gotowania, wymieszać i zjeść!
  4. Można go wykorzystać jako świetny dodatek do ciasteczek – scones z pesto (klik!). Spróbujcie, można je zjeść od razu, albo podać z kremową zupą. Ach, bardzo mi smakowały.
  5. Świeże pesto można użyć też jako tajny składnik zupy z zielonego groszku. Wystarczy mieć gorący bulion, dodać małe (450g) opakowanie mrożonego groszku (proszę, tylko nie z puszki!), dodać pesto. Po jakiś 3-5 minutach gotowania zmiksować dokładnie blenderem i zjeść. Ach. Jeśli lubicie delikatne zupy krem, możecie też zmielić groszek w maszynce do mielenia, pesto wmieszać w formie dekoracji na talerzu  i uzyskać wersję de luxe. :)

 

Zachęcam bardzo mocno do spróbowania świeżego pesto. Już nieraz na budowie ratowało nasz obiad. Czy muszę dodawać, że poza pesto mamy dwie półki w zamrażalniku zajęte przez makaron? Promocja była solidna, miejsce też było. :)

Pozdrawiam i życzę smacznych poszukiwań Waszych smaków!

Zytka M.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Kuchnia

 

O kuchennej zabawie

13 mar

Czasem w przepisie pojawia się tekst:

doprawić do smaku, używając ulubionych przypraw.

I co wtedy? Czy osoba, która napisała przepis, w ogóle go próbowała zrobić i czy zależy jej na jakimkolwiek efekcie?

Jak widać na załączonym obrazku [klik], nie wszyscy sobie radzą z takim zadaniem. ;)

Przeczytaj resztę notki »

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Kuchnia

 

Niezły tekst dla blogerów- warte przeczytania!

12 mar

Dziś wrzucam tylko link do strony, pokazującej, że wpisanie czegokolwiek w blog nie jest rzeczą łatwą i szybką. Kiedy spojrzałam na swoje wpisy, czekające na upublicznienie, zdałam sobie sprawę, że spędzam nad każdym wpisem trochę czasu. Samo zrobienie jakiejś potrawy (i sprzątnięcie kuchni po eksperymencie) zajmuje naprawdę dużo czasu, jeśli robi się przy tym zdjęcia, a obok czyhają już chętni na zjedzenie kawałka ciasta czy zwyczajnie głodni i spragnieni obiadu.

Artykuł pod wdzięcznym tytułem Nie bloguję za paczkę galaretki umieściła autorka Na Miotle. Polecam jako lekturę tym, którzy chcą poznać „od kuchni” oraz tym, którzy zastanawiają się nad współpracą z firmami. Znam przypadek, w którym została zastosowana bardzo uczciwa „wymiana” produktów na reklamę w przepisie, ale słyszałam też o przypadkach niemal dosłownie „za konserwę”.

Pozdrawiam gorąco!

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Kuchnia, Po prostu

 

Kraków jeszcze nigdy tak, jak dziś

10 mar

Szłam sobie Rynkiem i jedynie to miałam w głowie.

Nie zrobię więcej zdjęć, tak wiem.

Z Krakowa mam dosłownie kilka zdjęć. W tym jedno chleba, jedno makaroników i jedno magdalenek. I może jakiegoś muru w jednej ze spokojniejszych uliczek. A, mam jeszcze zdjęcia tortu imieninowego Babci. Zjawy nie fotografowałam, bo znam ją za dobrze. Jeśli się nie mylę, z jednego z moich ulubionych kin zrobili teraz jakiś Lizard King… Albo się mylę i kino dalej tam jest, tylko akurat stało przed nim mnóstwo ludzi z jakimiś kartkami i chcieli wejść do tego klubo obok?

Krótka wizyta. Nie było czasu spotkać się z wieloma osobami, na spotkaniu z którymi bardzo mi zależało. Wolałam nie dawać znać, że w ogóle jestem. Może znajdzie się jeszcze tej wiosny wolny weekend i tanie bilety na Polskiego Busa. Bo osiem złotych z Katowic do Krakowa takim wypasionym autokarem, to jest jednak pół darmo.

Wciąż w drodze. Jutro szykuje się kolejna wycieczka, tym razem w stronę Dolnego Śląska. Pogoda piękna, to chce się jechać.

A co do goździków, to miałam rację. Goździków nie dostałam. Za to zapomniałam zabrać od Babci bukietu tulipanów. A tutaj (czy w ogóle mogę napisać, że u mnie?) została róża, którą miałam dostać z okazji dnia wiosny. Dnia wiosny???? Ja tam akurat świętowałam Dzień Kobiet. Ten, wiecie, co jest taki międzynarodowy.

PS. Zobaczcie to, jeśli zdarzyło się Wam szukać kluczy, telefonu albo portfela. Przysłał to do mnie Przyjaciel 9 marca z okazji „antywigilii 8 marca”. Dopisał pod spodem taki tekścik:

Niech dziewczyny mi wybaczą. <Buahaha!>

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Po prostu

 
 

  • RSS

Polecamy

Nie masz jeszcze bloga? Załóż bloga

Polecamy