Kruchość

fragility – niesamowite słowo. Tak samo po polsku, jak po angielsku, chociaż po polsku trudniej sobie na nim połamać język. W końcu jest kruche ;)

Uwielbiam kruche ciasto . Kocham każdy etap jego wyrabiania. Początkowe odmierzanie składników jest jak alchemia. Przesiewanie mąki przez stalowe sito przypomina filtrowanie okruchów dobra i zła. Albo aerację trawy, napowietrzanie jej wiosną.  Życie.

Szczypta soli dodaje smaku tak samo słodkim, jak i pikantnym dodatkom. Kto to widział, żeby słone smakowało ze słodkim! A jednak smakuje i to świetnie. Kolejny cud kuchenny.

Dodawanie masła i łączenie palcami z mąką to afirmacja prostoty w najlepszym wydaniu. Nauka cierpliwości i wytrwałości. Aktywne czekanie na połączenie niemożliwego. Nowa struktura. Jak połączenie atomów.

Najbardziej zdumiewające jest dodawanie do tej mieszanki lodowatej wody. Jedna łyżka, druga… I nagle tworzy się kula. Za każdym razem czuję się, jakbym wyjmowała królika z kapelusza. Pstryk! I już mam  gotowe ciasto na tartę.

Będą babeczki z owocami? Nie ma sprawy, dodam żółtko i cukier puder. Połowę zjem, zanim znajdę folię spożywczą i schowam do schłodzenia.  Będzie tarta po lotaryńsku? Żaden problem, dodam hojnie ostrej suszonej papryczki i granulowanego czosnku. Mmm, już czuję ten zapach, unoszący się z piekarnika przy wstępnym pieczeniu!

Jest tylko jedno ciasto kruche, którego nigdy nie zrobię najlepiej. To ciasto na jabłecznik, zwany też szarlotką. Robiła go moja Babcia Jasia z grubym cukrem. Pachniał aromatem do ciast, cynamonem, cukrem waniliowym i miłością. Nie do powtórzenia. Zjadałam takie grube plastry, zamiast kłaść je do blaszki. Centymetr. Potem drugi, trzeci. Na końcu łapałam się na tym, że „zupełnie niespodziewanie” zaczynało brakować ciasta na wierzch. I wtedy lepiło się paseczki czy ruloniki. Szkoda, że Babcia odeszła. Może w Niebie zrobi mi jeszcze kiedyś? :)

Najprostszy przepis na kruche ciasto: dwa razy tyle mąki, co masła. Plus kilka łyżek lodowatej wody. Najlepiej zacząć od jednej, szybko zagnieść zimnymi rękami i ewentualnie dodawać kolejną. Aż zobaczymy piękne ciasto, któremu nie będzie się dało oprzeć!

Dodatek jednego żółtka przed dodaniem wody spowoduje, że ciasto po upieczeniu będzie szlachetnie kruche. Jeśli robimy tartę, zawsze lepiej wcześniej podpiec. Jeśli szarlotkę na bogatym kruchym cieście ze śmietaną, cukrem i żółtkami, spokojnie można od razu kłaść odsączone jabłka i tylko podsypać kaszą manną. Jeśli marzymy o rozpływających się w ustach ciasteczkach, dodałabym starty ser, mnóstwo przypraw i prażone ziarna słonecznika. Mak. Siemię lniane? Czemu nie. Wszystko naraz.

Słodkie krakersy, krojone radełkiem jak do ravioli? Cukier waniliowy, może przyprawa do pierników, rodzynki. Żurawina suszona. Kandyzowany ananas. Starta skóra z cytryny. Never ending story i tyle możliwości!

The following two tabs change content below.

Zytka Maurion

?! Niech następne pokolenia piszą moją biografię.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>