With or without you? (domowy makaron)

Pozostańmy przy kuchennej tematyce. Wyznanie nr 2. Poza kruchym ciastem nie wyobrażam sobie życia bez makaronu. I bez maszynki do makaronu też.

Kiedy studiowałam, moim ulubionym daniem był makaron z sosem pomidorowym i serem. Ale nie spaghetti. Canneloni, rigatoni, casarecce, fusilli, rigatoni czy farfalle. Wszystkie te nazwy stały mi się bliskie niczym starzy znajomi. Kiedy na ostatnim roku studiów przeniosłam się do mojej przyjaciółki, nagle otworzyła się przede mną perspektywa pewnego sklepu. I makaronowych promocji, o jakich mogłam wcześniej pomarzyć, bo nie chciało mi się jechać przez pół miasta. Tymczasem sklep znalazł się na wyciągnięcie ręki. To było coś. A jak się rozkręciłam, to jeszcze robiłam sobie zakupy z dostawą do domu i w ogóle było super. Polecam wszystkim, którzy przy półce z makaronem spędzają przynajmniej tyle czasu, ile kobiety przy drogich futrach i biżuterii ;D

Kiedy dostałam od Cioci maszynkę do makaronu za świadectwo z paskiem*, nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że oto otwiera się przede mną nowy rozdział w życiu. Nowy rozdział otwarł się i tak, niczym wylane mleko, więc nie pozostało nad nim płakać, tylko wziąć się do roboty. Skusiłam się na zrobienie makaronu według przepisu z książeczki z instrukcją obsługi. Inna sprawa, że wcześniej przestudiowałam dogłębnie wszystkie możliwe fora internetowe, wydrukowałam dwadzieścia przepisów na ciasto makaronowe, szukałam semoliny i kaszki na makaron. Byłam dobrze przygotowana do stoczenia bitwy.

Ciasto na domowy makaron:

  • 4 jajka
  • 3 szklanki mąki pszennej
  • łyżka oliwy z oliwek
  • wrząca woda - ilość zależy od wielkości jajek i Waszego uznania
  • szczypta soli

Przesiać mąkę do miski, pośrodku zrobić wgłębienie. Dodać sól. Wbić w nie 4 jajka (upewnić się wcześniej, że są świeże) i dokładnie wgnieść w mąkę. Dodać łyżkę oliwy i jeśli ciasto po wyrabianiu dalej nie przypomina kuli, dodać niewielką ilość wrzątku. Wyrabiać, aż ciasto będzie elastyczne i gładkie. Pod koniec nie powinno się kleić do rąk.

Przykryć suchą ściereczką kuchenną i odłożyć na pół godziny. Pokroić ciasto na kawałki grubości 5 mm. Pozostałą ilość przykryć ściereczką.

Dalsza część zależy od tego, czy macie przed sobą wałek i stolnicę, czy maszynkę. Jeśli maszynkę, wszystko powinno być proste. Ustawić regulator grubości na 1, przepuścić, złożyć ciasto, powtórzyć parokrotnie proces. Ustawić pokrętło na inną grubość, zależnie od tego, co chcecie uzyskać. Przenieść kawałki do drugiej części maszynki, zmienić płat do lasagne w niteczki do rosołu albo tagliatelle. I już.

Jeśli masz stolnicę – podziwiam, ale nie zazdroszczę. Na pewno warto rozwałkować jak najcieniej, zostawić, żeby przeschło i potem zwijać w rulon. Kroić na paski. Przesypywać mąką i odkładać do wyschnięcia. Pamiętaj, żeby przygotować dużo więcej mąki, niż w przepisie, ponieważ kiedy ciasto będzie schło rozłożone na stole (ściereczce, stolnicy, papierze, suszarce do ubrań, kiju od szczotki…), nie może się kleić.

A jeśli zrobisz makaron z wiejskich jaj (od baby), weźmiesz dobrą mąkę z dużą zawartością glutenu, na przykład wymieszasz pół na pół mąkę tortową i semolinę, dodasz jeszcze troszkę kurkumy dla koloru, na pewno nie będziesz zawiedziona (-ny). :)

*czyt. za obronę magisterki ;)

The following two tabs change content below.

Zytka Maurion

?! Niech następne pokolenia piszą moją biografię.

Jedna myśl nt. „With or without you? (domowy makaron)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>