Geografia geografią, a jeść trzeba

Czeko-czeko-czekolada! Dla wszystkich przepyszna czekolada co dnia, takiej nie oprze się nikt. Każdy, kto szczęścia raz spróbować by chciał, coś tam, coś tam, coś tam, bla bla bla!

Ładnie się zaczyna. Więcej (grzechów) nie pamiętam.

Z serii „żeby nie zapomnieć”, wrzucam dwa proste przepisy, które się sprawdzają niezależnie od nastroju, fazy księżyca czy hektopaskali. Geografia uczuć mnie wygłodziła. Z każdym zdjęciem robiłam się coraz bardziej głodna. Ale trzymam się danej obietnicy, że nie będzie tam o jedzeniu. Będzie tutaj, cha cha. Wszystko się da, jak się tylko chce.

Dziś: naleśniki i pralinki czekoladowe.

Naleśniki

Co by tu napisać. Znacie kogoś, kto nigdy nie jadł naleśników? Zróbcie mu taki klasyk, nie powinien odmówić. Ja lubię takie zwykłe, bez żadnego ubijania piany, bez kombinowania. Patelnie non-stick w dłoń i do dzieła (za dużo angielskojęzycznych blogów czytam, jak to jest po naszemu? Patelnia nieprzywieralna?).

Czas przygotowania: 10 minut | Czas oczekiwania: 30 minut | Czas pieczenia: 20 minut | 16 sztuk

Składniki:

  • 200 g mąki pszennej
  • 250 ml mleka
  • 250 ml wody (dobrze sprawdza się gazowana)
  • 2 jajka
  • szczypta soli

 


Dodatkowo: coś do smażenia – masło, olej, smalec, oliwa.

  1. Wszystkie składniki na ciasto dokładnie wymieszać rózgą kuchenną i odstawić na 30 minut.
  2. Po tym czasie rozgrzać patelnię i wysmarować tłuszczem. Zamieszać ciasto i chochelką (so cute) wlewać na patelnię w takiej ilości, żeby rozlało się cienką warstwą. Gdy powierzchnia jest sucha, odwrócić i dosmażyć.
  3. Kłaść na odwrócony do góry dnem talerz. Co kilka naleśników można ponownie nasmarować patelnię. Amen.

 

Wersje hard, czyli z gratisami. Do ciasta należy dodać odpowiednio jeden z wymienionych składników, kilka naraz lub wszystkie. Zależnie od farszu i odwagi kucharza:

  • łyżka posiekanych świeżych ziół: koperku, bazylii, zielonej pietruszki, tymianku, estragonu;
  • łyżka koncentratu pomidorowego;
  • łyżka ostrej pasty paprykowej;
  • łyżka suszonego czosnku;
  • łyżka wymieszanych suszonych płatków pomidorowych i ziół prowansalskich;
  • 40 g sklarowanego masła/oliwy;
  • 3 łyżki brązowego cukru;
  • świeży, grubomielony pieprz kolorowy.

 

Pralinki czekoladowe

Klasyk czekoholików. Składniki:

  • czekolada.

Czas przygotowania: 10 minut | Czas schładzania: od 15 minut do całej nocy | Czas jedzenia: zbyt szybki

Dodatkowe składniki:

  • kolorowa posypka confetti
  • jadalne srebrne i złote kulki do dekoracji
  • ziarna słonecznika, dyni
  • suszona ostra papryczka chilii
  • prażone drobno posiekane orzechy
  • wiórki kokosowe
  • kakao
  • kolorowy mielony pieprz i gruboziarnista sól
  • cokolwiek jeszcze znajdziecie jadalnego i komponującego się ze smakiem czekolady.

 

Suche(!) silikonowe foremki- specjalne na pralinki lub na kostki lodu.

  1. 80% czekolady* roztopić w kąpieli wodnej (rondelek + metalowa miseczka) lub w mikrofalówce (ceramiczna miseczka, wysoka moc, mieszać co 10 sekund, aż się roztopi).
  2. Zdjąć z ognia lub wyjąć z mikrofalówki i dodać pozostałą czekoladę. Mieszać do roztopienia wszystkich kawałków.
  3. Spróbować. Jeśli czekolada jest zimna – lekko podgrzać. Jeśli jest ciepła – chwilę schłodzić. Znów spróbować. Yummy.
  4. Przygotować foremki. Można je teraz wysypać dodatkami, na przykład kakao lub papryką. Wylać część czekolady, włożyć dodatki, wylać resztę czekolady.
  5. Potrząsnąć foremkami, żeby nie zostało w nich powietrze. Schłodzić.
  6. Delikatnie rozciągając foremki, wypychać czekoladki i zjadać jedną za drugą. Tak. Jeśli zrobicie każdą z innym dodatkiem, będziecie mogli powiedzieć, że tylko próbujecie każdego smaku.

 

Jeśli chcecie podać takie coś ludziom, możecie każdą pralinkę włożyć do miniaturowych papilotek. O ile zdążycie wyrwać je z rąk tłumu.

* 10% zjeść przy łamaniu, pozostałe 10% zostawić dla schłodzenia roztopionej czekolady

Po takiej akcji jestem cała w czekoladzie. Aparat też. Przedstawiamy sobą „słodki” widok, mimo 45% tłuszczu kakaowego w niby gorzkiej czekoladzie. Kolacji nie zjem. Tyle razy oblizywałam palce przy mieszaniu czekolady, że nie jestem głodna. Jeśli się domyję, wrzucę zdjęcia. Trzymajcie kciuki.

Spojrzałam na ten przepis. Sześć punktów! A to tylko się roztapia czekoladę i wlewa do foremek. Wygląda na to, że jestem dokładniejsza, niż niemiecka instrukcja obsługi.

18 lutego 2012. Wyszły. Są pyszne, tylko czemu tak mało?

Additional informations.

Jeśli chcecie zrobić pancakes, a nie naleśniki, możecie zrobić to według przepisu Nigelli. Kiedy słucham jej słów, oznajmiających, że to PERfect pancakes, sama mam na nie ochotę. Zazdrość mnie zżera, kiedy widzę jej spiżarnię!

I już ;)

The following two tabs change content below.

Zytka Maurion

?! Niech następne pokolenia piszą moją biografię.

2 myśli nt. „Geografia geografią, a jeść trzeba

  1. Pingback: Wojna z rzeczami (krem mascarpone) | Oderwane i przyklejone

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>