Wesoło tu – cz. 4. loka loka loka

New York, New York…

Życie jak w Madrycie. Się nasłuchałam i nagadałam z kochanymi ludźmi. I widziałam, jak wygląda Nju Jork z jakiegoś 25 piętra wieżowca. Bije mi w mózg. To pewnie po sosie pomidorowym z Lidla, wymieszanym z cukinią, pomidorkami i pestkami dyni. Albo po wczorajszej tarcie. Albo po dzisiejszych pierogach. Coś mi ewidentnie siadło na mózgownicy. Bo na żołądku to zupka serowa (ble, ale jakie dobre).

Z aspołecznej jednostki nagle stałam się Zytką…

O NIE! Mój słownik w edytorze nie zna słowa Zytką!!! Barbarzyństwo, chamstwo i rozbój w biały dzień. Spotkamy się w sądzie. I to już!

… stałam się Zytką tęskniącą za ludźmi i ostatnie siedem dni eksplodowało wręcz od spotkań, z nowymi i starymi znajomymi. Jakieś szaleństwo. Czy to na pewno ja? Sprawdzę w lustrze.

I jeszcze trzeba upchnąć laptopa. Właśnie się zastanawiałam, czemu mam taki lekki plecak.A ja siedzę przed jedną z najcięższych rzeczy <bije głową w ścianę, płacząc cichutko>.

Marzę o… tarcie z jeżynami i migdałami, podanej łącznie z pocałunkiem. A Ty, o czym marzysz?

Popatrzcie na nią. ↓↓↓↓↓↓↓↓↓↓↓↓↓

Ta kobieta wymiata. Nie dość, że jest śliczna, to jeszcze umie robić szpagat i bić się na klaty. ;P

You’re crazy but you like it! You’re loca, loca, loca!

S z a l o n y c h    s n ó w ! ! !

The following two tabs change content below.

Zytka Maurion

?! Niech następne pokolenia piszą moją biografię.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>