Kochany Wrogu!

Piszę do Ciebie ten list, ponieważ jesteś mi bardzo bliski. Długo zbierałam się za pisanie, wiem. Takiego listu jeszcze ode mnie nie dostałeś. I mam nadzieję, że nigdy nie będę musiała go ponownie pisać! Ale… już nie mogłam dłużej czekać z tym, co mam Ci do powiedzenia. Już nie potrafiłam dłużej milczeć, udając, że Cię nie ma.

Widzę Cię wszędzie. Kiedy wstaję rano z łóżka, kiedy jem śniadanie, kiedy sięgam po książkę i kiedy zaglądam do lodówki. Starasz się być nieobecny, niewidzialny. Robisz wszystko, żebym o Tobie zapomniała jak najszybciej. Można powiedzieć: Chwała Ci za to! Ale nie. Ja tak nie powiem. Nie zostawię tego tematu w spokoju.

Nie opuszczasz mnie wcale. Mogę od Ciebie odpocząć tylko wtedy, kiedy gdzieś wyjeżdżam. Chociaż nie na długo, bo znajdziesz mnie wszędzie. W blasku księżyca i w lodowatym wichrze, smagającym mnie po twarzy. Jesteś w zielonej trawie i między dębowymi deskami mojej starej podłogi. Jesteś częścią tego życia. Mojego życia.

Kochany Wrogu. Nie chciałeś mnie słuchać, zmieniłeś numer, nie odbierałeś korespondencji, uciekałeś na drugą stronę ulicy przede mną. Konfabulowałeś niemal doskonale, dawałeś dowody na swoje beztroskie kłamstwa. Ostry kolor zdrad nie raził Cię. Unikałeś mojego wzroku, chowałeś się w zakamarkach myśli.

Są chwile na łzy i są chwile na śmiech, ale to nie jest żadna z nich. Nie zawinił tu nikt, że mijamy się wciąż, tylko chyba nie warto tak żyć. Może zadzwoń za rok. Zostaw klucz od drzwi.

Ale mam dość krótkich nóżek Twoich kłamstw. Mam dość Twoich szybkich zwrotów akcji. Nie chcę widzieć Cię w swojej zamrażarce, ani w chlebie. Nie chcę przypominać sobie o Tobie przy okazji smakowania słodkiego cukru i pysznego musli.

Mam dość Twojej obecności! Bądź sobie, ale nie tutaj.

Dlatego dziś kupiłam Mrówkofon, mój kochany Wrogu. Cena nie jest wygórowana jak za szansę pozbycia się Ciebie z mojego domu. Trochę dziś przetrzebiłam szeregi Twoich zastępów. Kilkaset sztuk Twoich kolegów i koleżanek utonęło w pianie z płynu do mycia naczyń. Nie odwróciłam wzroku, kiedy przebiegałeś obok mojej kanapki.

Z serdecznym pożegnaniem. Forever.

Zytka Maurion.

PS. I nie proś, żebym żyła, jakby nic się nie stało. Bo naprawdę nie stało się nic. Jeszcze. Bo gdy ufność Ciebie zmoży…

Wojna!

The following two tabs change content below.

Zytka Maurion

?! Niech następne pokolenia piszą moją biografię.

8 myśli nt. „Kochany Wrogu!

  1. Konfabulowałeś niemal doskonale, dawałeś dowody na swoje beztroskie kłamstwa. Ostry kolor zdrad nie raził Cię. Unikałeś mojego wzroku, chowałeś się w zakamarkach myśli.
    Piękne słowa i jakże prawdziwe :)
    A tekst na prawdę z humorem i taki.. nieprzewidywalny :D

    • Witaj Niewygodny!

      Wojna trwa. Całe kohorty rozniesione w proch!

      Setki pajęczyn zza długo nieodsuwanej szafy wciągnięte do odkurzacza. Białe larwy moli potraktowane środkiem typu Domestos. Nie mogę patrzeć już na jedzenie w opakowaniach. Wszędzie widzę te wredne potwory.

      Na Google+ dostałam życzliwe zachęty od Jarosława Kowalczyka, żeby „zorganizować im kącik smakosza na zewnątrz;)„. Tyle, że one już mają niejaki kącik w kącie podwórka. Stoi tam wielki jak byk kompost. Niemal z napisem „Special 4 U”. A one wolą ciepło domowego ogniska. Widocznie kącik mają głęboko… w kącie ;)

  2. kiedy nabyłam mieszkanie znalazłam w nim wroga nieco innego rodzaju. Wąsate, brązowe i szybkie jak japoński intercity. Ile się nabiegałam z kapciem za nimi, ile razy wpadły mi do wanny, albo organizowały obrady parlamentu w zlewie. Ale wygrałam, dokonałam ludobójstwa.

    • Uroboros! Czyli jest Nas więcej! Bardzo to optymistycznie nastraja, takie masowe „harakiri” ;P

  3. Pingback: Jakie piękne jesteś, życie. Do you know? (chleb) | Oderwane i przyklejone

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>