Niech tylko będzie wciąż zdziwiona

Spójrzcie tylko. Cała moja i do tego piękna. :)

Bolą mnie nogi. I to jak! Dokładnie tak, jak powinny boleć po dobrej zabawie do rana i po jakiś dwudziestu kilometrach na rowerze pół na pół po asfalcie i mokrym lesie.

Mogę podzielić moje ciało na części i powiedzieć, która boli po czym. Stopy bolą po weselu. Łydki bolą po rowerze. Tyłek też po wycieczce rowerowej. Trzeba coś zrobić z siodełkiem. Potem boli mnie tylko głowa. Nie wiem zupełnie, po czym bardziej. Gorsze jest świeże powietrze czy dwa kieliszki wina? Właśnie. Ano to, ani to nie jest złe. :)

A jakie towarzystwo było dobre. Wyśmienite wręcz. Tak samo jedzenie.

I wszystko. WSZYSTKO. W-s-z-y-s-t-k-o!

Dzięki. Serdeczne dzięki. Dobra zabawa wymaga dobrego towarzystwa. A jak jeszcze można sobie potańczyć, pogadać o pracy, hartowaniu szyb, pociągach, górach, szkole (podstawowej na przykład), zmęczeniu materiału, delegacjach… to już  w ogóle nie ma się nad czym zastanawiać. Jakie to różne tematy przychodzą do głowy nad ranem w ramach odpoczynku.

Zdziwiona byłam nieustannie. Zaskoczona ilością jedzenia, jakie można w siebie włożyć bez najmniejszych wyrzutów sumienia. Zadziwiona tym, że wszyscy kończyli pierwszy deser, a ja dopiero zaczynałam drugie danie. Dla ciekawych – był też rosół. A tort był z truskawkami. ;)

Mnie dziwiła nawet dekoracja talerzy. Profesjonalizm obsługi. Weselne zabawy. A przecież to takie… proste. Oczywiste. Naturalne. Nie dla mnie. Niby dlaczego miałabym patrzeć na wszystko, jak na rutynowe zajęcie? Dla Pary Młodej to przecież było Jedyne Takie Wesele. Nie żadne tam rutynowe spotkanie przy okazji. Jestem wiecznie zdziwiona..

Dziś jechałam sobie na rowerze, niczym słynne cudowne dziecko dwóch pedałów i śpiewałam piosenkę za piosenką. Zdarłam sobie gardło do cna. Nie krzyczałam głośno, tylko tak wiecie, żebym słyszała. Darcie gęby w środku lasu nie jest w moim stylu. Szczególnie jeśli trzeba mocno trzymać kierownicę, jeśli się chce wyjechać suchą stopą z wielkiej kałuży.

Niech zdziwienie Wam towarzyszy. Dziś to o mnie piosenka, ale może i o Was? :)

The following two tabs change content below.

Zytka Maurion

?! Niech następne pokolenia piszą moją biografię.

6 myśli nt. „Niech tylko będzie wciąż zdziwiona

    • Dokładnie, Bestchrupka, rosół to podstawa. Myślę, że w Polsce prędzej przeszłoby wesele bez tortu, niż bez rosołku na dobry początek. ;P

  1. obstawiam, że jeżeli do wyboru jako przyczynę mamy wino lub powietrze, to na pewno chodzi o wino :) zwłaszcza jeżeli było czerwone.
    I faktycznie rosół musi być, no chyba że zastępują go flaki, ale to rzadko. Zwykle jest rosół dla wrażliwych i flaki dla reszty :)

    • Tym razem był tylko rosół. Ale kiedyś jadłam flaki, takie świeżutkie i bardzo „grubo krojone”. Ciężko było, ponieważ ja nie jem flaków… A jak jeszcze zobaczyłam je w tej formie i dowiedziałam się, że pani specjalnie ubiła stworzenie (a było to podczas pielgrzymki, pani urządziła nam stół w podwórzu), to trzeba było jakoś wchłonąć wielką porcję. Walczyłam dzielnie z rosołem, omijając skrzętnie flaki. A cała rodzina tej pani stała w oknach i patrzyła na nas zza firanek… Do tej pory nie wiem, jak jednej dziewczynie udało się zapakować flaki do reklamówki? ;)

    • Dobry wieczór, Niewygodny :) Dziękuję bardzo za komentarz. Masz sto procent racji. Bez towarzystwa nie ma zabawy (chyba, że grasz w ping-ponga ze ścianą, jak Forrest Gump). A dobre towarzystwo = dobra zabawa!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>