Tak samo, ale inaczej

Spotkałam dziś znajomą ze studiów. Ja wykupiłam pół regału z galatertkami, a ona przyszła po ser żółty. Jak miło spotkać znajomą twarz w sumie obcym mieście :)
Co do tych galaretek, to firma w Wodzisławia Śląskiego produkuje zarąbiste kolory galaretek: ametystową, turkusową, niebieską, szafirową. Cud, miód i orzeszki! Kupiłam wszystkie po kolei. I jeszcze jabłkowo-miętową. Parę dodatkowych dekagramów może mnie nie złamie na pół.
Spójrzcie tutaj: http://www.agro-wodzislaw.pl/produkty.php?dr1=9

Za co uwielbiam Bielsko? Zawsze mnie zaskakuje. Mieszkają tam niesamowici ludzie, którzy są po prostu wspaniali. Nie dość, że mają teraz masę własmych problemów, to jeszcze bardzo pomogli mi w mojej pracy. J. oddała mi swoje własne łóżko i ugościła. K. zawiózł mnie aż do Wilamowic, a potem jeszcze jechał w tempie rajdowca na dworzec, żebym zdążyła na pociąg do Katowic. I znów jestem tutaj. Jeszcze jutrzejszy dzień takiej jazdy i będę musiała pytać ludzi, kim jestem, jaki jest dzień i co ja tu robię.
Aha! Pisałam już o tym, ale w Bielsku są najlepsze na świecie frytki. Sprawdziłam dwa razy. Duże frytki za cztery złote! To jest dosłownie za pół darmo. Porcja dwa razy większa, niż w Mc, a do tego dowolna ilość sosów w róznych smakach, sól i magiczna posypka w ilości do wyboru. Ach… Wygląda na to, że jutro znów będę tam przejeżdżać. Do trzech razy sztuka? :)
Ile można pisać o żarciu? Zjadłam dziś awokado z sałatką. Woziłam je ze sobą od niedzieli, a kupiłam chyba w piątek. Wreszcie dojrzało :)
Przesyłam serdeczne uściski J. i K. Jesteście niesamowici. Wierzę, że dacie sobie radę! Jestem z Wami całym sercem.
I bardzo dziękuję mojej Przyjaciółce od dzieciństwa, że wytrzymuje ze mną, kiedy zajmuję jej właśnie laptopa. I nocą połowę łóżka. I że nie przeszkadza jej, jak zachwycam się bliskością dworca PKP i tym, że widać i słychać pociągi. Ech…
PS. W Bielsku mają też draże z namalowanymi buźkami. Wyobrażacie sobie takie coś w ciastkach? Szał!

PS2. W księgarniach Matrasu można znaleźć niezłe książki za śmieszne pieniądze. Kulinarne też. Nie mogłam sobie odmówić przyjemności i kupiłam za PIĘĆ złotych książkę. :)

The following two tabs change content below.

Zytka Maurion

?! Niech następne pokolenia piszą moją biografię.

Ostatnie wpisy Zytka Maurion (zobacz wszystkie)

8 myśli nt. „Tak samo, ale inaczej

    • Właśnie, u mnie też deficyt galaretkowy! I za to kocham podróże, że można zdobyć dobra nieznane w innych miejscach :)

  1. Tak tak! Książki za pięć i za dwa też :) Niedługo będę musiała je przechowywać w pudle pod łóżkiem ;)
    O jedzeniu czytam chetnie i chętnie piszę – jeszcze chętniej pochłaniam – po latach diet, wyrzeczeń i braku samoakceptacji rzuciłam tym wszystkim i cieszę się smakami życia…co tam w końcu szerokie tuniki też są dla ludzi! pfff…. sobie popróbuję zdrowo też można dobrze..prawda ?:) Zytka! Śląsk! Mój Ci on – mój ;) Z galaretek tych w kolorze „blue” zrobiłam błekitną lagunę na urodziny Nieletniej…woda…wyspą z ciasta spody z bitą śmietaną na biszkoptach i palma z czekolady :)

    Pozdrawiam ciepło wiosennie radośnie :)

    • Della, czytam o tym, co zrobiłaś z galaretkami i cóż… Ja dziś zrobiłam tylko smażony makaron z torebki ;) Ale jak wrócę – poprawię się!

      Dzięki za odwiedziny! :)

  2. Kurcze, nie nadążam! Widać że uwielbiasz podróżować, uwielbiasz przygody – bo wszędzie Cię pełno – dosłownie wszędzie :) Ale dobrze! Będzie co wspominać na stare lata! :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>