Zytka ver. BETA

Jestem w dość wariackim nastroju. Proszę dziś na mnie uważać. A najlepiej obejrzeć i posłuchać razem ze mną Carlosa Lázzari. Potem ubrać odpowiednio elegancką wersję stroju męską lub damską i zatańczyć tango <klik>!

Dzieckiem szklarza nie jestem, także kiedy ktoś ogląda film, staram się nie wchodzić w sam środek telewizora. A jeśli ogląda mecz Włochy – Hiszpania, to sama się przenoszę z laptopem, żeby widzieć lepiej. Dziś nawet Maciej Orłoś w Teleexpressie zauważył, że ten mecz z miłą chęcią obejrzą kobiety. W końcu sporo przystojnych mężczyzn w jednym miejscu to jest niezła okazja. :D

Mistrzem komputerowym też nie zostałam stworzona, jako że narodziłam się jeszcze w starych, dobrych czasach. W owych dniach posiadanie komputera wiązało się z pracą naukową i bieganiem po wielkim pokoju w oczekiwaniu na podziurawione karteczki, wypluwane nieśpiesznie przez maszyny.

That’s the way you move me, darling.

Idąc dalej tym tropem, chciałam tylko napisać, że coś elegancko popsułam w przeglądarce i mimo aktualizacji, widać wielkie NIC. To już tryb awaryjny w InternetExplorerze 1.0 musiał lepiej wyglądać, bo przynajmniej coś tam się pewnie pokazywało.

And my soul
Lights up when you’re there

Ale nic to, jak już psuć, to na całego. Jestem teraz superbezpieczna w internecie, bo jeśli go [internetu] nie będę używać, nic się nie przedostanie do światowej pajęczny. Pliki się od dawien dawna nie pobierają, czyli wirusa nie ściągnę. Strony się nie chcą przekierowywać, więc na żadną podróbę strony też nie trafię. Obrazki się nie pokazują, więc wszystko ładuje się w tempie odrzutowca najwyższej klasy. Tyle, że nic nie widać, poza plain text.

Zainstalowałam najnowszą wersję przeglądarki. Zrobiła update FlashPlayera i Javy. Jakby tylko się dało, z chęcią kliknęłabym w ustawienia domyślne albo fabryczne. Ale ich nie widzę.

I stole a rose in the Garden of Eden.

I zdradziłam ulubioną przeglądarkę na rzecz mniej ulubionej, ale sprawnej.

W dowód wdzięczności, że widzę wyraźnie nie tylko mecz, ale i coś na monitorze, chciałabym pokazać Wam Kogoś Szczególnego. Kogoś, dzięki komu wiem, że mam obie ręce sprawne w nadgarstkach i nogi w całości przy kostkach. Temu stworzeniu internet nie jest do niczego potrzebny. Mogę się założyć, że nawet z jego istnienia nie zdaje sobie sprawy. I dobrze. Tak powinno być, darling.

Koleżanka sprawdza codziennie, czy może jednak coś się zmieniło w budowie układu kostnego mojego ciała. I czy na pewno mam palce na swoim miejscu, a buty smakują tak samo, jak dzień wcześniej. Niezmiernie mi pomaga we wszystkim, co robię na dworze. Kiedy robiłam zdjęcia, szłam po czosnek do ogródka czy wychodziłam do sklepu, ona była przy mnie. Mówię Wam, nikt inny nie potrafi wynieść tak daleko butów albo tak dokładnie obgryźć sznurówek.

Genialne stworzenie z oczami o nazwie „Ja nic nie zrobiłam. Samo się zrobiło!”. I takie ogromne spojrzenie zdumionych  oczu, że jak wpadnie się do miski z wodą, to sierść będzie mokra. Jedno wiem na pewno: ona wie i rozumie dużo więcej, niż próbuje udawać, że wie. Szczególnie kiedy chodzi o zaprzestanie skakania po nogach i wieszania się zębami na spodniach. Świetna zabawa, tylko ludziom się szybciej nudzi, niż jej.

So unpretentious
Joyful and fine

A na koniec chciałabym zaproponować Wam ćwiczenie logopedyczne. Doskonałe, kiedy chcecie szybko załatwić sprawę w urzędzie, ale pani urzędniczka nie jest zainteresowana ewentualną obsługą petenta zza okienka. Myślę, że jeśli w tym tempie wypowiecie swoją prośbę, to ktoś zwróci na Was uwagę. Jeśli nie panienka z okienka, to może ochrona?

Zadanie bojowe:  śpiewanie na głosy razem z The Chieftains. Od początku do końca. Tylko się nie poplujcie za bardzo.

Wasza, oddana jak zawsze, Zytka.

 

* Cytaty z pięknej piosenki Jehro Stolen Rose.

PS. W TV pojawił się program W obliczu śmierci – GOPR.  To był ostatni odcinek drugiego sezonu. Drugi sezon? A ja nic nie wiem nawet o pierwszym! Byłam mocno zdumiona, widząc znajome twarze. Halę Miziową zimą i te wielkie zaspy śniegu, które przecież nie są niczym szczególnym zimą w górach. I widząc pieska, którego chciałam zobaczyć już od ponad roku, a ciągle nie było okazji.

Zajęcie po meczu – obejrzeć sobie na ipla <klik!> inne odcinki. Może znajdę jakieś inne znajome twarze Dobrych Ludzi, którzy ogromnie mi pomogli skończyć studia z oceną dobrą, zgadzając się pogadać ze mną o swojej pracy i miłości do gór? Kurczę, jakbym wiedziała, że miałam do czynienia z gwiazdami serialu dokumentalnego, to przecież ostatnio wzięłabym sobie autograf, zamiast paragonu za nocleg!

Tak czy inaczej, bardzo serdecznie pozdrawiam Panów Ratowników. I mam nadzieję, do szybkiego zobaczenia. Obym nie wystąpiła w kolejnym sezonie w roli ofiary.

The following two tabs change content below.

Zytka Maurion

?! Niech następne pokolenia piszą moją biografię.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>