Pot i łzy

Widzieliście ten mecz?!?!?!?!?!?! La Furia Rocha! Spokój Hiszpanów, cytując komentatora. :)

Normalnie miazga! A ja błam całym sercem za Włochami… i jak widziałam ich łzy, ten straszliwy żal, rozczarowanie i pewnie niedowierzanie, to było mi strasznie smutno, strasznie, strasznie, strasznie. Pirlo się popłakał, inni się popłakali, okrutna przegrana! ;(

Dziś nie ma po co oglądać żadnych wiadomości, przecież będą mówić tylko o tym.

I Balotelli, jak popchnął tego działacza, przecież miał ogień w oczach! A wszystkie przeróbki, jak stoi na poprzednim meczu z rozłożonymi rękami jako baletnica, to było coś zwierzęcego, dzikiego i bardzo jednoznacznego. Kto wtedy rządził? On.

Spodobała mi się bardzo postawa Hiszpanów, którzy wypuszczając przodem Włochów do dekorowania medalami, klepali ich po plecach. Jakby mogli, to by ich przytulili. Kurczę, przecież oni się wszyscy znają, sami też znają smak porażki.

Ale emocje były. Nie mogłam usnąć z wrażenia, chociaż chwaliłam się wieczorem M. i G., że ja to zasypiam bez problemów. Nie mam słów. Wielka klasa, ogromne zaangażowanie, szaleństwo!

Dobra. Starczy. Tyle meczów to ja naprawdę nie obejrzałam w całym życiu. Widziałam wcześniej (przed Euro2012) tylko jeden mecz. Polska – Nowa Zelandia. Dziesięć lat temu!

A te kilka dni zleciało mi szybciej, niż ten mecz Włochom i Hiszpanom. Zwiedziłam sobie Stare Miasto, Łazienki, Wilanów. Czy wiedzieliście, że Pałac w Wilanowie odzwierciedla chwałę, potęgę i siłę Rzeczpospolitej? Że jest apoteozą Jana III Sobieskiego i KAŻDY element dekoracyjny ma tam znaczenie, począwszy od ozdób na dachach, a kończąc na wieńcach z granatów, którymi owinięte są postaci atlantów? Genialna budowla. Dawniej budowano tak, żeby wszystko mówiło samo za siebie. Każdy detal architektoniczny, każdy zaułek ogrodu i najmniejszy kamień coś znaczyły.

A dziś? Sztuka nowoczesna daleko odeszła od motywów mitologicznych i wielkich bohaterów. Słowo instalacja nie porusza mnie zupełnie. Co innego pałac.

Weekend spędziłam, chroniąc się przed upałem na działce Rodzinki. Wstyd, że prawie nie wychodziłam. Ale jeśli tam było ponad trzydzieści stopni w cieniu, to w Warszawie było pewnie z pięćdziesiąt. Ufff.

Z miłą chęcią podzielę się z Wami wieczorem zdjęciami i wrażeniami. Bardzo edukacyjny ten wyjazd. Dziś idę oglądać bardziej szczegółowo Łazienki. Poprzednio bawiłam się tylko z samą sobą w chowanego w parku. Teraz pobawię się w spostrzegawczość. Co przeoczę, co znajdę, a czego nie ma w wielkim segregatorze – przewodniku mojej Cioci?

Będzie wielkomiejsko. Albo staromiejsko? Miłego dnia!

:)

 

PS. Zapomniałam. Przecież ja jeszcze ciągle coś żarłam! Każdego dnia jadłam coś nowego. W weekend wzięłyśmy się z Ciocią za ciasto filo.  I za udka pieczone z warzywami. I kurczaka po cypryjsku. A wcześniej Ciocia zrobiła makaron z cukinią, kremowym sosem z mascarpone i indykiem w piętnaście minut. I pyszną zupę z fasolką, brokułem, kalafiorem i niebieskim serkiem. Jamie Oliver przy Niej po prostu się guzdrze!

The following two tabs change content below.

Zytka Maurion

?! Niech następne pokolenia piszą moją biografię.

6 myśli nt. „Pot i łzy

  1. Zwierzęce, droga Zytko, to w istocie są przeróbki biednego Balotelliego w internecie. Doprawdy, nie pojmuję tej małostkowej zaściankowości…
    Niemniej jednak – masz rację, w tej jego pozie coś było. Ale raczej skłaniałabym się ku określeniu ,,gladiartor”. To była taka… pierwotna siła.

    Meczu do końca nie oglądałam, przyznaję, nie mogłam. Siostra mnie koło północy obudziła krzycząc, że to 4-0 było. Straszna porażka.

    Pałacem w Wilanowie mnie zaskoczyłaś – przyznaję, znam historię soborów w Piotrogrodzie, nie znam własnej. Cóż… (dobra, jestem rusofilką, przyznaję się bez bicia – ten naród ma taką literaturę chwytającą za sercę, budzącą takie dziwne, mieszane uczucia, jakie może budzić w tobie tylko widok bezkresnego stepu albo zachód słońca na obrzeżach Moskwy, pośród tych dymów bijących w ciemne niebo… i ichnia muzyka, Wiktor Tsoi i chociażby Piknik – poezja sama w sobie)

    Czekam więc na zdjęcia :)
    PS. Nie miałam pojęcia, że można czuć się źle w rozmiarze 36 – rzuciłaś nowe światło na moją wagę (jakkolwiek dziwnie i prozaicznie to nie zabrzmi). Ale to wszystko – pozytywnie. :)
    pozdrawiam ciepło i życzę miłego wieczoru

    • Witaj, Łasico! :))

      Jest mi bardzo miło, że mnie odwiedziłaś i oto, co mam do powiedzenia ;)
      Pałac w Wilanowie to jedno z niewielu miejsc, które miałam okazję tak dokładnie oglądać w Polsce i tyle o nim przeczytać. Każda figura przedstawia coś niezwykle ważnego. Cnoty, Muzy, postaci historyczne, nawiązania do mitologii i mnóstwo innych kwestii, które zdają się być zupełnie nieczytelne dla współczesnych ludzi. Niemniej jednak, warto chociaż raz w życiu bardzo dokładnie obejrzeć zamek czy pałac, najlepiej z okresu baroku. Potem każda inna budowla będzie mieć więcej sensu, niż się wydaje na początku :)

      A mecz – płaczę dalej razem w Włochami. Dali z siebie wszystko!

      Co do Rosji – oj, ja akurat niewiele o niej wiem. W liceum uczyłam się trzy lata od fantastycznej kobiety, która jako jedyna nauczycielka nie kazała nazywać się „panią profesor”, wypuszczała do toalety bez konieczności sygnalizowania tego na głos i szanowała nas jako ludzi. Może dlatego do tej pory jestem w stanie przeczytać zdanie pisane cyrylicą, chociaż niewiele już rozumiem.

      Ale jedna z moich ulubionych anegdot o uczących się rosyjskiego to taka:
      - Kak tjebia zawód?
      - Mienia zawód rolnik.

      Śmiałam się z tego pół godziny po usłyszeniu i do tej pory bardzo mnie to bawi. Wybacz polską czcionkę ;)

      Dzięki za odwiedziny i życzę dobrej nocy!

  2. Pingback: Szczęście to mała dziewczynka | Oderwane i przyklejone

  3. Pingback: Wyniki konkursu Euroblogerzy2012 | blog

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>