Coś w głowie zostanie

Dzień dobry.

Powracam do niezwykle przyjemnego uczucia leżenia i pisania. Po Świętach, które minęły mojej Rodzinie na ciągłym przygotowywaniu, sprzątaniu, gotowaniu i szykowaniu z dnia na dzień coraz większej liczby potraw, talerzy, stołów i obrusów, wreszcie od wczoraj poczułam się jak w domu. Jak w swoim domu.

To jest bardzo przyjemne gościć u siebie ludzi, spędzać czas w gronie bliskich osób i cieszyć się atmosferą Świąt. Tylko w tym roku jakoś nie było kiedy. Ciągła bieganina, chodzenie spać mocno po północy, mycie tych wszystkich talerzy i cała reszta spowodowały, że zaangażowane osoby zupełnie nie mają ochoty (oby jak najdłużej) na powtórkę z rozrywki. I oby tak zostało, bo bolące nogi, kręgosłupy, głowy – to nie jest to, na co czeka się cały rok. Było nas dużo do pracy, ale wciąż więcej do jedzenia. I jakby nie patrzeć, pomimo wspólnego wysiłku finansowego, Święta kosztują. Beznadziejnie przyziemna sprawa. Szkoda, że firmy zajmujące się dostarczaniem energii, gazu i innych dóbr nie robią gwiazdkowej promocji pt.: Jeden rachunek w roku zapłacimy za Ciebie.

Jutrzejszy deszcz zmyje to wszystko. Tylko – no właśnie – coś wciąż w nas pozostanie. I nim stanie się tak, jak gdyby nigdy nic nie było, upłynie sporo czasu. Otrząsnąć się z tylu wrażeń będzie nie lada wyzwaniem.

Ciężko pisać po tak długiej nieobecności w wirtualnym (i w ogóle nieco bardziej cywilizowanym) świecie. Mam mnóstwo przepisów, które albo sama wymyśliłam, albo zmodyfikowałam na swój sposób. Potrzeba matką wynalazków. A jak jeszcze ma kto jeść ze mną, nawet śmiejąc się przy kawie, że nic nie robię, tylko jem słodycze, to mogę piec, gotować, smażyć i bawić się w gotowanie. Będą przepisy. Żebym sama nie zapomniała, jakie dobre rzeczy jadłam. I dzięki Komu.

Będzie zupa czosnkowa, muffinki cytrynowe z dżemem figowym, schab na wschodni sposób, sałatka grecka, marchewka Jamiego i smażone ziemniaki z rozmarynem. I cała masa innych rzeczy, które udało mi się uchwycić w obiektywie. I o których pamiętam.

Myślałam, że jakiś wpis był już w grudniu, a tu proszę bardzo, wyjechałam jeszcze w listopadzie! Spędziłam bajeczny tydzień w objęciach Słowacji i Niżkich Tatr. Pierwszy raz byłam na saunie (oł je, je, je!) i zakochałam się w tym sporcie. Mycie się pod prysznicem jest dla mnie katorgą. Zwyczajnie tego nie lubię, jednak akceptuję, że nie wszędzie będę mogła leżeć godzinę i nie myśleć o niczym. W sumie w wielu miejscach wanna nie zdałaby egzaminu, szczególnie w górskich schroniskach. Wygodniej jest pod prysznicem. Szybciej. Ale przez te prysznice czułam się wymyta tylko dwa razy przez cały miesiąc: kiedy byłam na saunie przez trzy godziny i kiedy wreszcie wróciłam do domu i wlazłam do wanny.

Mam tyle myśli, tyle uczuć i słów, które chciałabym jednocześnie napisać. Zacznijmy od początku. Czyli od Karkonoszy. Ale to już historia na zupełnie osobny wpis. Niech Dobro będzie w Waszych sercach.

Zytka.

The following two tabs change content below.

Zytka Maurion

?! Niech następne pokolenia piszą moją biografię.

Ostatnie wpisy Zytka Maurion (zobacz wszystkie)

4 myśli nt. „Coś w głowie zostanie

  1. Ja dawno dawno temu usłyszałam, że właściwie kąpiąc się w wannie taplamy się cały czas we własnym brudzie. Od tamtego czasu czysta czuję się tylko pod prysznicem, bo widzę że to wszystko ucieka do rur. A wanna to tylko dla relaksu :D
    Fajnie, że jesteś. Szczęśliwego Nowego Roku! ;*

    • Blondynko, witaj! Jak dobrze Cię znów zobaczyć u siebie :) Wanna dla mnie to dobry relaks – najlepiej codziennie!

  2. Ufff…. przebrnęłam przez kod CAPTCHA :) Jestem w jego przypadku „widząca inaczej” – zawsze!
    Zytkaaaa! Stęskniłam się! :) Fajnie, że już jesteś! :)
    Jakiś leń mnie opętał miałam dziś pisać i pisać a zamiast tego przemieszczam się z książką od fotela do kanapy a jak nie czytam oglądam z Nieletnią powtórki Przyjaciół ..i jem ..jem jem… daję sobie luz do Nowego Roku – muszę się trochę poddać temu lenistwu! :) A Ty zamknij drzwi i okna a szpary zatkaj kocami ;) i leniuchuj chociaż trochę (żartuje ….chociaż… moje wyrzutu sumienia zmniejszą się nieco kiedy ktoś odda się też błogiemu nicnierobieniu jak ja ;) ) Odpoczywaj! I pisz :)
    A ja w poniedziałek maszeruję do pracy,,..zresztą wczoraj też byłam więc ten leń… to taki nie na sto procent jednak. Ale nadmiar cukru jakoś źle działa na moje zwoje mózgowe stąd nieskładność w komentarzu! No ale najważniejsze napisałam! Dobrze, że jesteś! :)

    • Dello kochana, jak dobrze Cię zobaczyć! :) Jak tylko będzie czas, to będę pisać!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>