Karkonosze – cz. II

Na sam początek – zdjęcie naleśników z Hali Szrenickiej, które jadłam. Blondynko, czy myślimy o tych samych? :)

A wieczorem dalsza część wycieczki. Były sobie Świnki Trzy, było gwiaździste Odrodzenie i jeszcze bardziej rozgwieżdżona Samotnia. I był Gruby z niezwykłą atmosferą. A potem… Robaczek!

Tak a’propos – pozdrowienia z Chatki Robaczka. Ledwo weszłam, już dostałam obiecaną koszulkę. A właściwie dwie. I właśnie siedzę w jednej, z napisem Wszyscy myślą tylko o sobie, tylko ja myślę o mnie. Jesteśmy już po wspaniałej zupie z soczewicy i w taki piękny, zimowy dzień (bo jak wiadomo, każda zima w górach jest piękniejsza o byle błota w mieście). Gdybyście trafili w to miejsce, pamiętajcie o jednej zasadzie: pytać należy o wszystko, zanim zrobi się cokolwiek.

:)

Do usłyszenia.

The following two tabs change content below.

Zytka Maurion

?! Niech następne pokolenia piszą moją biografię.

2 myśli nt. „Karkonosze – cz. II

  1. jednak pokręciłam z tymi naleśnikami. Chyba już w każdym schronisku są jego „specjalnością”.
    Ja jadłam naleśniki z jagodami na Śnieżniku. Skąd mi się ta Szrenica ubzdurała…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>