Dzień z przeszłością na „ty”

Witajcie.

Tak naprawdę to wczoraj był dzień niespodzianek. Coś jak spotkanie z człowiekiem z zaświatów. Old boyfriend się objawił. Spotkaliśmy się po ośmiu latach w kolejce do lekarza. Ja smarkałam w głos, a on nie.

Czy ktoś z Was miał tak chociaż raz w życiu, że zastanawiał się, co się dzieje u X-a, Y-a po latach? Ja tak miałam.

A potem przychodzi moment, w którym nie ma powrotu. To znaczy, nie ma odwrotu. Ani nawet możliwości wyjaśnienia wszystkiego. Chłopak wyjeżdża na studia, zmienia numer telefonu, zmienia adres e-mail i tak dalej. Drogi komunikacji zanikają, a ja zostaję z poczuciem, że coś trzeba było zrobić, coś powiedzieć i zostawić sobie chociaż możliwość kontaktu.

Ot, tak, jakbym pojawiła się w tym mieście, gdzie on studiuje, żeby mieć z kim iść na kawę i pogadać o pierdołach. Albo w którym kinie grają dobre filmy nie dla idiotów.

A ja, niczym prawdziwa blondynka z kawałów, niczym policjant (albo nawet dwóch, bo jeden umiał pisać, a drugi czytać) i niczym standardowy Jasio, wzięłam i spiep**yłam. O tak, pstryk! i już po zawodach.

Przejdźmy do sedna.

Zostawiłam pewną znajomość, zwaną też pierwszym chłopakiem, jako zakończoną historię. Taką wiecie. Co to nie wiadomo, jak się rozstać, bo nigdy się tego nie robiło. Głupio to brzmi, jak się mówi; głupio się szuka argumentów „za” i „przeciw”, bo generalnie jest fajnie i w sumie czemu nie. A potem głupio rozmawiać, bo nie wiadomo jak i czy czasem ktoś nie wyskoczy z tekstem, że może by tak spróbować once again, otra vez, еще раз.

Taaaak. Jako nastolatka miałam różne głupie myśli.

Dużo później przyszło mi po wieeeeeelu błędach nauczyć się, że o wszystkim można porozmawiać, zamiast się obrażać, denerwować, zostawiać sprawy bez wyjaśnienia czy co tam się robiło. Już nawet nie pamiętam, co. Jak taka stara, bezzębna babuleńka.

A tu proszę bardzo. Okazało się, że można się spotkać po latach, usiąść nad sałatką i kawą, pogadać jak starzy znajomi i odkryć, że życie żadnej z osób nie wygląda tak, jak się myślało. Niesamowite jest to, że na ludzi, których nie widziałam latami, patrzę oczami siebie dużo młodszej. :)

Przypominają mi się plany, marzenia i założenia. Cudowanie jest spojrzeć z perspektywy innej, niż obecna.

I cudownie jest docenić to, co jest teraz.

Można wyjaśnić sobie wzajemnie w dwóch słowach to, co zostało nieskończone. Życzyć sobie wzajemnie wszystkiego dobrego i cieszyć się, że odzyskało się znajomego. A kiedyś bardzo ważną osobę. I trzymać kciuki za siebie i za tą osobę.

A potem zadzwonić do zupełnie innej Osoby, usłyszeć Jego głos i zatęsknić tak, jak nigdy.

 

A dlaczego dziś Thomas Keller w ramach cytatów? Bo znalazłam genialny przepis na tartę ze spodem z orzeszkami piniowymi i „wkładem” z kuchni The French Laundry. I mnóstwo przepisów na dania z semoliną, którą sobie przywiozłam z Włoch. Makaron z szafranem. Pierożki. Mniam. Mniam. Mniam!

The following two tabs change content below.

Zytka Maurion

?! Niech następne pokolenia piszą moją biografię.

Ostatnie wpisy Zytka Maurion (zobacz wszystkie)

2 myśli nt. „Dzień z przeszłością na „ty”

    • Witaj Szminko! Czyżby nowy adres bloga? Dziękuję za komentarz, podpisuję się całym sercem pod swoimi słowami – rozmowa ma wielką wartość! – i pozdrawiam ciepło!

      Zytka.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>