Jest! Jest! Jest! Toaleta!

Oł je je je! Waka! Waka!

Aż chcę tańczyć i skakać. Mamy w końcu kibelek na naszej budowie! Koniec z wychodzeniem zimą, wiosną, latem i jesienią na zewnątrz do domku z serduszkiem! (Wprawdzie u nas jest kwadracik, ale po dupce wieje jednakowo.) Od niedawna jest nawet z aire acondicionado, czyli rurą „wyziewową” jako wentylacją, ale to jednak nie to samo, co ceramika łazienkowa…

Odebrałam przesyłkę od kuriera. Czekaliśmy na nią już długo. Bardzo długo. Wiecie na pewno sami, jak miło jest skorzystać z własnej miski wc! A kto miał kiedyś możliwość mieszkać kilka tygodni na budowie i korzystać z drewnianego water closet, ten zrozumie jeszcze lepiej.

Pan podjechał takim wieeeelkim samochodem, zatrzymał się na drodze i chciał się rozliczać. Cały komplet z umywalką też chciał chyba zostawić mi na środku drogi. Ja bym siadła na tym i siedziała do rana. Sześćdziesiąt kilogramów przesyłki to więcej, niż ważę w ubraniu.

Chęci do natychmiastowego rozliczenia zostały na szczęście przygaszone przez sąsiada, który jechał do domu busem i potrzebował WŁAŚNIE TEJ DROGI. A że jest wąska i nawet nie ma gdzie na niej namalować pasów, to mieści się tam na szerokość jeden duży samochód. Kurier musiał więc spasować. Wjechał odrobinkę na podjazd przed bramą, trzasnął drzwiami i powiedział:

- Sprzęgło już będzie do wymiany.

Odpowiedziałam:

-Ale jeszcze się trzyma?

Na co otwarły się drzwi w samochodzie, który jednocześnie powoli toczył się przez jezdnię na drzewo.

Kurier wleciał do kabiny, samochód się zatrzymał. Facet wysiadł, a samochód zaczął zjeżdżać jeszcze niżej. Pięknie, pomyślałam. Będę mieć sh*t, a nie miskę wc! Koleś na szczęście dał się namówić na wjazd CAŁYM samochodem za bramę. Wyjął przesyłkę i chciał mi ją zostawić pod schodami. Sam jednak nie bardzo miał jak ją ruszyć, także wspólnymi siłami nakierowałam go za rusztowanie do garażu i tam obejrzałam nowe cudeńko.

Mała rzecz, a jak cieszy!

Po chodzeniu w te i wewte po wszystkich sklepach z armaturą, ceramiką i takimi innymi, po siadaniu na miskach, po rzucaniu w marketach deskami wolnoopadającymi (z których większość już ledwo dyszy), po mierzeniu co do centymetra głębokości i szerokości – MAMY JUŻ NASZ KOMPLET!

Link do strony, na której możecie podziwiać produkty (bo nasze jeszcze w kartonie):

1. Miska podwieszana, która nie zajmuje połowy łazienki tylko dlatego, że siedzi się w połowie odległości od ściany do końca – http://www.roca.pl/miska-wc-podwieszana-hall

2. Jedna na milion, czyli mała umywalka, do której jednak da się włożyć ręce (i mieści się w łazience między ścianą a oknem) – http://www.roca.pl/umywalka-45×38-cm-hall

A jak się będzie wygodnie siedzieć, to mogę Wam nawet napisać, gdzie zamawialiśmy komplet. :)

The following two tabs change content below.

Zytka Maurion

?! Niech następne pokolenia piszą moją biografię.

2 myśli nt. „Jest! Jest! Jest! Toaleta!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>