Lista, lista!

Witajcie w Trójce!

W tle nowa piosenka z  płyty Stinga.Lista Przebojów jest wciąż żywa, niczym wskrzeszony Dinozaur. I niech nie umiera!

Mamy na budowie porządny radiomagnetofon. I słuchamy namiętnie po kolei wszystkich wygrzebanych z otchłani czasu kaset. A tym razem, wreszcie, wreszcie, wreszcie! siedzimy spokojnie przy świecach i LP3 leci samo. Bez przekładania kasety na drugą stronę. :)

Co do świec – włożone są w wiadro (kibel, jak tu mówią) i udają ognisko. Zastawiliśmy je kilkoma kawałkami drewna dla lepszego efektu. Pięknie. Na budowie też może być romantycznie. Szczególnie, że mamy tynk na zewnątrz i nawet kurier od wanny myślał, że to taki mały remoncik nam się szykuje.

 

Jeśli wredny księżyc znów będzie dawał po gałach, nie prześpię kolejnej nocy, mimo wszelakich zabiegów, żeby mocno spać. A było tak:

  • Rolety zasunięte.
  • Zmęczenie solidne po całym dniu.
  • Ciepła pierzynka.
  • Wygodne łóżko.
  • Doskonały towarzysz (pod swoją kołdrą, żeby w końcu z nerek mi kołdry nie zrywał. Mówił, że nieświadomie, ale odruchy bezwarunkowe nie potrzebują świadomości. A mi zimno!!!).
  • Brak bodźców rozpraszających typu: gry na telefonie, smartfony, pamltopy, tablety i całą resztę, którą tak znam tylko z nazw.

 

O proszę, o 21:58 ktoś pozdrowił wszystkich mieszkańców miasta, z którego pochodzę. Jak miło! Pozdrawiam serdecznie!!! :)

All you need is love and more coffee.

Kurczę, jak miło, kiedy marzenia się spełniają. Wiąże się to oczywiście ze wzmożonym wysiłkiem, włożonym w robienie wszystkiego, by marzenia doprowadzić do ostatecznego celu, ale warto, oj, warto. Dzień był pod znakiem malowania. Siedzę w piwnicy i maluję. Wczoraj jedną warstwę, dziś drugą. Jutro trzecią, taką ostateczną. Bez żadnych gruntów i bawienia się w zamalowanie zakamarków za rurami, kaloryferem, umywalką, pralką.

Takie fest malowanie. Zaczynam myśleć niektórymi wyrazami ze Śląska. Mnie samą to dziwi. Ale staram się nie używać na głos tego języka przy ludziach Stąd. Oni mówią z tak wyraźnym akcentem, że padliby na dźwięk pokrzywionych słów w moich ustach.

A ja czasem coś powiem o wyciepnięciu do hasioka albo o założeniu laci. To tak samo, jak podczas pracy w bacówce przechodziłam automatycznie na język słowacki i nieraz łatwiej mi było słuchać tamtejszego radia i rozmawiać z lokalnymi Słowakami, mówiącymi gwarą.

Kocham to miejsce. Robimy wszystko, a nawet więcej, żeby jak najpiękniej urządzić miejsce na fantastyczne spotkania z Rodziną, Przyjaciółmi i Znajomymi.

Nie każdy, myśląc nad kupnem stołu, zastanawia się, czy pomieści kilkanaście osób. A nam wyszło, że po połączeniu z drugim pomieści wielką rodzinę. Taką nawet 30-osobową. Mam sporą rodzinę. Może nie aż tak, ale chętnie spędzałabym Święta w większym gronie, niż kilka osób. Jak tylko skończymy ostatecznie ostateczne wykańczanie, będzie cudownie spotkać się tu przy dobrej kawie. Usiąść na wielkiej, wygodnej sofie przed kominkiem i zamiast gapić się bezmyślnie (choć wspólnie) w telewizor, zagrać wspólnie w jakąś grę planszową.

A potem pobiec do piekarnika, wyjąć jedną tartę, dwie albo i trzy nawet i… zjeść wspólnie. Na koniec poprosić Gości o przeniesienie się do łóżek i zalec na sofie, patrząc błogo w kominek. Mogę tak spać. Marzę o takim spaniu zimą. Nie łazić gdzieś daleko, wysoko. Tylko spać, radośnie wtulona w dziesiątki poduszek.

The following two tabs change content below.

Zytka Maurion

?! Niech następne pokolenia piszą moją biografię.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>