Kto to śpiewa?

Jestem wykończona i przemęczona. Początkowa szalona satysfakcja zamienia się na miejsca ze zwykłym zmęczeniem. Wzięłam na siebie dużo za dużo i jeszcze słyszę, że ludzie pracują, a po nocach wyrabiają tysiąc procent normy. Kobiety, zamiast na traktory, stoją nad betoniarką i sypią piach. Taaaaaa. A ja?

A ja mam dość. I już. Rzygać mi się chce na myśl o ustalaniu, gdzie ma być światło. Albo czy deski będą takie. I czy jak na zimę się przeniesiemy do piwnicy z mieszkaniem, bo tu będzie kafelkowanie, szpachlowanie i tak dalej, to gdzie będziemy spać. I w ogóle dostałam jakiejś chronicznej niechęci do myślenia. Dziś mam już wszystko głęboko w d**ie.

I’m not aware of too many things,
I know what I know if you know what I mean.
Philosophy is the talk on a cereal box.
Religion is the smile on a dog.

Chciałabym spokojnie sobie posiedzieć z książką przed kominkiem. Albo chociaż posiedzieć. Albo chociaż z książką. Nie przy żarówie zwisającej z sufitu, nie przy lampce zasłoniętej arcydziełem. Nie powiem, że wszystko jest fajnie. Bo wymyśliłam sobie, że jak będziemy na targu i kupimy mnóstwo rzeczy, to się wezmę za wszystko.

Aha. Minął drugi dzień, a ja wciąż mam co robić. Wczoraj ugotował się rosół. Posiekałam selery do zamrożenia. Zrobiłam śliwki na konfitury. Wzięłam się za paprykę. Podzieliłam kalafiory i brokuły do woreczków, zblanszowałam i tak dalej. Obrobiliśmy siatkę szpinaku. Boże drogi, cały dzień roboty!

I’m not aware of too many things,
I know what I know if you know what I mean.
Choke me in the shallow water
Before I get too deep.

Dziś kolejny. Nawet nie chce mi się pisać, co to było, bo robię się głodna jak wilk. Pory sprawdzą się zimą na tarcie i w zupie. A kompot z gruszek już pachnie genialnie i odpoczywa w wekach po pasteryzowaniu.

Siedzimy przed kominkiem. Włączyłam laptopa, żeby puścić Cata Stevensa. Zupełnie przy okazji słuchania kaset i braku możliwości przypomnienia sobie, kto to śpiewa. Ciężko tak sobie na zawołanie przypomnieć nazwiska z lat 70-tych, 80-tych i 90-tych. Czyli z czasów, jak kaseta była głównym źródłem muzyki po radiu. Ale to były czasy.

Gdybym kilka lat temu wyrzucił te wszystkie kasety, jak planowałem, to bym się pozbył kawałka siebie. Ale nie sądziłem, że będzie jeszcze na czym tego słuchać…

Warto zostawiać sobie cenne pamiątki. Na YouTube wszystkiego nie ma. ;)

What I am is what I am.
Are you what you are – or what?
Don’t let me get too deep.

Przy życiu trzyma mnie myśl, że być może jeszcze zimą (oby!!!) siądę sobie na wymarzonej sofie, przy wymarzonej kawie z ekspresu (a na razie okazało się, że nasza kawiarka nie nadaje się na indukcję, co tym bardziej wzbudza we mnie pożądliwe marzenia o kawie), z niedawno kupioną książką o psach-ratownikach labo przy czymś Jodi Picoult. I będę tylko na zdjęciach już oglądała całą budowę, zamiast na żywo.

Dobrze jest mieć o czym marzyć!

The following two tabs change content below.

Zytka Maurion

?! Niech następne pokolenia piszą moją biografię.

3 myśli nt. „Kto to śpiewa?

  1. Kochana! Dzielna jesteś i …nie poddawaj się! To jesień z człowiekiem taki (c?!)hece wyprawia…ja układam plany w głowie i póki nie muszę (a nie muszę) na planach się kończy i wszystko odkładam do jutra. Ty masz cel i już zaczęłaś go realizować ja chciałabym, żeby mnie ktoś w zadek kopnął i żebym chociaż zaczęła wprowadzać myśli w czyn! Leń leń leeeeń ze mnie straszny! A Ty budujesz wekujesz i jeszcze piszesz! Zawstydziłam się! A Ciebie ściskam :) i pozdrawiam Kobieto Czynu :)

    • Witaj Borchard82!

      Dzięki za ciepłe słowa i odwiedziny. Zapraszam ponownie do siebie i życzę dobrej nocy! :)

      Zytka.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>