Jak dobrze nam zdobywać góry! [i myć auto po zimie]

I młodą piersią chłonąć wiatr.

Ja tam dziś gór nie zdobyłam, ale za to skorzystałam z iście wiosennej pogody [zimy to już raczej nie będzie...] i wymyłam samochód. Prosił się o to mocno, biedaczek, brudny jak nieboskie stworzenie. Tak dawno tego nie robiłam, że niemal zapomniałam, jak to jest.

Pan, który kładzie nam podłogę, jak mnie zobaczył z gąbką w ręce, powiedział:

Niech pani tak dokładnie nie myje! Jutro ma padać.

Jakby to było coś nowego, że zawsze po myciu samochodu leje jak z cebra. Na wszelki wypadek nie sprawdzam pogody, bo jeszcze chłop będzie miał rację.

A to przecież nie da się tak hop siup i już. Trzeba zmyć największy syf, potem namoczyć takim płynem, potem wymyć gąbeczką jak niemowlaka. Wiatr był na tyle mocny, że zanim zdążyłam wymyć jedną część samochodu, druga kompletnie wyschła z brudną pianą na wierzchu. Widok taki, no, powiedzmy, niezbyt pocieszający. Ale udało się zrobić prawie wszystko, jak świeciło słońce. Skorzystałam z okazji.

A potem wyszedł Mężczyzna, co to miał tego dnia w planie zalepić dziury w podłodze, bo panowie od kładzenia podłóg potrzebują mieć gdzie kłaść deski. I mój kochany facet oderwał mnie od mycia, całą w pianie i z mokrymi łapami. Zarządził przerwę, bo miał płytę wiórową do docięcia i ktoś był potrzebny do trzymania, jak on tnie.

I dopóki trzymałam tą płytę i nic nie widziałam, bo wszystkie wióry leciały na mnie, to jeszcze było ok. Ale potem spojrzałam na auto. Wiatr wiał idealnie w jego stronę. Było oblepione tym syfem na równi ze mną. Tworzyliśmy zgraną parę brudasów.

Korzystając z pięknego słońca, mogłam sobie wymyć autko jeszcze raz.

CAŁE.

Bo zostawiłam otwarte drzwi i ten pył naleciał na wszystkie siedzenia…

Przed cięciem następnej płyty poluzowałam ręczny, zrzuciłam z biegu i odjechałam na długość auta. Niewiele to dało, poza komfortem psychicznym. ;)

Szyby są do tej pory jakieś zapylone, chociaż myłam i płukałam potem samochód nie raz. Cały środek odkurzyłam. Wymyłam. Wypolerowałam, jak tylko umiałam. Idę spać w poczuciu spełnionego obowiązku.

Kobiety na traktory!

Tam przynajmniej nie trzeba myć wszystkiego po kolei.

The following two tabs change content below.

Zytka Maurion

?! Niech następne pokolenia piszą moją biografię.

4 myśli nt. „Jak dobrze nam zdobywać góry! [i myć auto po zimie]

  1. Uśmiałam się serdecznie…nie no….wiem, że nie wolno;) ale wyobraźnie mam plastyczną…:D Moje auto jest tak brudne, że liczę na to, że jutro jakoś da się je zamaskować w krzewach na naszym parkingu bo inaczej moi koledzy z pracy ze swoimi wypolerowanymi na wysoki połysk wozami będą mnie zamęczali komentarzami…i taki żółty pył jest wszędzie…Koleżanka twierdzi, że to piasek z Sahary (?!) inna, ze topole pylą…ja tam nie wnikam! I niech jutro nie leje mimo wszystko! Słonecznego dnia :)

    • Dello Droga!

      Witaj. U nas nie padało dzień później, ale trzy dni później już tak. Tylna szyba w samochodzie jest tak brudna, że pewnie zanim odważę się użyć wycieraczki, zleję całą wodą i zetrę ręcznikiem papierowym. Na razie jeżdżę tylko jako pasażer, więc mi jest obojętne, jak tam wygląda świat w tylnym lusterku. Wciąż mnie tylko zastanawia, JAK TO MOŻLIWE, że mój mężczyzna coś tam w ogóle widzi. ;)

      Pozdrawiam!

    • :)
      Dokładnie. Każde miejsce jest tam piękne i zawsze dobrze wygląda.
      Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>