Dzięki za miłość – uwaga, będzie rzewnie

Groniec. Hey. Kowalska. Paktofonika. Wieczór wspomnień. Jak to się dzieje, że wystarczy jedno spojrzenie, przypadkowe spotkanie, nazwisko przeczytane w internecie, żeby wróciły wspomnienia?

Jak to jest, że siedząc sama w domu, kiedy nikogo nie ma, wraca do mnie wszystko, co działo się przez ostatnie lata? Czyżbym tylko w takich chwilach pozwalała sobie na bycie sobą?

Ciechowski. Sting. Cat Stevens. Ania Jopek z Żebrowskim.

Wierz mi. Niechby mnie dopadła nowa. Jeśli boli, to co? Niech boli. To co?

Mam przed oczami piosenkę Groniec i siebie, siedzącą na pufie przed kominkiem w domu. Słuchałam tego jak szalona. Jedna z niewielu piosenek, które nie powodowały u mnie odruchu wymiotnego. Które rozdzierały mi serce i duszę swoją szczerością i czułością.

Idę sobie zamaszyście
i opada ze mnie życie jak jesienne liście.

Jestem cholernie tkliwa. Nie umiem rozstawać się z ludźmi. Zapominać zupełnie. Są ludzie, z którymi pracowałam wiele lat temu, a wciąż wysyłamy sobie świąteczne życzenia. Nie widziałam tych ludzi nigdy więcej, jak tylko w pracy, firma dawno się rozpadła, a wspomnienia zostają. Czy to nie miłe?

Jakie liście? – dębu, brzozy, topoli,
ale to boli.

Znalazłam stare listy. Swoje i cudze. Swoje do siebie już przeczytałam. Leżą obok mnie koperty z listami od Wyjątkowego Czlowieka. Znam wiele osób, które zasługują na to miano. A pewne znajomości (mówiąc szumnie i dumnie: relacje) pozostawiają po sobie smutek i takie poczucie, że sprawy nie zostały zakończone. Że coś się urwało w połowie, a tak wiele jeszcze można było zrobić, tak wiele obie strony mogły na tym zyskać.

Zysk i strata to może głupie pojęcia, ale bardzo życiowe. Czytam teraz kolejną książkę. Dostałam ją od Mamy pod choinkę. Wspaniały prezent, który przeleżał długo na półce, bo jakoś nie mogłam się przemóc i przeczytać czegoś autorstwa Kingi Rusin. Nie miałam pojęcia, kim jest, poza tym, że miała coś wspólnego z telewizją. Wydała mi się babką z niebieskiego ekranu, której problemy są urojone i pewnie się użala nad złamanym tipsem.

Chcę uciec, wiem to brzmi naiwnie,
Chcę uciec, choćby na pustynię.
- Jesteś zmęczony?
- Tak.
- To minie.

Co z tym życiem? jednak przerosło moje oczekiwania i to wielokrotnie. Do tego stopnia, że wciąż nie przeczytałam książki do końca. Mam tak dużo myśli po każdej stronie, tak bardzo do mnie trafiają wszystkie słowa, że aż strach się bać. Ta kobieta czyta w moich myślach i pyta o sprawy, o które sama chętnie bym zapytała.

Rozmowa z Małgorzatą Ohme, która występuje tu w roli mentorki, przyjaciółki, psychoterapeutki i kobiety. Kurczę. Powaliła mnie szczerość tej książki, zawiłość poruszanych problemów. I świadomość, że kobiety potrafią się wspierać. I nie tylko ja mam problemy.

Niby to takie proste, a cholernie trudne. Żyć po swojemu, być szczęśliwą, być z Kimś.

Usłyszałam dziś od dwunastoletniej dziewczynki zdanie, które mnie powaliło na równi z książką.

Wiele z pytań filozoficznych jest pytaniami retorycznymi – na przykład pytanie „po co żyć?”; przecież i tak wszyscy umrzemy.

I co można zrobić z takim wyznaniem? Pielęgnować w sobie świadomość, że każdy na swój sposób przeżywa i uczy się marności stworzenia…

Wisława Szymborska napisała pięknie w Schyłku wieku:

Jak żyć – spytał mnie w liście ktoś,
kogo ja zamierzałam spytać
o to samo.

Znowu i tak jak zawsze,
co widać poniżej,
nie ma pytań pilniejszych
od pytań naiwnych.

Mogłabym teraz wywalić z siebie to wszystko, co we mnie siedzi. Pisać o rozgoryczeniu, żalu, smutku i poczuciu beznadziei. Wspominać stare dobre czasy i narzekać na nowe, niezbyt szczęśliwe. Ale to już było. W książce i w życiu.

Idę zrobić coś pożytecznego. Chleb. Bo ja nie chcę wiele.

Pogodzi nas niepogodzonych
Słońce gdy pierwszy raz nie wzejdzie
- Jesteś zmęczony?
- Tak
- To przejdzie.

Pora na chwilę odejść od chleba na zakwasie, który pieczemy nieustannie. Zrobię coś innego. Wezmę drożdże i zrobię chleb w pięć minut. Bez odważania, za to z tradycyjnym czekaniem do rana, aż urośnie.

Ja nie chcę wiele, Ciebie i zieleń, żeby liściom było wietrznie, a sercu bezpiecznie.

Żebrowskiego bardzo polubiłam po tej jego płycie Lubię, kiedy kobieta. Może byłam trochę za mała, żeby rozumieć wszystkie wykorzystane wiersze i jego szepty. Cudownie jest znów posłuchać tych piosenek i z takim spokojem zamknąć oczy, myśląc o sobie.

Pora na chleb!!! Ale zanim chleb, to rozpuszczę cię w rosie moich rzęs. Czasem nawet oglądanie dotyku boli, jak rozwalone wspomnienie. Tylko nie każ mi czekać na cud jeden dzień dłużej.

The following two tabs change content below.

Zytka Maurion

?! Niech następne pokolenia piszą moją biografię.

Ostatnie wpisy Zytka Maurion (zobacz wszystkie)

2 myśli nt. „Dzięki za miłość – uwaga, będzie rzewnie

  1. …jak ja Ciebie dzisiaj doskonale rozumiem…naprawdę! Nawet te melodie i słowa, wpisane są też w moje serce…Ostatnie dni to dla mnie czas kolejnych podsumowań, myślałam że mam już wszystko….że już nigdy nie będę musiała zaczynać od początku, że moje serce „kiedyś złamane” nie będzie musiało roztrzaskane na kawałki regenerować się kolejny raz…a już nigdy po takim „roztrzaskaniu” nie będzie takie same. jeszcze nawet nie wiem czego chcę ale już wiem, czego na pewno nie chcę… Lekcje życia trzeba umieć przyjąć z pokorą… myślałam, że to potrafię ale i u się myliłam. A jednak to dar….życie to dar. Nie można go zlekceważyć więc nawet jeśli boli i jeśli nie chce się czasem nawet podnosić głowy z poduszki, trzeba wstać i iść do przodu… i budować nowe…tak trzeba…tak sobie powtarzam. I wiesz…też mam wielkie pudło, listów, kartek i wspomnień… nie potrafię się z nimi rozstać.

    • Dello kochana.

      Wspaniale jest przeczytać Twój komentarz. Gdyby to były inne czasy, z przyjemnością spojrzałabym na kopertę, znaczek z nazwą Twojej miejscowości i na Twój charakter pisma. A potem otworzyłabym starannie kopertę nożyczkami, żeby jej nie rozerwać. W końcu celebrowałabym każde napisane przez Ciebie słowo. Bo to niewiarygodne, jak pięknie potrafisz pisać, nawet o bardzo trudnych sprawach.

      A po wszystkim, zamknęłabym oczy i pomyślała, że teraz moja kolej. :)

      Pozdrawiam Cię serdecznie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>