Fiński chleb awaryjny – Hätäleipä

Czy pisałam już, że od dawna nie kupuję chleba? Kiedy przeprowadziłam się na Śląsk, przywoziłam ze sobą wielkie bochenki chleba na zakwasie od siebie z domu. Ten chleb towarzyszy nam już długo i każdą przerwę w jego pieczeniu odczuwam jako wielką stratę.

Jest wspaniały, ale co zrobić, kiedy wyjeżdżamy ze wsi i akurat go ze sobą nie weźmiemy? Mój duch eksperymentatora nie pozwala usiedzieć na miejscu i robić chleb w 5 minut (a tutaj inna wersja chleba z parmezanem i suszonymi pomidorami) za każdym razem. Chociaż jest według mnie jednym z najbardziej trafionych przepisów na comfort food.

Chleb można też upiec w mniejszych foremkach lub uformować bułeczki, wtedy skróci się również czas pieczenia.

Przeglądając strony z przepisami na chleb na zakwasie natknęłam się u Liski na chleb awaryjny. Jest on również bardzo popularny w innych krajach, co możecie sprawdzić, wrzucając jego oryginalną fińską nazwę w wyszukiwarkę obrazów. Prosty, smaczny i co najważniejsze – domowy!

Fiński chleb awaryjny – Hätäleipä - przepis Liski

Czas przygotowania: 5+7 minut | Czas wyrastania: 30-60 minut | Czas pieczenia: 30-40 minut

Wszystkie składniki odmierzamy na szklanki lub łyżki i łyżeczki. Jakie to proste!

  • 1 op. suszonych drożdży (7 g)*
  • 1 szklanka ciepłej wody (40-45 st C)
  • 2 łyżki miodu (w oryginale melasy)
  • 1 łyżka oliwy
  • 1 łyżeczka soli morskiej
  • 125 ml (1/2 szklanki) mąki żytniej – użyłam typ 720
  • 375 ml (1 1/2 szklanki) mąki pszennej
  • dodatkowo: czarnuszka
  1. Drożdże wymieszać w misce z ciepłą wodą i miodem. Odstawić na 5 minut do spienienia. Jeśli nie zmieni się konsystencja na kremową, należy spróbować od nowa z innymi drożdżami.
  2. Dodać oliwę, sól i mąkę żytnią, wymieszać.
  3. Dodać mąkę pszenną i czarnuszkę, jeśli lubicie i następnie zamieszać 50 razy. (Ja po prostu dokładnie wymieszałam, bez liczenia).
  4. Z ciasta uformować okrągły bochenek i wyłożyć na blaszkę z papierem do pieczenia**. Posypać z wierzchu czarnuszką.
  5. Odstawić do wyrośnięcia na minimum 30 minut (jeśli w Waszym domu jest chłodno i wilgotno, lepiej wydłużyć czas -  po godzinie na pewno będzie wyrośnięty).
  6. Pod koniec wyrastania nagrzać piekarnik do 230°C (grzanie gora-dół, bez termoobiegu). Przed samym włożeniem ciasta spryskać lekko wnętrze piekarnika wodą. Chleb oprószyć mąką, wstawić do pieca. Po 10 minutach zmniejszyć temp. do 210°C i piec jeszcze 20-30 minut. Chleb powinien zyskać piękną skórkę i postukany od spodu powinien wydać „pusty” odgłos.

Smacznego!

* użyłam drożdży LeSaffre, które wszystkim polecam – pachną drożdżami i zawsze wdzięcznie przyczyniają się do wyrastania ciasta. Kiedyś męczyłam się z firmą powszechnie dostępną w każdym polskim sklepie (bodajże zielone opakowanie). Rezultatem było ciągłe zdenerwowanie, że „coś idzie nie tak”. Raz weszłam do maleńkiego słowackiego sklepiku zaraz za granicą i na widok drożdży z francuską nazwą wzięłam wszystkie. Ani razu nie żałowałam. :)

Przepis dodaję do akcji „Śniadanie do szkoły”, organizowanej przez Klaudię Annę Cebulę za pośrednictwem durszlak.pl

Szkolne śniadania

** jak widać na zdjęciu, ja użyłam formy keksowej, żeby chleb po upieczeniu dał się pokroić na w miarę kształtne kromki. Jeśli wolicie rustykalny wygląd lub macie koszyk do wyrastania, spokojnie zostawcie okrągły bochenek.

The following two tabs change content below.

Zytka Maurion

?! Niech następne pokolenia piszą moją biografię.

4 myśli nt. „Fiński chleb awaryjny – Hätäleipä

  1. Witam, przepis cudowny i chyba się skuszę, bo sama w domu piekę też domowy chleb wieloziarnisty i zawsze wszelkie nowości są mile widziane.
    Zaciekawiły mnie drożdże, gdyż wcale nie trzeba po nie jeździć do Słowacji. Fabryka owych drożdży mieści się w małym miasteczku (Wołczyn, w którym tak się składa mieszkam i jestem sąsiadką owej fabryki…) w województwie opolskim. Kiedyś była to firma polska, razem z polmosem i rozlewnią wódek. Oczywiście Polakom nie opłacało się prowadzić jednej z większych fabryk drożdży w Europie i tym oto sposobem trafiła w ręcę „Jaskółki” z Francji. Pozdrawiam i też lubię wypieki z naszego miejscowego produktu :)

    • loo! Jak tylko znajdę w polskim sklepie, wykupię wszystkie. Te drożdże zdają się być wieczne, wspaniale pachną, wytrzymują porzucenie w lodówce i wszystko z nimi się udaje. Mam doświadczenia z różnymi rodzajami czy firmami (polskimi, słowackimi, niemieckimi), ale ta przeszła wszystkie „stress testy” i nie poddała się kryzysom. :)

      Dzięki za informację, będę się rozglądać!
      Zytka M.

    • Witam serdecznie, loo! Jak wspaniale, że wyjaśniłaś mi, skąd się biorą moje ulubione drożdże. Niesamowite, można kupować francuskie drożdże i czuć się patriotą. Dziwny jest ten kraj, który sprzedaje wszystko, łącznie z czekoladą Wawel i innymi smakołykami.;)

      Dziękuję serdecznie za obszerny komentarz. Chleb awaryjny jest dość specyficzny. Przynajmniej dla mnie. Jestem przyzwyczajona do ciężkiego chleba na żytnim zakwasie i taki delikatny chleb smakuje mi niczym słodka bułeczka. Dobrze jest sobie pokombinować, jak sama słusznie zauważyłaś. Nieraz taki eksperyment zmienia zupełnie sposób patrzenia na pieczenie chleba i potem jeden przepis staje się „jedynym”.

      :)

      Pozdrawiam serdecznie!
      Zytka

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>