Lista, lista, a w tle cholerne fugi

Taaaaaak. Wreszcie mogę sobie SIEDZIEĆ. Cały dzień kręcił się wokół fug. Mam ich dość. Najpierw szorowałam paznokciami i ściereczką, żeby po raz milionowy wydobyć z nich pył i kurz. Jedno i drugie jest uparte i nic się nie da z tym zrobić, można sobie czyścić godzinami. Także to już było moje ostatnie podejście. Ile razy można dać się wrobić w czyszczenie łazienki, skoro ona nie chce być czysta?

Cause the smell of her perfume echoes in my head still
Cause I see my people trying to drown the sun
In weekends of whiskey sours
Cause how many times can you wake up in this comic book and plant flowers


Czytaj dalej

Wymienna waluta

Życie jest tym, na co je wymienisz. Co jest stałe w życiu? Zmiana. Na co można ją zamienić? Na inną rzeczywistość.

Idąc tym tropem, włączyłam piosenkę Keane – Everybody’s changing. Jednocześnie zaczęłam szukać słów i trafiłam na polski portal z tekstami. Niezmiennie doprowadza mnie do szalonej radości tłumaczenie zagranicznych piosenek na polskich stronach z tekstami.

Szczególnie uroczo,  z głębokim wdziękiem i totalnym brakiem zrozumienia został potraktowany tekst Gotye Sb that I used to know. Nie będę przytaczać, bo pewnie wszyscy mają już dość tego refrenu a’la Sting. W każdym razie, owo tłumaczenie przysporzyło mi z jednej strony sporo niepotrzebnych pytań. Z drugiej strony wyszło na to, że kiedy cytuję piosenkę śpiewaną przez faceta i kobietę, to ludzie automatycznie przypisują mi część śpiewaną przez kobietę. Z jakiej racji, ja się pytam.

MANIFEST Z®YTKI: jestem zdecydowanie mężczyzną, jeśli chodzi o teksty, które opisują mnie i moje uczucia. Sting. Phil Collins. Pink Floyd. Peter Gabriel. Carlos Santana. Grzegorz Turnau. Gotye (nie Kimbra!). Kopernik też była kobietą.

Przecież jak ktoś śpiewa po angielsku, to nie rozróżnia  (na poziomie suchego tekstu) płci adresata. You to You, kobieta czy mężczyzna. Yo yo, hello man!

Żeby tym razem nie było wątpliwości, CO POETA MIAŁ NA MYŚLI, dziś sama przetłumaczę piosenkę. Ekhm, ekhm. Press the button please.

You say you wander your own land
But when I think about it
I don’t see how you can

- Mówisz, że się włóczysz po ziemi niczyjej? Tylko widzisz, jak tak sobie myślę, to nie bardzo wiem, jak to robisz. I po co, i na co.

You’re aching, you’re breaking
And I can see the pain in your eyes
Says everybody’s changing
And I don’t know why

- Że cię boli i że się załamujesz? Widzę po przekrwionych oczach, że boli. Mówisz, że wszyscy się zmieniają i nie wiesz czemu?

So little time
Try to understand that I’m
Trying to make a move just to stay in the game
I try to stay awake and remember my name
But everybody’s changing
And I don’t feel the same

- To czas nas wykańcza. Próbuję zrozumieć, kim, do cholery, jestem. Staram się mieszać powietrze, żeby nie wypaść z gry. Chcę obudzić się rano i patrzeć nieprzytomnie w lustro, bez zmartwień, kim jest ta gęba po drugiej stronie. Ale… wszystko się kończy i zaczyna. Gdańsk, Sopot, Gdynia. I to nie ta sama ja, co wcześniej.

You’re gone from here
Soon you will disappear
Fading into beautiful light
‚Cause everybody’s changing
And I don’t feel right

- Ogólnie rzecz biorąc, nie ma cię tutaj i w końcu rozpłyniesz się jak kamfora. Jak światełko w tunelu. No wiesz, wszyscy się zmieniają i ze mną też coś nie tak.

To czas nas wykańcza… x2

Oh
Everybody’s changing
And I don’t feel the same

- Och. Nikt nie jest taki sam i mnie też coś poróżniło ze sobą.

Brawa. Ukłony. Kurtyna. Je-szcze-raz! Je-szcze-raz! Uśmiechy. Kwiaty. Zbuki i miękkie pomidory. Wszystko się zmienia i ja już trochę inna.

——-

Najwięcej problemów przysporzył mi zwrot your own land. Twoja dzielnica? Twoje imperium? Twoje hektary (bo masz z nich dopłaty unijne)? Twoje co?

Co je twoje, to i moje. A co moje, to nie ruszaj. Bo ja wiem, czego chcę!

Lato w środku zimy już miałam. Luty. W przechowalni bagażu czekały narty, a ja biegałam po wyschniętym słowackim jeziorze w koszulce z krótkim rękawem. Słucham dalej. Właściwie wszystko już miałam. Czego więcej chcieć od życia? Swój Neapol widziałam. Mogę umierać.

Oddycham głęboko.

Take care,

xo xo,

Zytka.

Życie jest grą. Ta gra jest sposobem na życie.

Sonia Raduńska w Kartkach z białego zeszytu pisze:

W świetlistym lesie, pełnym kobiecej energii moje spotkanie z Babą-Jagą. Zadzierając głowę, widzę pomiędzy drzewami ogień słońca. Ona ma czarne bezlistne paluchy pokryte strzępami pajęczyny. Mówię do niej:

Daj mi ogień!

Daj mi odwagę!

Daj mi mężczyznę!

- Dlaczego miałabym ci dać? – pyta.

- Bo cię o to proszę?

Tyle. Schodzę w stronę leśnego traktu. Po drodze sikam.

 

Prawie jak haiku! Ostatnio jem dużo dobrych rzeczy. Jak zwykle.

  • Ziemniaki pieczone w mikrofalówce na śniadanie. Jak z ogniska! Do tego masło i chleb. Proste.
  • Naleśniki z ziołami i pikantnym farszem z salsą. Na deser naleśniki z sosem waniliowym, rodzynkami i skórką cytrynową. Proste.
  • Zielona zupa z groszkiem, fasolą i sosem miętowym. Zimowa, bo częściowo potraktowana blenderem, a potem hojnie doprawiona śmietanką kremówką. Najlepsza dzień później. Proste.
  • Sałatka coleslaw z cytrynowym vinaigrette. Pokrojona jak warzywa do chińskiego woka, lekko ugnieciona rękami, żeby smaki się wymieszały. Odstawiona na kilka godzin. Proste.
  • Pieczone ziemniaki (najlepsze według przepisu mojej Siostry!) z pstrągiem i sosem koperkowym. Dużo soku z cytryny. Świeżo zmielony pieprz. Przyprawa z suszonych pomidorów, czosnku i oregano. Proste.

 

Jeśli życie jest grą, oto jej reguły. Prostota myślenia. Otwartość na nowe smaki życia. Uśmiech przy obiedzie. Promień słońca na drewnianym stole. Pojedyncza żaba w trawie. Proste? To tyle. Spis cudów (<-klik!), dla których warto żyć.

Zytka Maurion :)

PS. Jeśli marzenia służą do spełniania (się), to do czego służy upadanie?

Oto, panowie, treść mądrości życiowej.

Co ja mogę? No co ja mogę?

W środę wstawałam bardzo wcześnie. No, na ten pogrzeb. Powiedzmy, że są sytuacje, które nie wymagają komentarza i jedyne, co powinno je spotkać, to uprzejmy i litościwy mur grobowego milczenia. Ale jadąc pociągiem osobowym, wyłożona na szerokim fotelu niczym w pierwszej klasie EuroCity Sobieski z Warszawy do Wiednia, zdarzyła mi się niezwykle intrygująca sytuacja, która poprzedziła wszystkie inne. Niczym pocałunek motyla.

Ponieważ wstawałam wcześnie, mniej więcej o tej porze, o której się urodziłam (jakby to coś wyjaśniało?), postanowiłam przespać się w pociągu przed samą stacją docelową. Miałam jeszcze trochę drogi przed sobą. Przy nogach wiejące nieustannie urządzenie grzewczo-chłodnicze, w zależności od upodobań maszynisty, a bez żadnego związku z mrozem na zewnątrz. To taki stan, gdzie prawo moralne nade mną, a niebo gwiaździste we mnie. Nastawiłam budzik na pół godziny i zadowolona z siebie usnęłam. Pociągi mają to do siebie, że usypiają mnie lepiej, niż nawet najpiękniej zaśpiewana kołyska o księżycu, co mu będzie wstyd, jak nie usnę.

(Swoją drogą, co ja tak dziś o niebie, księżycu, gwiazdach?! To sprawka kolejnej książki, którą czytam, Amor en minúscula).

Po pół godzinie budzik zadzwonił. Spojrzałam na telefon. Godzina się zgadzała. Zrobiło się już jasno. Otworzyłam oczy, wyłączyłam budzik i się rozciągnęłam. Za oknem pojawił się znajomy krajobraz, jakiś taki mocno przysypany śniegiem. Zaczęłam się zbierać do wysiadania.Po chwili znów słyszę budzik. Ten sam dźwięk, wkurzający jak zwykle. Tylko czemu dzwonił? Otworzyłam oczy. Tym razem naprawdę. Nieźle się zdziwiłam, kiedy okazało się, że do tej pory to był tylko sen. Chociaż krajobraz zza szyby się zgadzał.

Fałszywe przebudzenie. Wiecie, co mnie w nim najbardziej drażni? Że człowiek już jest zmęczony wstawaniem, a musi zaczynać wszystko od początku. Bo mój rozum spał.

Dobrej nocy.

PS. Dziś przekroczyliśmy wspólnie 3 000 odwiedzin bloga. Dziękuję.

 

Reminescencje

SMUTNY BÓG
muzyka: Anna Maria Jopek
słowa: Marcin Kydryński

 

Gdzie ost i wrzos
Koi mnie jasny głos
Woń pól i głóg
Jesteś tak daleko i tak blisko stąd
Mój los w Twoich ustach, jak kłos
Czyżbyś wołać mnie mógł?

Czy krople mgły
To twoje łzy?
Podobno, czasem bywasz smutny
Jeżeli tak,
Przyjdź tu choć raz
Posłuchaj jak oddycha las

Gdzie ost i mak
Cisza śpiewna, jak ptak
We mgle śpi klon
Jesteś tak daleko i tak blisko stąd
To buk znaczy rozstaje dróg
Czyżbyś drzewem być mógł?