Za dużo zakwasu? To już nie problem! Płaskie chlebki i inne ciekawostki.

Witajcie. Dobry wieczór.

Praca na nockę sprzyja zajmowaniu się dobrą częścią życia.* Przede mną jeszcze dwie nocki. Na pierwszą kolega przyniósł cały strój moro na jakieś spotkanie fanów SF i konstruował mackę potwora ze starego prześcieradła, koszulek i paru innych elementów. Miał też ze sobą taką strzelbę na kulki, żeby strzelać na spotkaniu.

Dziś wrócił z siniakiem na pół nosa, bo jakiś dzieciak walnął go w maskę na twarzy tak mocno, że wbił mu noski od okularów w sam środek nosa. Czy te dzieci oglądają tak dużo telewizji, że sądzą, że tylko ich może boleć, a inni przebierańcy są sztuczni?!

Na dzisiejszej nocce mam moją prywatną listę przebojów Trójki. Od pierwszej dziesiątki do ostatniej, która jest właśnie przy trzydziestym dziewiątym. A za oknem miałam Międzynarodowe Pokazy Pirotechniczne, czyli poczwórny Sylwester włosko-polsko-słowacko-wspólny w ciągu jednej nocy. Jak dobrze, że okna w naszym biurze wychodzą na właściwą część Katowic. :)

A to niżej to to Lista Przebojów w najczystszej postaci. Mając siebie, trzymamy świat, by nie staczał się każdego dnia. Tak jak ja się staczam. Mamy siebie i mamy coś jeszcze. Yeah. Reggae!

Po tym uroczym wstępie zapraszam na chlebek, który możecie zrobić nawet w górach na ognisku, na dużym, płaskim kamieniu znalezionym gdzieś po drodze. Da się! Niedawno moi znajomi zaprosili mnie na Leśne Granie – kompletnie zamkniętą imprezę, na którą zaprosili ponad dwieście osób, prosząc o to, żeby nie umieszczać informacji w żadnych publicznych miejscach, portalach, forach i tak dalej.

A teraz jest już dawno „po imprezie”, więc mogę Wam napisać, że jedną z atrakcji było robienie chlebków chapatti. Na kamieniach, pod nimi paliło się ognisko. Stolnicą był najbardziej płaski duży kamień. To był smak! Drewno, dym, nieziemska atmosfera, muzyka na każdym kroku i o każdej porze od rana do nocy i od nocy do rana.

Przepis oryginalny jest taki: 2 kilogramy mąki pszennej tortowej i kilogram mąki pełnoziarnistej, 1 1/2 kostki masła, garść soli i woda (tyle, żeby ciasto dało się zagnieść). Odstawić do odpoczęcia, wałkować cienki placuszki na mocno posypanym mąką kamieniu (trzeba doliczyć dodatkową mąkę!) i po uprażeniu z obu stron, odwrócić raz jeszcze. Gotowe smarować miękkim masłem (można ręką, trzeba doliczyć dodatkowe masło).

Zjadać gorące.

Zdjęcia tych cudów zostały jedynie na tablecie Maćka, a więc możemy ich nigdy nie zobaczyć. Jak się uda, od razu je tu wrzucę :)

Mój przepis jest nieco inny i ma bardzo praktyczne podłoże. Chodzi w nim o to, żeby wykorzystać nadmiar zakwasu. Autorem przepisu jest Heffrey Hamelman, który jednym kojarzy się z guru piekarnictwa, a innym jeszcze z niczym, bo nie piekli chleba.

Płaskie chlebki i krakersy

Składniki:

  • 70 g mąki pszennej razowej
  • 70 g mąki pszennej tortowej
  • 320 g płynnego zakwasu levain***
  • 5 g soli
  • 2 g kminu rzymskiego

Przygotowanie:

  1. Wszystkie składniki trzeba wymieszać w misce ręką lub mikserem. Jak to mówi Mistrz Hamelman, aż siatka glutenowa będzie wykształcona w średnim stopniu. Jeśli nie wiecie, to ja Wam też nie powiem. Dłużej, niż mieszanie łyżką, krócej, niż 10 minut. :)
  2. Odkładamy na etap tak zwanej fermentacji wstępnej, czyli zostawiamy przykryte folią spożywczą na 30-60 minut. Zytka rekomenduje 60 minut jesienną porą, kiedy jest zimno, a kaloryfery jeszcze nie grzeją.
  3. Po tym etapie potrzebujemy podzielić ciasto na porcje 57-gramowe. Ja dzieliłam na porcje nożem na 70-gramowe kawałki, ale tak naprawdę to zależy od wielkości Waszej żeliwnej patelni.Moja ma 26 cm średnicy.
  4. Po podzieleniu odkładamy na chwilę, żeby ciasto odpoczęło. To dokładnie tak, jak z ciastem na pierogi. Nie można go zbyt długo maltretować, bo będzie się opierać przy wałkowaniu. Wałkujemy kawałki na placki o średnicy 15 cm, delikatnie podsypując mąką. Moje doświadczenie pokazało, że „delikatnie” może oznaczać bardzo dużo, w przeciwieństwie do wałkowania kruchego ciasta.
  5. Rozgrzewany dość mocno patelnię żeliwną, grillową (lub inną bardzo ciężką z grubym dnem) patelnię. Aż wylane na nią krople wody będą parować i podskakiwać z sykiem. Dokładnie taka temperatura panuje nad płytą pieca kaflowego. Jeśli woda nie chce wyparować, to jest za zimna, jak paruje bez podskakiwania – to za ciepła. Kładziemy chlebek na patelni, po minucie odwracamy na drugą stronę i prażmy 30-45 sekund. Chlebek się zarumieni. Odwracamy ponownie na 15 sekund. Zawijamy placek w bawełnianą ściereczkę i wkładamy do plastikowej torby, co zapobiegnie wysychaniu.

Po upieczeniu można smarować klarowanym/zwykłym masłem, żeby nabrały aromatu.

*** Ja po prostu wzięłam mój płynny zakwas, który karmię na zasadzie: 2-3 łyżki zakwasu, 100 g mąki, 125 g wody. Możecie też dokarmiać zakwas przed pieczeniem na zasadzie 100% – tyle samo zakwasu, co mąki i wody – wszystko odmierzone na wadze.

Ilość wody w tym przepisie powinna być ściśle uzależniona od nawodnienia, czyli hydracji Waszego zakwasu. Jeśli karmicie zakwas na zasadzie: Ile wlezie wody, to domieszam mniej więcej trochę mąki, to spróbujcie kilka razy zważyć składniki i po kilku takich akcjach dokarmiania spokojnie możecie trzymać się proporcji z tego przepisu. W innym razie trzeba nieco zmodyfikować ilość mąki..

Te chlebki są pyszne. I każdemu pachną niesamowitymi wspomnieniami. Mają w sobie coś kompletnie niepowtarzalnego i nie do podrobienia.

CIEKAWOSTKI

  1. Jak przechować zakwas w Szwecji – oddać do hotelu!
  2. A jak w Ameryce? :)

 

*Skoro nie mogę spać, a wypada być zajętą, to przecież nie będę łamać sobie głowy nad problemami osobistymi, skoro one i tak śnią mi się każdej nocy, a uwolnić się od nich nie sposób.

Aha! A dziś jest już 26 września, sam początek dnia. Idę spać, żeby dojechać do domu po pracy. Jeszcze nie wiem jak, ale przecież ja sobie poradzę. Nie z takich miejsc się wracało! :)

Ciabatta z płatkami owsianymi – fast & furious

Chleb. Synonim domu.

chleb-2

Kiedy chcę poczuć się „u siebie”, piekę chleb. Ostatnio nigdzie nie czuję się „u siebie”., więc upiekłam szybkie chlebki w foremkach. Ten zapach podczas pieczenia i studzenia chleba!

Ukroić kawałek przestudzonego chlebka.

Posmarować masłem.

Mmmmmm!!!!

Pozwolić sobie na oderwanie od życia i chwilę rozkoszy na tym łez padole. ;)

I na chwilę bycia „u siebie”. Gdziekolwiek byście się nie znajdowali.

Jeśli szukacie przepisu, który nie wymaga zbytniego nakładu czasu, pracy, ani dokładności – w dodatku jak zwykle nie trzeba nic ugniatać – oto przepis dla Was. Niestety, wciąż nie mam karty do aparatu – będzie bez zdjęć ciabattek, ale oryginał możecie znaleźć w linku poniżej.

Jest to przepis jednej z czytelniczek bloga Asi z Kwestii Smaku. Piekłam ciabatty już kilka razy, ale ostatnia wersja – ciasto podzielone na pół rośnie sobie w dwóch 30cm blaszkach i tak go piekę – jak dla mnie najlepsza alternatywa dla niskich i nieco rozlazłych bułek. Wolę wyższe, bo i tak zapiekam je solidnie z dodatkami, a przynajmniej można się szybciej najeść węglowodanami w przerwie w pracy. :)

Pamiętajcie, że składniki odmierza się w MILILITRACH – bez wagi, za to z miarką.

Ciabatta z płatkami owsianymi

Składniki na 2 blaszki o dł. 30cm:

  • 150 ml płatków owsianych górskich
  • 400 ml ciepłej (letniej) wody
  • 1 łyżka (15 ml) miodu
  • 7 g suszonych drożdży*
  • 1 łyżka  (15ml) oleju rzepakowego lub oliwy
  • 600 ml mąki pszennej tortowej lub pół na pół z krupczatką
  • 1 łyżeczka (5ml)  drobnej soli
  • przyprawy: czarnuszka, oregano, bazylia, suszone pomidory, wędzona papryka, siemię lniane, czarny sezam
  • do formy: oliwa i mąka, otręby lub płatki owsiane

Przygotowanie:

  1. Przygotować rozczyn: w miseczce wymieszać płatki owsiane, ciepłą wodę, rozpuścić miód, dolać oliwę i wsypać drożdże. Dobrze wymieszać i odstawić na 5-10 minut, żeby się spieniło. Jeśli rozczyn nie ruszy, należy spróbować ponownie z innymi drożdżami.*
  2. Mąkę przesiać do dużej miski, dokładnie wymieszać z solą i wybranymi przyprawami. Dodać rozczyn, dokładnie wymieszać i odstawić przykryte ściereczką w ciepłe, nieprzewiewne miejsce na godzinę. Ciasto powinno podwoić objętość.
  3. Dwie formy na chleb (lub keks) o długości 30 cm wysmarować oliwą i wysypać mąką, płatkami lub otrębami. Ciasto podzielić na dwie równe części, każdą przełożyć do formy. Można posypać ziołami, nasionami słonecznika etc.. Ponownie przykryć i w tym czasie nagrzać piekarnik do 250ºC (termoobieg).
  4. Piec przez 15 minut w 250ºC, następnie zmniejszyć temperaturę do 150ºC i piec bez przykrycia kolejne 15 minut.
  5. Po upieczeniu wyjąć z foremek. Ciasto „pukane” palcem od spodu powinno wydać głuchy odgłos. Wystudzić na kratce i dopiero wtedy kroić!

Smacznego!

* jak dla mnie najlepsze drożdże suszone produkuje Lesaffre. Do tej pory używałam ich drożdży ze słowackich i czeskich sklepów, dostępnych jako produkt francuski, ale jak zwróciła uwagę Loo w komentarzu do przepisu na Fiński Chleb Awaryjny – ponoć to i tak produkt polski, więc tym bardziej polecam!

Link do oryginalnego przepisu.

Chleb z mąką durum na pszennym zakwasie

Moi Drodzy.

Zacznę tak uroczyście, bo okazja ku temu. Zrobiłam w końcu chleb na pszennym zakwasie z przepisu, który czekał na mnie kilka lat… Niesamowite, prawda? sam chleb wychodzi cudowny. Jasny, ze złocistą skórką i zaskakująco pysznym środkiem.

Mam jakieś sześć czy już może siedem segregatorów z przepisami. Podzielone tematycznie, już nieraz mnie ratowały przed jedzeniem resztek suchego chleba z masłem. Można rzec – dzięki nim jadłam niczym król jeszcze za studenckich czasów.

Ostatnio przestałam drukować kolejne strony z przepisami, bo praca pochłania mi cały dzień, a z dojazdem do niej nawet pół wieczoru.Nie mam kiedy szukać nowych przepisów. Ale za to w końcu korzystam z tych starszych. Przepis na pane di semola di grano duro rimacinata został oryginalnie umieszczony na pewnym blogu w dwa tysiące dziesiątym.

Czytaj dalej

Bułeczki śniadaniowe

Powstały jako modyfikacja szybkiego chleba (klik po przepis!) na potrzeby wycieczki w góry. Wiecie, jak cudownie jest sobie zjeść świeżą bułeczkę z mnóstwem dobrych rzeczy w środku na szczycie Babiej, o wschodzie słońca? Mówię Wam – wspaniale!

Czytaj dalej

Fiński chleb awaryjny – Hätäleipä

Czy pisałam już, że od dawna nie kupuję chleba? Kiedy przeprowadziłam się na Śląsk, przywoziłam ze sobą wielkie bochenki chleba na zakwasie od siebie z domu. Ten chleb towarzyszy nam już długo i każdą przerwę w jego pieczeniu odczuwam jako wielką stratę.

Jest wspaniały, ale co zrobić, kiedy wyjeżdżamy ze wsi i akurat go ze sobą nie weźmiemy? Mój duch eksperymentatora nie pozwala usiedzieć na miejscu i robić chleb w 5 minut (a tutaj inna wersja chleba z parmezanem i suszonymi pomidorami) za każdym razem. Chociaż jest według mnie jednym z najbardziej trafionych przepisów na comfort food.

Chleb można też upiec w mniejszych foremkach lub uformować bułeczki, wtedy skróci się również czas pieczenia.

Czytaj dalej

Słonecznikowy chleb na zakwasie na sposób tyrolski

Przedstawiam nieco zmodyfikowany przepis na chleb na zakwasie. Każda wersja chleba, który pieczemy, jest inna. Raz dodam więcej mąki tortowej, a raz zamienię pół szklanki na mąkę owsianą. Innym razem wystarczy, że zamienię przyprawę, a chleb już smakuje wspomnieniami.

Tym razem wykorzystałam zioła kupione jako powiew Tyrolu i chlebków Schüttelbrot – kolendrę, nasiona kopru włoskiego, kozieradkę. Niesamowity smak, zupełnie odmienny od polskiego chleba z kminkiem. Jeśli mieszkacie blisko granicy niemieckiej, dostaniecie gotową mieszankę przypraw w zwykłym markecie za naszą zachodnią granicą.

Przepis poniżej.

Czytaj dalej

Słonecznikowy chleb pszenno-żytni na zakwasie – bez drożdży

Znacie zapach chleba, pieczonego w swoim własnym piekarniku? Potrafi jednoczyć wszystkich przed szybką. Ludzie robią się głodni, zaglądają do lodówki i czekają, aż chleb chociaż odrobinę wystygnie, żeby dało się odkroić piętkę i być pierwszą osobą do spróbowania. :)

Kiedy piekliśmy chleb dla siebie i jadły go dwie, w porywach trzy osoby, to dwa bochenki starczały nam na dwa tygodnie. Wrzucaliśmy po każdym pieczeniu jeden bochenek zamrażarki i był spokój na długo.

(C) Zytka Maurion 2014

Ale kiedy na budowę przyjechał Krzysiek*, to okazało się, że jeden chleb starcza na jeden dzień. Bo kolega najpierw pytał:

A nie nudzi wam się już ten chleb?

My na to, że się nie nudzi. A Krzysiek z błyskiem w oku dodawał:

Nie, no, pyszny on jest. Mogę sobie jeszcze kromkę ukroić? Nie będzie to problemem?

I w taki sposób Krzysiek na trzeci dzień sam piekł u nas chleb, nie przerywając przy tym swojej pracy na dłużej, a potem pod koniec tygodnia upiekł sobie jeszcze w domu.

Przepis poniżej.

Czytaj dalej

Niespodzianka! (focaccia)

Ale mam dobry humor. Śmieję się sama do siebie po rozmowie telefonicznej, jaką przed chwilą odbyłam.

…i tak zeszła godzina, odkąd wpisałam tamte słowo. A w tym czasie psinka zdobyła nowego, doświadczonego przyjaciela, który wreszcie ją wykończył bieganiem. Dawno jej nie widziałam w pozycji pies zdechł. Nieźle wczuła się w rolę.

Nic dziś nie ogarniam. Zupełnie. Jakbym wpadła do wielkiego wiru bez dna. Jakby ktoś kazał mi biegać w prawo, lewo, prosto przed siebie i zakosami do tyłu jednocześnie. I krzyczał przy tym: Run, Forest, run! Takie poczucie, że jestem w oku cyklonu. Niby spokojnie, a jednak coś się nie zgadza. Jest na to angielskie słowo anxiety. Po polsku ma to przynajmniej pięć znaczeń. Dziś pasuje każde.

Ale teraz będzie o kuchni. O zapachu chleba wyjmowanego z pieca. O wygniataniu ciasta przez długi czas. O aromacie świeżych drożdży. O parzeniu palców o metalową kratkę w piekarniku. I o miłości, bo czym innym może być życie z pasją.

Proszę, nie przejmujcie się, czytając przepis. Na końcu będą uwagi, jak nieco uprościć procedurę przygotowań.

 

Na przykład nie musicie mieć psa asystującego Wam na każdym kroku. Od razu łatwiej, prawda?

Focaccia z rozmarynem, czyli pomysł na życie.

Kiedy robi się zamęt, nic bardziej nie pomaga, jak domowy chlebek z masłem. Najlepiej z prawdziwym, wiejskim lub z ubitej śmietanki kremówki. Można usiąść przy dębowym stole, oprzeć plecy i poczuć za sobą pewność ściany, obłożonej drewnianą boazerią.


Składniki na zaczyn:

  • 25 g świeżych drożdży
  • 2 łyżki miodu
  • 100 ml ciepłej wody

 

Składniki na ciasto:

  • 250 g ostudzonego purée ziemniaczanego (z ziemniaków, nie z proszku)
  • 200 g semoliny lub drobnej kaszy manny
  • 50 g mąki pełnoziarnistej typ 1850
  • 300 g mąki pszennej typ 450
  • 1 łyżka tapioki (w formie skrobi)
  • 70 ml ciepłej wody (temp. 70°C)
  • łyżeczka soli kuchennej

 

Dodatkowo:

  • 2-4 łyżki ciepłej wody
  • oliwa z oliwek
  • rozmaryn
  • sól gruboziarnista
  • pieprz

 

Wyposażenie: mała i duża miska,  waga kuchenna, forma na tort o średnicy 30 cm, wyłożona papierem do pieczenia, czysta ściereczka bawełniana lub lniana

 

Przygotowanie:

  1. Zaczyn: Drożdże wkruszyć do małej miseczki, wymieszać z miodem i ciepłą wodą. Mieszać do rozpuszczenia, odstawić na 15 minut.
  2. Ciasto: Do dużej miski przesiać mąkę 1850 i 450, wlać zaczyn i lekko wyrobić. Dodać  purée ziemniaczane i tapiokę, ponownie szybko zagnieść. Dolać 70 ml ciepłej wody, w której rozpuszczona jest sól. Wygniatać przez 10 minut. Ciasto będzie ciężkie i gęste. Dodać kolejne 2 łyżki ciepłej wody i wyrabiać kolejne 10 minut. Po tym czasie ciasto dodać chlust oliwy (2-4 łyżki) i wyrabiać jeszcze minutę. Ciasto powinno się dobrze skleić w kulę i odchodzić bez problemów od brzegów miski. Jeśli tak nie będzie, można obsypać ciasto łyżką mąki i wgnieść delikatnie w ciasto.
  3. Wyjąć ciasto z miski, wysmarować ją oliwą, włożyć ciasto z powrotem. Przykryć ściereczką i odłożyć na 2 godziny do wyrośnięcia w ciepłe miejsce.
  4. Kiedy ciasto podwoi swoją objętość, wyjąć je z miski rękami wysmarowanymi oliwą. Przełożyć ciasto do tortownicy wyłożonej papierem, posypać rozmarynem i świeżo zmielonym pieprzem. Odstawić pod przykryciem na kolejne 30 minut.
  5. W tym czasie rozgrzać piekarnik do 22o°C (grzałka góra i dół, bez termoobiegu). Kiedy ciasto znów wyrośnie, wstawić je do nagrzanego piekarnika i piec 30 minut. Jeśli zacznie się rumienić zbyt mocno, przykryć je folią aluminiową. Wyjąć z piekarnika, posypać gruboziarnistą solą. Po 10 minutach zdjąć obręcz i studzić. Można podawać ciepłą.

 

UWAGI:

  • Można dać w całości zwykłą mąkę pszenną i pominąć mąkę pełnoziarnistą.
  • Tapiokę można zastąpić spokojnie dodatkowym małym ziemniakiem (o wadze ok. 50 g). Rozumiem, że nie każdemu przychodzi do głowy wykorzystać resztkę otwartego opakowania mąki do chleba i nie każdy rzuca się w sklepie na półkę z produktami orientalnymi. :)
  • W zaczynie można w ostateczności zastąpić miód taką samą ilością cukru, ale zachęcam do wykorzystania miodu, ponieważ dodaje uroku i smaku.
  • Inspiracje na przepis znalazłam już jakieś półtora roku temu u Asi z Kwestii Smaku (klik!) i u Jamiego Olivera (klik!). Nadeszła pora na własną wariację.
  • Focaccia jest sama z siebie dość niska, także nie spodziewajcie się, że w trakcie pieczenia wyjdzie poza formę i ucieknie. Za to nadaje się doskonale do zapiekania w opiekaczu czy opiekaczu do panini. Można ją najzwyczajniej w świecie posmarować masełkiem ziołowym po upieczeniu i niebo w gębie gwarantowane.
  • A dlaczego jest to pomysł na życie? Spróbujcie ją zrobić raz wg tego przepisu, nic nie zmieniając. Być może zanim zbierzecie wszystkie składniki, to trochę Wam zejdzie. Zanim się weźmiecie za realizację, znów minie jakiś czas. I tak dalej. Ale kiedy już wyjmiecie ją z piekarnika i będzie pyszna… zostanie z Wami na zawsze. Będziecie do niej wracać jak do smaków dzieciństwa.

 

Przepis dedykuję Sroczce, która dziś doprowadziła moje ręce do stanu przyzwoitości po zabawach z psem. A nawet powiem więcej, mam eleganckie paznokcie i jeszcze nie zdążyłam ich popsuć, a już wieczór. Cuda się dzieją normalnie, ja mam wzorki na paznokciach… A do tej pory szczytem mojej ekstrawagancji było malowanie ich jasnym lakierem. Boże, przepis na focaccię, a ja tu się uzewnętrzniam.

Urósł chleb!

Czy tylko mnie tak cieszy każdy kolejny bochenek chleba, który wyjmuję z piekarnika?

Sprawiam sobie podwójną radość, bo za każdym razem piekę dwa różne. Jeśli próbowaliście poprzednich i pasuje Wam taki mokry, gęsty chleb, pachnący ziołami lub chrupiący od dodanych nasion, może tym razem spróbujcie równie prostej wersji, ale na przykład po prostu z odrobiną czarnuszki?

Teraz chleb piekłam w foremce keksowej. Eksperymentalnie jeden rósł w foremce, a drugi w papierze do pieczenia, a foremka grzała się razem z piekarnikiem. Oba wyszły świetnie!

Chleb bez wyrabiania vol 3.1.

Czas przygotowania: 5 minut + 5 minut po wyrośnięciu | Czas rośnięcia: 12-18 godzin | Czas pieczenia: 45-55 minut

Składniki:

  • 1 szklanka (250ml)  mąki pszennej typ 500
  • 1 szklanka mąki orkiszowej
  • 1 szklanka mąki pszennej pełnoziarnistej lub 1 szklanka mąki żytniej chlebowej typ 720
  • 1/2 łyżeczki drożdży suszonych instant
  • 1/2 łyżeczki cukru
  • 1/2 łyżeczki octu z czerwonego wina
  • 1 1/2 łyżeczki soli morskiej lub 1 łyżeczka soli kuchennej (drobniejszej)\
  • 3 łyżki siemienia lnianego lub ziaren słonecznika
  • odrobina czarnuszki (kilka ziarenek)
  • 1 3/4 szklanki letniej wody

 

Przygotowanie:

Mąki przesiać do dużej miski (ciasto urośnie dwukrotnie), wymieszać z drożdżami. Dodać pozostałe składniki, na końcu dodać wodę i wymieszać szybko drewnianą łyżką. Przykryć wilgotną ściereczką i pozostawić w ciepłym pomieszczeniu bez przeciągów na 12-18 godzin.

Foremkę keksową o długości 30 cm wysmaruj oliwą, wysyp mąką i otrębami. Wyrośnięte ciasto odklej od miski, kilkakrotnie ugnieć (na przykład szeroką silikonową szpatułką) i przelej do formy. Wyrównaj górę, przykryj ściereczką i odstaw na kolejne 2 godziny.

Na pół godziny przed pieczeniem, rozgrzej piekarnik do 250 stopni. Kiedy ciasto w formie podwoi objętość, skrop wierzch wodą i wstaw do piekarnika pod przykryciem na 1/3 wysokości od dołu. Możesz od góry wstawić blachę, jeśli nie masz jak przykryć ciasta. Po 30 minutach wyjmij blachę/zdejmij przykrycie, zmniejsz temperaturę do 220 stopni i piecz około 20 minut, aż ciasto będzie zrumienione.

Chleb wystudzić na kratce i zjadać. Można od razu cały, ze świeżym masłem lub z cytrynowym sosem winegret. Tak czy inaczej – smakuje pysznie! :)

Jakie piękne jesteś, życie. Do you know? (chleb)

Nacieszyć się nie mogę wiosną. Kto to widział, żeby w połowie kwietnia większość tulipanów rozkwitła? Wszystko stworzenie pcha się na ten zielony świat. Chleb też :)

Mrówki wczuły się w ogólną tendencję i ku mojej radości (w przeciwieństwie do fali rozpaczy w tym poście) ich napór na domowe żarcie zelżał. Nieco zelżał, nie żeby tak od razu totalnie. Jeszcze bym za nimi tęskniła czy coś. W każdym razie ich ścieżka zdrowia po wewnętrznej stronie uszczelki od zamrażarki zmieniła trasę i teraz dumnie paradują po stole kuchennym. But everybody’s changin and I don’t feel the same.

Jak się cieszyć, to na całego. Upiekłam dwa chleby. Jeden pszenno-orkiszowo-pomidorowy, a drugi orkiszowo-żytnio-ziarenkowy. Przepis bazuje na oryginale (klik klik), także jest doskonały w każdym calu*.  A co dopiero, kiedy posmarowałam chleb masłem i wgryzłam się w skórkę. Zielono mi!

Wyszły dwa bochenki. Chleb z ziołami, pomidorami i parmezanem jest tym razem z… ziołami, pomidorami i cheddarem. Pachnie lepiej, niż w pizzerii. Przepis na niego znajdziecie we wcześniejszym poście o chlebie. A tutaj wersja mieszana, z mąką żytnią. Szybko wpisuję przepis i uciekam na rower. Będę śpiewać z Gordonem Haskellem. Będę wspominać wakacyjną miłość z czasów, kiedy lata 2000 dopiero raczkowały. I będę robić dolce far niente, czego Wam serdecznie życzę na cały weekend.

PS. Ktoś jedzie ze mną? :)



Chleb bez wyrabiania ver.2

Czas przygotowania: 5 minut | Czas oczekiwania: 12-18 godzin | Czas pieczenia: 55-66 minut

Inspiracje: Maryla Musidłowska (film) , Jim Lahey (film), Asia – Kwestia Smaku – uwagi (przepis)

Składniki:

  • 1 szklanka mąki orkiszowej**
  • 1 szklanka mąki pszennej pełnoziarnistej typ 1850**
  • 1 szklanka mąki żytniej**
  • 1 łyżeczka suszonych drożdży instant
  • 1 1/2 łyżeczki soli
  • 1 3/4- 2 1/2 szklanki letniej wody
  • 1/4 łyżeczki octu z czerwonego wina
  • 1/2 łyżeczki cukru
  • 50 g siemienia lnianego i 50 g ziaren słonecznika (można użyć pestek dyni, posiekanych orzechów, maku…)

 

Przygotowanie:

  1. Mąkę przesiać do sporej miski lub garnka i dokładnie wymieszać z drożdżami. Dodać pozostałe składniki. Dodać wodę i szybko zamieszać (około 30 sekund). Ilość wody zależy od typu mąki, wiglotności powietrza i ewentualnych dodatków. Proponuję dać 1 3/4 szklanki wody, dobrze wymieszać i jeśli ciasto będzie mokre, nie dodawać więcej. Jeśli będzie dalej suche, dodawać po maks. 1/4 szklanki za jednym razem. Ciasto powinno się kleić. Przykryć ściereczką i odstawić w temperaturze pokojowej na 12-18 godzin.
  2. Ciasto powinno być dobrze wyrośnięte, kleiste. Wyłożyć je na oprószoną mąką stolnicę i szybkim ruchem złożyć w kulę. Można próbować uformować je w misce. Następnie przełożyć na mocno obsypaną mąką, otrębami lub płatkami owsianymi ściereczkę, przykryć i odstawić na kolejne dwie godziny, aż podwoi objętość.
  3. Na 30-45 minut przed końcem rośnięcia rozgrzać piekarnik do maksymalnej temperatury (u mnie 250°C). Ustawić kratkę na 1/3 wysokości od dołu i położyć na niej spory garnek żeliwny (używam emaliowanego garnka o średnicy18 lub 22 cm) lub duże naczynie żaroodporne z przykrywką.
  4. Kiedy ciasto podwoi objętość, a piekarnik będzie nagrzany, ostrożnie wyjąć garnek z piekarnika i szybkim ruchem przełożyć do niego ciasto. Wstawić do piekarnika na 30 minut pod przykryciem.
  5. Zdjąć przykrywkę i piec dalej 25-35 minut, aż chleb będzie ładnie przyrumieniony. Wyjąć garnek, podważyć chleb nożem i wystudzić na kratce.

Smacznego!

* pomijając drobny wypadek przy pracy, jaki nazywa się odrywanie chleba od garnka, zamiast pięknego samositnego hooop! chleba. - Więcej mąki i otrąb następnym razem, Zytko. - Tak jest.

** Mąkę należy najpierw przesiać, a następnie odmierzyć potrzebną ilość. Szklanka przesianej mąki ma mniejszą wagę. Jeśli najpierw odmierzamy szklankę mąki, a potem przesiewamy, proponuję dodać więcej wody, nieco więcej soli  i 1 1/2 łyżeczki drożdży.

Strach przed lataniem i głód doświadczeń (domowy chleb)

Niewygodny PRZEMĄDRZALE zachęcił mnie do wrzucenia przepisu na chleb, także dziś będzie kuchennie – domowy chleb i powalające zapachy z kuchni.

Przy okazji dodałam przepis na pizzę bez ugniatania (dla chętnych ugniatanie przez 5-7 minut). Rośnie troszkę w kuchni, potem trzymamy w lodówce i voilà, mamy gotowe ciasto, które trzeba tylko upiec. Lepsze, niż gotowa pizza z zamrażalnika (nie odważyłam się zjeść takiego czegoś więcej, niż dwa razy w życiu, więc mam marne porównanie). Ale i tak lepsze o niebo.

Świętuję Wielkanoc nie tylko jako przerwę świąteczną, ale przede wszystkim jako moje najważniejsze święto w życiu duchowym. Kiedy byłam młodsza, Boże Narodzenie było ulubionym świętem. Prezenty, choinka, śnieg (tak, tak, w dzieciństwie bywał Śnieg na Święta). Zapach piernika, cała rodzina przy dzieleniu się opłatkiem.

Z biegiem czasu zaczęłam dostrzegać głębszy wymiar Wielkanocy. Na Wielki Piątek proponuję całe 1:34 minuty nagrania słów Dominikanina, O. Adama Szustaka. Ten człowiek nie mówi dużo. Ale mówi wiele. Postne smaki – Wielki Piątek. A potem w milczeniu przygotujcie chleb. I cieszcie się miłością otwartych ramion. :)

Chleb bez wyrabiania

Czas przygotowania: 5 minut | Czas oczekiwania: 12-18 godzin | Czas pieczenia: 45-60 minut

Inspiracje: Maryla Musidłowska (przepis i film) , Jim Lahey (film), Asia – Kwestia Smaku – dodatki i cenne uwagi (przepis)

Składniki:

  • 2 szklanki mąki pszennej typ 500
  • 1 szklanka mąki pszennej pełnoziarnistej typ 1850
  • 1 łyżeczka suszonych drożdży instant*
  • 1 1/2 łyżeczka soli
  • 1 1/3- 1 3/4szklanki zimnej wody
  • 1/4 łyżeczki octu z czerwonego wina**
  • 1/2 łyżeczki cukru**

 

Dodatki:

  • 50 g drobno startego parmezanu
  • 50 suszonych pomidorów (ja dawałam takie bez oliwy)

 

Przygotowanie:

  1. Mąkę przesiać do sporej miski lub garnka, dodać resztę składników i dodatki. Dodać wodę i szybko zamieszać (około 30 sekund). Wodę można dodawać stopniowo i zależnie od typu mąki dodać mniej lub więcej. Ciasto powinno się kleić. Przykryć ściereczką i odstawić w temperaturze pokojowej na 12-18 godzin.
  2. Ciasto powinno być dobrze wyrośnięte, kleiste. Wyłożyć je na oprószoną mąką stolnicę i szybkim ruchem złożyć w kulę. Można próbować uformować je w misce. Następnie przełożyć na mocno obsypaną mąką lub płatkami owsianymi lnianą/bawełnianą ściereczkę, przykryć i odstawić na kolejne dwie godziny, aż podwoi objętość.
  3. Na 30-45 minut przed końcem rośnięcia rozgrzać piekarnik do maksymalnej temperatury (u mnie 250°C). Ustawić kratkę na 1/3 wysokości od dołu i położyć na niej spory garnek żeliwny (używam emaliowanego garnka o średnicy18 lub 22 cm) lub duże naczynie żaroodporne z przykrywką.
  4. Kiedy ciasto podwoi objętość, a piekarnik będzie nagrzany, ostrożnie wyjąć garnek z piekarnika i szybkim ruchem przełożyć do niego ciasto. Wstawić do piekarnika na 30 minut pod przykryciem.
  5. Zdjąć przykrywkę i piec dalej 15-30 minut (ja piekę 20 minut), aż chleb będzie ładnie przyrumieniony, ale nie spalony. Wyjąć garnek, podważyć chleb nożem i wystudzić na kratce.

Smacznego!

 

* Przy robieniu chleba bez dodatków należy zmniejszyć ilość drożdży do 1/2 łyżeczki;

** można pominąć ocet i cukier, ale jeśli nigdy nie robiliśmy ciasta z suszonymi drożdżami, nie zaszkodzi im pomóc w rośnięciu :)

Doskonale smakuje ze świeżym masłem lub sosem z oliwy, soku z cytryny, soli, pieprzu i świeżych ziół.

 

 

Dobrych Świąt Wielkanocnych!

Na koniec wspomnienie niespodzianka. Niech Wasze życie będzie właśnie taką szaloną radością ludzi całkowicie oddanych sprawie. Słuchając słowackiego, angielskiego i Bóg wie jakiego innego języka, cieszcie się życiem. I tym, co ci ludzie wyczyniają.

Jezu, jak się cieszę

z tych malutkich wskrzeszeń. Wprawdzie pełnej kieszeni nie mam, ale znowu mogę myśleć trochę jakby ściślej i wymyślać śmiało nowy plan. I pięknie jest, nieskromnie bardzo jest!

Nieskromnie powiem, że spędziłam fantastycznie popołudnie gadając o pociągach, pracy, zapamiętywaniu, nauczycielach w liceum, zamarzaniu w PKSach zimą, śląskich powiedzonkach, jakiś urządzeniach (uwielbiam słuchać, chociaż nic nie rozumiem) i o takiej ilości spraw z epoki dinozaurów, że… poczułam się młodsza o jakieś siedem-dziesięć lat. Mało komu udaje się taki wyczyn. Dzięki.

Szczęka ma odpadała ze śmiechu, miałam nawet Wam parę zapożyczonych tekstów sprzedać, ale nie zapisałam. Przepadło, jak na razie. Mam nadzieję, że będzie powtórka z rozrywki.

Bardzo nieskromnie (czy ten wyraz ma jakiś synonim, który poznam, zanim mi zbrzydnie?) powiem, że nie chce mi się pakować na wyjazd. Niech się samo spakuje. Ja i plecak zgadzamy się w jednym – że należy być spakowanym. Tak jak w kwestii wieku emerytalnego w polskim Sejmie, tak i między mną a plecakiem nie ma najmniejszego kompromisu. Nie poszłam dziś na żadne ustępstwa, więc plecak stoi daleko stąd. Spakowany, ale na zupełnie inną okazję.

Jutro. Mañana. Domani. за́втра. A na pewno nie dziś. Bo jest groźnie.

Nieskromnie dodam, że jestem z siebie dumna (nie, to nie ja bazgram po nocach takie napisy). Obudziłam się dziś po siódmej rano, bo A. piekła drożdżówki. Wyobrażacie sobie, jak to jest poczuć TAK powalający zapach z samego rana? Skręcało mi żołądek. Żeby nie zmarnować dnia, wzięłam się za chleb. Rosło sobie od wczoraj ciasto na dwa bochenki i urosło wielkie jak Czomolungma.

Przy okazji (też całkiem nieskromnie) przypaliłam elegancko dwa garnki, w których piekł się chleb. Najlepiej, a raczej najstraszniej, wyglądały przykrywki. Używajcie czarnych garnków i czarnych pokrywek, a nie białych! Żeby potem mieć mniej stresu przy szorowaniu. Jak wiadomo, na czarnym brudu tak nie widać, a przy 250ºC wszystkie resztki się pięknie przypalają i ujawniają swoją czarującą moc. Szczególnie przy otwieraniu piekarnika, jak bucha ciemna, gryząca para, hehe.

Oczywiście Wy nic o tym nie wiecie i tylko cieszycie się widokiem tego, co dziś przed południem opuściło piekarnik. Kto ma bliżej, niech się zapowie i spróbuje. Drożdżówek i rogalików już niet, ale chleby są. Jeszcze są (jest koło północy, czyli pora na kolację).

W filmie udział wzięli:

  • chleb pszenny z suszonymi pomidorami i parmezanem (to okrągłe po lewej na górze i w innych miejscach);
  • rogaliki z ciasta francuskiego (wyraźnie się odróżniają, co?)
  • chleb pszenno-żytni z kolorowym pieprzem (to płaskie na dole);
  • wspomniane już pysznie pachnące drożdżówki z domowym dżemem malinowym (pokazane dwa razy);
  • dwa bochenki chleba bezglutenowego (niepokazane na zdjęciach, because I’m silly-billy. Wiem, to żadna wymówka).

 

Przepisy innym razem. Przygotowanie takiego chleba to czas niezbędny na odmierzenie składników plus jakieś 30 sekund mieszania i do 20 godzin na rośnięcie. Następnego dnia niezbędna jest tylko cierpliwość, żeby nie jeść gorącego chleba. Dlatego lubię suszone drożdże.

I ciasto francuskie. Kupujesz, zwijasz i pieczesz. ;)

Pachniało za*****ie!

 

Tak się cieszę.