Kinderbal! (Croque-monsieur)

Bawmy się!

Pink rum & tonic. Frytki. Cheeseburger. Różowe wino. Makaron z sosem z tuńczykiem. Sałatka grecka.  Szampan. Tarta czekoladowa. Och, życie, życie! :) Niewiele nam zostało tego roku. Warto sobie ponarzekać, póki jest za czym tęsknić. Jak przyjdzie osławione „nowe”, będzie można skakać z radości. A jak nic nie przyjdzie, to niech chociaż jakiś sensowny facet przejdzie przez próg jako pierwszy. I będzie nowe na starym, stare na nowym. Bitter – sweet symphony!

 

Objadłam się pysznościami.  Po Świętach pora na inne dania :)

  • Croque-monsieur z serem wędzonym i parmezanem.
  • Sos pomidorowy z kaparami, mnóstwem oliwek, tuńczykiem…
  • Lavazza z nowego kubka – idealna porcja do szybkiego śniadania.
  • Dzień zakończony musem czekoladowo-kawowym, po którym przestaję wierzyć w autentyczność zdjęć w książkach kucharskich. Nie to, żeby wyszło źle. Ale ten mus nawet w jednej dziesiątej nie wygląda jak ten ze zdjęcia. On nawet nie ma prawa tak wyglądać! Przypomina panna cottę, także jak dla mnie jest git. I ten czekoladowy spód! Boski. Mmmm…

Najważniejsze, to gotować w perłach. Niczym Julia Child. Wtedy żadne przeciwności nie mają szans w starciu z moją osobowością. Zmiażdżę je jednym niedbałym machnięciem ręki. Radość gotowania. Wraca z radością życia.

Mehr Licht!