Fado, fado… (z muffinkami w roli głównej)

Słyszeliście o fado? O przeznaczeniu, melancholii, smutku duszy? Dziś taki dzień specjalnie na fado przeznaczony. W trójkowej Sjeście brzmiał utwór za utworem. Szkoda, że nie ma ich na Playliście. Z chęcią posłuchałabym jeszcze raz tych niesamowitych dźwięków gitary, głosów porywających myśli, słów rozdzierających serce.

And I will always love you. Można było usłyszeć te słowa wszędzie i nie miało to nic wspólnego z radosnym wstępem do czternastolutowych obchodów. Nawet do mnie to dotarło. Do mnie, odciętej z własnej woli od mediów i przerażających wiadomości. Słuchałam właśnie kojącego głosu Marcina Kydryńskiego i mieszałam składniki na pomarańczowe muffinki z czekoladą. Słucham, słucham i nagle dotarły do mnie jego słowa o hołdzie, złożonym Whitney. Myślę sobie, o czym on mówi? Ale kiedy powtórzył po raz kolejny, nie potrzebowałam już żadnych wiadomości. Fado wystarczyło.

Nie dać się zwieść pozorom, uładzonym sprawom i zbyt jaskrawym, narzucającym się rozwiązaniom. Rozpoznać uśmiech w oczach bliskich. Dobro w zwyczajnym geście. Piękno w prostocie dnia. Lato w aromacie wydobywającym się z obranych pomarańczy. Rozkosz w kawałkach czekolady, posiekanej ostrym nożem kuchennym.

Snugly wrapped. Oznacza to nie mniej, ni więcej, tylko ciepło opatulony. Opatulać. W pajęczynę miłości. Zostawiać miejsce na przestrzeń do oddechu. Na szalone sny o szalonej przyszłości. Budzić się rano i bardzo nie chcieć otworzyć oczu. Opatulić się kołdrą, zaczynając od czubków palców u nóg i na czubku głowy kończąc. Trwać w mroku. Odtwarzać minuta po minucie sen tak wspaniały, że przerastający marzenia. Leitmotiv: „spełnienie dobra”.

Może trzeba wziąć stary, pożółkły zeszyt w kratkę z napisem Brulion Akademicki, cena delaticzna zł 8,50? Zapisywać wspomnienia piórem wiecznym, brudząc przy tym palce atramentem. Kiedyś tak się ubrudziłam, że wyglądałam jakbym była panienką z dziewiętnastowiecznej szkoły, która wybiegła na pauzie po słodką bułeczkę do piekarni na rogu.

Po latach otworzyć i dotknąć opuszkami palców wyblakłego pisma, gładkich zakurzonych kartek. Przerzucić kilka stron, delikatnie gładząc brzegi i okładkę. Spojrzeć na siebie po latach z perspektywy czasów minionych. Zatęsknić znów za zapachem czekoladowo-cytrusowych babeczek. Tak słodkich, że pewnie wskaźnik GDA dla cukru i węglowodanów przekracza 100% dziennego spożycia.

Muffinki cytrusowo-czekoladowe

Adapted from WhiteOnRiceCouple ‚Blood Orange Chocolate Chunk Muffin Recipe’

Oryginalny przepis mówi o użyciu 4 czerwonych pomarańczy. Ja zastąpiłam dwie pomarańcze czerwone jedną zwykłą pomarańczą i jedną cytryną. Ważne, żeby ilość soku starczyła i do muffinek i do glazury :)

Składniki suche:
1 3/4 szklanki (275g) mąki pszennej tortowej
1/4 szklanki (50 g) cukru
1/4 szklanki (50 g) brązowego cukru
1 1/2 łyżeczki (6g) proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki (2g) sody
1/4 łyżeczki (1g) soli morskiej
Skórka starta z dwóch pomarańczy czerwonych, jednej zwykłej i z jednej cytryny
6 oz. (170g, niecałe dwie tabliczki)  ciemnej lub deserowej czekolady, posiekanej na drobne kawałki

Mokre składniki:
1/2 szklanki (115g) niesolonego masła, rozpuszczonego i ostudzonego
2/3 szklanki (155ml) świeżego soku z cytryny oraz pomarańczy
1 lyżeczka (5ml) syropu waniliowego lub ekstraktu waniliowego
2 jajka, lekko ubite

Glazura:
1/4 szklanki (50g) cukru
1/4 szklanki (60ml) świeżego soku z pomarańczy lub mieszanki pomarańczy i cytryny

Rozgrzej piekarnik do 200 stopni Celsjusza.
Formę na 12 standardowych muffinek lub jeśli masz nieco mniejsze, na 16 muffinek, wyłóż papierowymi papilotkami lub silikonowymi.

1. W dużej misce wymieszaj dokładnie wszystkie suche składniki. W miseczce wymieszaj dokładnie wszystkie mokre składniki, aż masa będzie jednolita.

2. Wlej mokre składniki do suchych i kilkoma ruchami od spodu miski szybko wymieszaj. Pamiętaj, zeby tylko połączyć składniki i nie przesadzić z mieszaniem. Im krócej, tym lepiej.

3. Łyżką lub łyżką do lodów nakładaj ciasto do foremek niemal do pełna. Piecz około 20 minut aż będą złocisto-brązowe i pięknie wyrosną. W tym czasie w małym rondelku podgrzewaj sok i cukier, aż do rozpuszczenia cukru. Zdejmij z ognia i odstaw.

4. Wyjmij muffinki z piekarnika, w każdej zrób kilka dziurek wykałaczką i dokładnie polej glazurą (około 1 łyżka stołowa na muffinkę). Odstaw na pięć minut, po czym wyjmij z foremek i przełóż na kratkę do ostudzenia.

W czasie pieczenia zapach z piekarnika jest tak nęcący, że nie sposób oderwać oczu od szybki :)

 

A kiedy już będziecie siedzieć przy Waszych muffinkach, zamknijcie oczy. Powąchajcie, spróbujcie i powiedzcie jak Prorok do zgniatanego zębami jabłka:

Twoje nasiona będą trwały we mnie, a twoje przyszłe pąki rozkwitną w moim sercu; twój aromat będzie moim oddechem i razem będziemy się cieszyć.

A zaraz potem nakarmcie duszę fado w wykonaniu Marizy. Radość i siła tej kobiety niech będą też Waszym udziałem.

:)

PS. W moich żyłach płynie czekolada.