O focacci i bacówce

Nawiązując do wczorajszego wpisu i znajomego, który to nie mógł pojąć, że w górach na Słowacji kelner nie zna słowa focaccia. I że tego nie ma w menu. Miały być dwie rzeczy.

Pierwsza. We Włoszech w pizzerii TEŻ NIE MAJĄ FOCACCI. Pizza to pizza. Nie ma tysiąca składników. Mozzarella, prosciutto i oliwki. Ewentualnie gorgonzola i pomidorki koktajlowe. Świeża bazylia. Oliwa i ocet na stole. Na deser espresso. Amen! A nie, że mają focaccię i może jeszcze będą ją piekli pół godziny, bo ktoś ma takie widzimisię.

Druga rzecz. Święte oburzenie, że czegoś nie ma, spotykało mnie be przerwy w pracy w bacówce. Ludzie, zamiast się cieszyć, że w ogóle jest wybór inny, niż „wrzątek, ino zimny”, narzekali. Przychodzili i zadawali głupie pytania. Przykład rozmowy:

Czytaj dalej

Już pół wieku naszej stacji, kto nie sadzi, nie ma racji!

Witam Państwa bardzo serdecznie.

Dobra, dobra, to tak tytułem wstępu było. Przejdźmy do meritum. Słuchaliście w Trójce relacji z sadzenia 30-letniego drzewa na 30-lecie Listy Przebojów?

a) Tak? I jakie wrażenia?

b) Nie? No wiecie co?! Proszę natychmiast nadrobić, zajrzeć i posłuchać tutaj.

Ja słuchałam. I zostałam zaczarowana przez dwudziestego siódmego kwietnia. Wpadłam w pogodę wyrwaną ze środka upalnego lata, zostałam bardzo uprzejmie obsłużona po godzinach przyjęć interesantów w urzędzie, mieliłam nieziemsko dobrą złotą Lavazzę w ręcznym młynku do kawy i słuchałam perlistego śmiechu dwuletniej dziewczynki. Aha. I jeszcze zmutowane kuzynki mrówek domowych się zemściły za pogrom rodziny. Mafia ma swoje macki wszędzie. Mnie dosięgła w lesie. ;)

Magia dnia powszedniego*.

Najwyższa pora zasadzić własne drzewo. Włączcie się również do akcji Nasz Park i zasadźcie jedno z 50 000 drzew. InPost wysyła za darmo sadzonkę. Bajer. :)

Zróbmy sobie własny park! Ot, tak, bez szczególnego powodu. A jeśli musicie mieć powód, proszę bardzo: każdy mężczyzna powinien zasadzić drzewo, każda kobieta może zasadzić drzewo, zielony odpręża, my przyczyniamy się do polepszenia (mikro)klimatu. Jak uzasadnić coś, co jest oczywiste? To tak, jakbym musiała szukać powodów, dla których ludzie mają przypisaną godność ze względu na bycie istotą ludzką.

Szczegóły akcji na naszpark.pl.

Kto nie sadzi, ten… nie ma racji. Kto nie skacze, też nie ma racji. A co się dziwisz? Aparat może i różowy, ale moment skoku złapał.

Mam dla Was na koniec piosenkę z serii: Jeśli raz posłuchasz, już nigdy nie będziesz taki, jak dawniej. Szymon Zychowicz znacząco się przyczynił do mojego dzisiejszego nastroju. Wspomniałam już w innym miejscu, że świat stacza się w kierunku orania jak pługiem, zamiast miłowania. Że brakuje mi prostoty. Tutaj ją odnalazłam. Daleko od tekstów typu będę brał cię w aucie – cię. Prostota.

Przy tej piosence czas zwalnia…

Tytułem zakończenia – bądźcie błogosławieni na wieki. + Amen.

 

—————————–

Do magii dnia codziennego nie zaliczę tym razem kulinarnej przygody z agar-agar. Szykowałam się na nią jak, nie przymierzając, mały kociak na orła i wyszło dokładnie z takim samym skutkiem. Ogona wprawdzie nie podkuliłam, tylko po czterech godzinach tężenia i setce artykułów, z których każdy kolejny przeczył poprzedniemu, dodałam drugie tyle agaru do nektaru z gruszek, a resztę zrobiłam z żelatyną na pół z tym czymś. Jutro się okaże, czy to jadalne. Pojutrze się okaże, czy przeżyłam eksperyment. Czy może operacja się udała, tylko pacjent zmarł.