Dzień inny, niż zwykle – tarta z łososiem, groszkiem i wspomnieniem

Po prostu inaczej. Niecodziennie. Nie-zwykle. Dzień w mieście, z książkami i długim spacerem. Pogoda, z  racji pięknego słońca jeszcze jesienna. Ale ze względu na temperaturę raczej zimowa.

Przyszedł wiatr, niczym północny gość i drażni skórę, jak u Murakamiego w „Ślepej wierzbie i śpiącej kobiecie”. Tyle, że jemu zapach wiatru przypominał dojrzałą brzoskwinię. A mnie mroźne powiewy kazały myśleć, że w tamtym roku chodziłam o tej porze od schroniska do schroniska w Karkonoszach. Z dwoma facetami, z których jednego znałam od połowy października, a drugiego poznałam już na wycieczce.

Romantyczna historia. Nie powiem. Dużo lepiej brzmi: poznaliśmy się w górach, gdzie w nocy widać było tylko niebo pełne gwiazd, niż poznaliśmy się nad ranem w dusznej dyskotece. Czytaj dalej