Indyk z cukinią, ciecierzycą i kuskusem – przepis

Zaczęłam nową pracę. Poza mnóstwem wrażeń, jakie spotykają mnie każdego dnia (na razie wszystkie bardzo pozytywne, oby tak dalej), zmieniło się coś jeszcze.

Prawie nie mam czasu na gotowanie.

Prawie, bo weekendy na szczęście mam wolne i wtedy szaleję. Teraz zrobiłam tiramisu (sama), omlet z tortillą (nie sama), oryginalne croque monsieur (sama) i obiad na dziś (też sama, bo już się rozpędziłam z tym gotowaniem). Nie mówiąc o pieczeniu chleba, co jest naszą stałą tradycją.

Także tego… Na widok mojego obiadu kilka osób ode mnie z pracy westchnęło głęboko i odniosłam wrażenie, że chętnie by wszystko mi zjedli, tylko kultura im nie pozwala wyrywać innym talerza z rąk. I dobrze! Mnie też bardzo smakowało. :)

Czytaj dalej

Cukinia faszerowana kuskusem i gulasz z indyka

Lato w pełni, więc i deszcz jakiś taki był w pełni. Rozlało się za oknem, także wczoraj prawie cały dzień miałam na siedzenie (?!?) stanie w kuchni. Ponieważ na budowie mam trzech mężczyzn ze Śląska i jeden coś wspominał o roladzie z modra kapusta, to wyjęłam na obiad mięso.Może nie każdy uważa gulasz z indyka za prawdziwe, (ciężkie i najlepiej czerwone) mięcho. Niektórzy pewnie w ogóle nie uważają tego za MIĘSO. Ale w końcu gotuje kobieta i nie ma się co dziwić.

Ale w końcu gotuję ja!

(C) Zytka Maurion 2014

Czytaj dalej

Zbiorowo o mięsie (indyk, curry i tapenade)

Czyli część druga (a tu część pierwsza, kurczakopodobna) zbiorowej fascynacji mięsem, która się u mnie objawia skokowo, a potem mija, niczym Euro2012. Tym razem z indykiem.

Piersi z indyka mają to do siebie, że zazwyczaj są spore, także kilka pomysłów na ich wykorzystanie nie zaszkodzi. Jeśli jeszcze Wam starczy na więcej dań, dodajcie resztę do mięsa mielonego, wymieszajcie z musztardą, sosem chili, pastą pomidorową, przyprawą do mięsa mielonego, startą cukinią, marchewką, parmezanem, solą i pieprzem i formujcie kuleczki lub kotleciki. Doskonałe do smażenia, duszenia, zapiekania z sosem. :)

3. Indyk z makaronem i sosem curry light.
4.Kawałki indyka z tapenade i smażonym makaronem.

Indyk z makaronem i sosem curry light

Sos curry powstał jako połączenie smaku curry z sosem beszamelowym. Jest delikatny, uzupełnia smak mięsa, ale nie dominuje. Dla chętnych – można dodać pastę  curry albo tabasco i sprawdzić efekt końcowy na domownikach.

Sos będzie delikatniejszy, niż typowy beszamel. Można przygotować go wcześniej, przykryć i przed podaniem tylko podgrzać. Pieprz cytrynowy jest tu niezastąpiony, naprawdę. :)

Ilość porcji: 4 | Czas przygotowania: 30 minut | Trudność: łatwe

 

Składniki:

  • mała pierś z indyka lub połowa dużej
  • przyprawa kuchni greckiej
  • 3 łyżki / 45 g masła
  • 5 łyżek/ 45 g mąki
  • 1/2 łyżeczki curry lub garam masala
  • łyżeczka pieprzu cytrynowego
  • 250 ml ciepłego bulionu drobiowego
  • 150 ml ciepłego mleka 3,2%
  • sól i pieprz do smaku
  • 300-400 g makaronu
  • 4 łyżki oliwy

 

Przygotowanie:

  1. Indyka dokładnie wymyć, osuszyć. Lekko rozbić, pokroić w paski i obsypać przyprawą grecką i lekko posmarować oliwą. Odstawić.
  2. Rozgrzać rondelek, rozpuścić masło, dodać mąkę i zrobić klasyczną zasmażkę. Wymieszać dokładnie z bulionem, trzymać na ogniu przez 8-10 minut. Dodać mleko, pieprz cytrynowy i przyprawę curry. Gotować kolejne kilka minut, aż sos zgęstnieje. Doprawić do smaku solą i pieprzem.
  3. Ugotować makaron wg przepisu na opakowaniu, odcedzić. Można od razu wymieszać z sosem.
  4. Na patelni rozgrzać resztę oliwy, która pozostała po marynowaniu mięsa obsmażyć indyka, a kiedy będzie już złocisty, zmniejszyć ogień i chwilę dosmażać.
  5. Danie wyłożyć na talerz. Można podawać z tagliatelle warzywnym, czyli marchewką i cukinią w cieniutkich, długich paskach, podsmażonych na patelni. (Przepis i film znajdziecie tutaj).

 

Smacznego!

 

Kawałki indyka z tapenade i smażonym makaronem

Danie na razie tylko wspomniane przy okazji przydługiej rowerowej wycieczki, ale w końcu doczekało się publikacji przepisu.

Ilość porcji: 2 | Czas przygotowania: 15 minut | Trudność: łatwe

Danie powstało z czystej ciekawości, jak będzie smakować taki miks, wykonany na jednej patelni. I pomimo panujących wtedy tropikalnych upałów smakowało bardzo dobrze. Czas przygotowania nawet  z własnoręcznie robioną tapenade jest krótki. Liczy się dobra organizacja pracy i wygodna kuchnia. Polecam miłośnikom oliwek, ponieważ danie jest intensywnie oliwkowe.

Składniki:

  • kawałki piersi z indyka
  • przyprawa grecka lub włoska
  • makaron chiński bez gotowania (ok. 100 g)
  • 100 g gotowej tapenade ze słoiczka lub wg przepisu zamieszczonego poniżej
  • kilka czarnych oliwek do ozdobienia
  • 2 pomidory, sparzone i obrane ze skórki
  • 1 łyżka octu balsamicznego
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • sól, pieprz
  • świeża kolendra
  • 2 grube plastry oscypka
  • mąka, jajko i tarta bułka do panierowania sera
  • sałata rzymska

 

Przygotowanie:

  1. Jajko rozkłócić w miseczce. Oscypka obtoczyć w cienkiej warstwie mąki, następnie w jajku i w bułce. Smażyć na oliwie na patelni z nieprzywieralną powłoką po kilka minut z każdej strony na niewielkim ogniu.
  2. Obok sera obsmażyć na oliwie z przyprawą grecką lub włoską. Trzymać mięso i ser na najmniejszym ogniu.
  3. Makaron przygotować wg przepisu, najczęściej wystarczy zalać go wrzątkiem na kilka minut i odstawić. Odsączyć.
  4. Na patelnię wlać odrobinę oliwy, podsmażyć makaron i wymieszać go z resztą jajka, które pozostało po panierowaniu sera. Dodać tapenade i ogrzewać jeszcze minutę.
  5. W tym czasie posiekać pomidory, wymieszać je z oliwą, octem, solą i pieprzem. Na talerzach rozłożyć po 3 liście sałaty rzymskiej. W jeden włożyć pomidory i ozdobić kolendrą. W drugi włożyć makaron wymieszany z indykiem. Do trzeciego nałożyć oscypek. Podawać od razu.

 

Smacznego!

Tapenade własnej produkcji

Tapenade to kapitalna pasta, którą stosuje się zazwyczaj jako dodatek do kanapek. Ale jeśli macie odwagę spróbować nowych połączeń smaków, dodajcie jej do pieczonego łososia, purée ziemniaczanego lub makaronu. Możliwości jest wiele, choć początkowo warto spróbować klasycznie, na czosnkowej grzance.

Przepis podaję za moim kulinarnym bożyszczem, Panem Hervé This. Pisałam o nim już tutaj. Wprawdzie On w swojej książce opisuje przy okazji wszelkie możliwe procesy chemiczne, zachodzące podczas przygotowań, ale na nasze potrzeby wystarczy wiedzieć, że to emulsja, czyli najpierw dajemy coś z wodą (środowisko wodne), potem odrobinę oliwy (umożliwia to rozpoczęcie procesu powstawania emulsji), a na końcu coraz więcej (osiągniecie sukces). Cud kuchenny dokonany. Amen.

No może jeszcze nie amen. Zacytuję Sidonie-Gabrielle Colette:

Jeżeli nie potraficie być choć trochę czarodziejami, nie ma sensu, abyście zajmowali się gotowaniem.

Składniki:

  • 200 g czarnych oliwek
  • 50 g zielonych oliwek
  • 50 g kaparów
  • 10 filetów z anchois
  • 300 ml oliwy z oliwek
  • sok z jednej cytryny
  • listek żelatyny lub ząbek czosnku (niekoniecznie)

 

Przygotowanie:

  1. Zmiksujcie nieodcedzone kapary wraz z zielonymi oliwkami i z sokiem z cytryny (na tym etapie możecie dodać czosnek lub listek żelatyny, rozpuszczonej w ciepłym soku z cytryny. A wszystko po to, by mieć wystarczającą ilość cząsteczek powierzchniowo czynnych, prawda?).
  2. Dodajcie czarne oliwki, anchois i miksujcie ponownie.
  3. Kiedy uzyskacie już jednolitą konsystencję, dolewajcie pomału oliwę z oliwek, aż pojawi się gęsta, niezbyt gładka masa.

Mniam. I do tego długo przechowuje się w lodówce.

Jeśli szukacie anchois w sklepie, możecie dostać je w puszce jak sardynki lub w słoiczku. Ja moje kupiłam podczas jednej ze „służbowych” podróży po Polsce. Pani przy kasie na widok moich zakupów spojrzała z ciekawością i spytała konspiracyjnie: Przepraszam, a co to jest? Odpowiedziałam w skrócie, że mam sporo przepisów, których nie mogę wykorzystać przez brak tych maleńkich, słonych rybek i że szukałam tego bezskutecznie w różnych miastach. Na to pani odpowiedziała bardzo szczerze: Ja kiedyś rozkładałam te słoiczki i jeden się stłukł. Śmierdziało w całym sklepie i powiedziałam sobie, że nigdy tego nie kupię z własnej woli!

Pozdrawiam serdecznie tą panią, a Wam życzę dużo wyobraźni! :)