Racuszki z rodzynkami

Najwyższa pora podać przepis na racuchy. Pyszne, gorące, ulubione, z dodatkami według uznania. Nie tam żadne marketowe podróbki z proszku czy pudełka. Zrobienie domowych racuszków wymaga posiadania bardzo podstawowego zestawu kuchennego:

  • miska, garnek lub bardzo głęboki talerz;
  • widelec, ubijaczka lub rózga kuchenna;
  • patelnia żeliwna, głęboka patelnia lub patelnia do naleśników.

Myślę, że nawet w najprościej wyposażonej kuchni znajdą się takie urządzenia. Ostatecznie weźcie dużą doniczkę, kij i płaską blaszkę do pieczenia. :)

Racuchy są bardzo niewymagające. Jeśli tylko dacie im szansę, prawdopodobnie powrócą do Was jeszcze nie raz. Pisałam o jedzeniu racuchów już kilka razy, zawsze przy okazji gór. Na zawsze pozostaną ze mną te ze schroniska na Krawcowym Wierchu. Robione dla innych i dla siebie.

Tyle tytułem wstępu. Pora na przygotowania.

mazurek3

 Racuszki z rodzynkami

Składniki:

  • 500 ml mleka (może być kwaśne lub maślanka)
  • 350 g mąki
  • 3 jajka
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody
  • 2 łyżki cukru
  • duża garść rodzynek
  • jabłka i gruszki pokrojone w kostkę
  • masło klarowane, olej kokosowy, olej rzepakowy do smażenia (co lubicie)
  • przyprawy (dodatkowo): kardamon, czerwony pieprz, cynamon, skórka cytrynowa
  1. Mleko wymieszać z mąką, cukrem i jajkami. Ucierać aż do uzyskania jednolitej masy.
  2. Dodać proszek i sodę; wymieszać.
  3. Wrzucić owoce i sparzone wrzątkiem rodzynki.
  4. Jeśli ciasto będzie rzadkie, można odstawić na pół godziny i dodać proszek, sodę, owoce i rodzynki przed samym smażeniem.
  5. Żeliwną patelnię rozgrzać solidnie przed wrzuceniem tłuszczu, inną można od razu podgrzać z tłuszczem – im więcej, tym bardziej puszyste wyjdą racuszki. Należy unikać pośpiechu i tłoku na patelni. Racuszki potrzebują się porządnie zrumienić i dopiero można je obrócić. :)

Smacznego!

 

Uzależniające ciastka orzechowo-czekoladowe z żurawiną

18 września 2015

Kiedyś myślałam, że jestem inna. Że widząc czekoladę w sklepie, mogę przejść obok niej obojętnie i myśleć na przykład o warzywach. A tu nieprawda. Zrobiłam ciastka z tego przepisu i przepadłam! Zrobiłam je drugi raz dwa dni później. I nadal nie mogę przestać o nich myśleć. Są tuż obok.

Żeby nie zjeść wszystkich od razu na śniadanie, zaczęłam dzień „zdrowo”. Koktajl owocowy z korzeniem cykorii i mielonym ostropestem. Potem zapiekanka ziemniaczano-dyniowa. Aż w końcu kawa i ciastka. Kawa i ciastka. Kawa i ciastka… Mogłabym tak do wieczora. Ale że potem idę na noc do pracy, część przyjemności zostawię na wieczór. I wtedy znów będzie zapiekanka, koktajl i ciastka.

Jedyna moja radość, która powoduje, że nie chcę uciec jak najdalej od pracy na nockę. Oj, Zytka. To tylko cztery dni nocki!  I ile czasu w ciągu dnia na robienie ciastek!

13 października 2015

Dalej myślę o tych ciastkach. I o tym, że mojej koleżance Basi pies pożarł ostatnie czekoladowe ciasteczko. To są dramaty, jakich nie znacie, dopóki nie spróbujecie ciastek! :)

Ciastka czekoladowo-orzechowe z żurawiną

Czas przygotowania: 20 minut | Czas pieczenia (na jedną blaszkę): 15 minut

Składniki:

  • 170 g mąki tortowej
  • 1 łyżeczka sody
  • 140 g miękkiego masła 82%
  • 30 g kakao
  • 1 jajko, lekko roztrzepane
  • 16 g cukru waniliowego
  • 180 g brązowego cukru trzcinowego
  • 30 g orzechów (włoskich, laskowych lub migdałów)
  • 100 g suszonych żurawin
  • 100 g posiekanej czekolady deserowej lub gorzkiej

Przygotowanie:

  1. Żurawinę namoczyć we wrzątku, następnie dokładnie osączyć na papierowym ręczniku.
  2. Miękkie masło utrzeć z cukrem trzcinowym i waniliowym na jasną, puszystą masę (da się to zrobić nawet bez miksera).
  3. Do masła przesiać (!) mąkę, sodę i kakao, wymieszać i dodać jajko. Za pomocą drewnianej łyżki lub sprawnych rąk szybko zagnieść ciasto w dość sztywną masę.
  4. Na końcu dodać posiekane orzechy, czekoladę i żurawinę. Dobrze wymieszać.
  5. Dużą blachę z wyposażenia piekarnika wyłożyć papierem do pieczenia. Z ciasta lepić kulki (mnie wychodzi około 24 sztuk, w oryginalnym przepisie ma wyjść 12-14 naprawdę wielkich ciastek). Lekko spłaszczyć i zachować duże odstępy między ciastkami.
  6. Piec w 180°C przez 15 minut. Ciastka studzić na metalowej kratce (takiej jak do grilla, mikrofalówki woka czy nawet dużym koszyku do głębokiego smażenia).

I już. :)

 

Przepis: Przepisy Mistrza Pawła Małeckiego. Cukiernia Lidla.

Pyszne ostre ciasteczka ser-polenta

1 maja 2015

Dzień dobry.

W tle wyjątkowa lista przebojów, czyli 8 Polski Top Wszech Czasów. Kto nie słucha, ten trąba, więc ja słucham, śpiewam, wspominam wszystkie ogniska i wyjazdy w góry, na których do ochrypnięcia zdzierało się gardło, rycząc „Zawsze tam, gdzie Tyyyyyyyyyyyyyy!” na zmianę z „Czerwony jak cegła, rozgrzany jak piec…” i „Jolka, Jolka, pamiętasz to lato ze snu”.

Polska nostalgiczna dusza. Mniej niż zerooooooooooo! Mniej niż zeroooooo!

Ekhm. Poniosło mnie, póki nie jestem w pracy

Muzyka i wspomnienia. Do tego dobre jedzenie w dobrym towarzystwie. Wystarczy, żeby grzać się w mroźne poranki i wieczory tym, co pamięć zachowuje na gorsze czasy. I ile nadziei, że świat lubi, kiedy jest dobrze. Mówię więc do świata: Lubię to, co Ty. ;)

17 września 2015

Gdzie ja wtedy byłam? Co ja takiego robiłam, że chciałam zachować pamięć o dobrych rzeczach? Jak bardzo było źle? Nieważne. Nie teraz. Na pewno nie miałam działającego aparatu, więc zdjęć nie będzie. Ale już cicho, koniec gadania! Nie przy ciastkach proszę! :) *

Ostre ciasteczka ser-polenta

Składniki:

  • 1 szklanka mąki chlebowej
  • 1 szklanka polenty instant
  • 1/2 łyżeczki drobnej soli
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/4 łyżeczki wędzonej papryki
  • 1/4 łyżeczki suszonego chilii, bardzo drobno zmielonego
  • 1/4 łyżeczki słodkiej papryki
  • 1/2 szklanki twardego sera, startego na grubej tarce (ja użyłam Mimolette 12-miesięcznego, takiego)
  • 2 1/2 łyżki zimnego masła, w kosteczkach
  • 3/4 szklanki jogurtu naturalnego, zimnego

Przygotowanie:

  1. W misce dokładnie wymieszać wszystkie suche składniki razem z serem.Dodać masło i szybko wgnieść je palcami, żeby całość przypominała bułkę tartą.
  2. Dodać jogurt i zagnieść w luźną kulę. zawinąć w folię spożywczą i włożyć na 15 minut do lodówki.
  3. Rozgrzać piekarnik do 190°C. Płytką blachę wyłożyć papierem lub wysmarować tłuszczem i wysypać polentą.
  4. Podzielić ciasto na 4 części. Wałkować po kolei na podsypanej (obowiązkowo!) mąką lub polentą stolnicy na grubość 3 mm. Używając szklanki lub okrągłej foremki z ostrym brzegiem, wycinać okrągłe ciastka i układać na blasze.
  5. Piec około 12-15 minut, aż będą złociste. Studzić na blaszce lub papierze.

Można przechowywać do 2 tygodni w szczelnie zamykanym pojemniku.

Smacznego!

Oryginalny przepis: Heidi, 2007 rok.

 

* Nawet jeśli to było bardzo ważne, to na pewno nie na wpis o ciastkach. :D

Blogi kulinarne bez historii osób, które je robią, wydają mi się bajką Disneya z dawnych lat, gdzie wszystko jest cukierkowe, ptaszki śpiewają, a Królewny znajdują swoich Książąt na białych wierzchowcach.

Czekoladowe muffinki

Witajcie.

Zastanawiałam się nie tak dawno temu, czemu muffinki ze sklepu (które kupiłam w przypływie rzewności i wylewności oraz w wyniku odrazy do pieczenia przy 38 stopniach powietrza) są takie inne, niż domowe.

I doszłam do tego, że wiele kupnych produktów powstało, żeby imitować te domowe.

A potem stało się coś dziwnego. I ludzie zaczęli kombinować w domu, zeby smak domowego jedzenia był dokładnie taki sam, jak kupnych rzeczy. Ciastka jak ” oreo”. Ketchup jak prosto z półki.

Niesamowite. Podróbka wygrała z rzeczywistością.Symulakry i symulacja w końcu wpędziła nas w incepcję, jak słusznie zauważył Jean Baudrillard.

A ja mam wspaniały przepis, dla tych, co lubią smak sklepowych muffinek. Albo może tych pysznych, raczej mokrych, z aromatem wanilii i lekko klejacych się do podniebienia muffinek.

A że w nazwie ma czekoladę, trzeba było spróbować. I warto było!

Czekoladowe muffinki

Składniki:
  • 3/4 szklanki (95 g) mąki pszennej tortowej
  • 3/4 szklanki(150 g) białego cukru
  • 1/4 szklanki(30 g) kakao
  • 3/4 łyżeczki (3.5 g) sody
  • 3/4 łyzeczki(3.5 g) proszku do pieczenia
  • 3/4 łyżeczki (3.5 g) skrobi kukurydzianej (maizeny)
  • 1/2 łyżeczki(4 g) soli
  • 1/3 szklanki (80 mL) gęstego jogurtu naturalnego
  • 1/4 szklanki (60 mL) gorącego espresso
  • 3 łyżki (45 ml) oleju rzepakowego
  • 1 jajko (w temp. pokojowej, roztrzepane)
  • 1 łyżka cukru waniliowego lub ziarenka z 1 wanilii

Przygotowanie:

  1. Rozgrzej piekarnik do 170 stopni C.Foremki na muffinki wyłóż papilotkami (krok bardzo istotny, ponieważ gwarantuje wyjęcie muffinek w całości).
  2. Do dużej miski (może być od miksera) przsiej mąkę, kakao, proszek, sodę, skrobię kukurydzianą, sól i dodaj cukier oraz cukier waniliowy.
  3. W małym naczyniu wymieszaj dokładnie jogurt, kawę, olej, jajko.
  4. Dodaj mokre składniki do suchych i zmiksuj dokładnie na średniej prędkosci (ja użyłam końcówki do miksowania, którą mam dołączoną do ręcznego blendera). Ciasto będzie płynne.
  5. Podziel ciasto pomiędzy wszystkie foremki maksymalnie do 2/3 wysokości.. Możesz potrzebować kilku więcej, jeśli Twoje foremki są odrobinę mniejsze, niż standardowe.
  6. Piecz 15-17 minut, starając się nie przesuszyć muffinek. Wyciągnij je z formy i zupelnie ostudź.
  7. Podawaj z dodatkami – bitą śmietaną, Nutellą, wiśniami w syropie lub ulubionym kremem.

Oryginalny przepis: Sweetapolita.

Szybkie słodkie muffinki z czekoladą i daktylami

Jak zrobić muffinki? Odpowiedź jest prosta – jak najszybciej. :)

Dziś razem z moją znajomą, Agnieszką, malowałam sufit w kuchni. Na biało. Wałkiem. I ścianę przy kaloryferze. Też na biało. I całe swoje ręce (niechcący, kolor już jest Wam znany). A że naszła mnie ochota na kawę, jak to przy robocie prawdziwych fachowców, postanowiłam otworzyć puszkę dopiero co zakupionej kawy, powdychać trochę wielkiego świata i zrobić prawdziwą, sypaną kawę z gruntem.

A muffinki… Same się zrobiły. Jeśli nic nie trzeba ważyć, to idzie naprawdę szybciutko.

A wiadomo, kawa się musi zaparzyć, więc i do niej coś słodkiego by się przydało. :)

Muffinki na słodko i szybko

Składniki:

  • 1 1/2 szklanki mąki pszennej tortowej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sodu oczyszczonej
  • 1/2 + 1/3 szklanki białego cukru
  • 1 mały cukier waniliowy
  • 1/4 szklanki oleju rzepakowego
  • 2 jajka wielkości :
  • 1 kubek jogurtu naturalnego (200ml)
  • Dodatkowo: aromat cytrynowy i pomarańczowy
  • garść posiekanych daktyli i garść posiekanej czekolday gorzkiej z dodatkami (u mnie z karmelem i solą)

Przygotowanie:

  1. Naszykować 12-15 foremek na muffinki, wyłożyć blaszkę papilotkami lub silikonowymi foremkami. Rozgrzać piekarnik do 180°C lub 160°C z termoobiegiem
  2. W dużej misce wymieszać mąkę, proszek i sodę.
  3. W średniej misce wymieszać rózgą kuchenną jajka, olej i jogurt. Dodać odrobinę aromatów do smaku. Dodać cukier,cukier waniliowy, dobrze ubić.
  4. Dodać mokre składniki do suchych, przemieszać rózgą tylko do moemntu połączenia składników. Dorzucić daktyle i czekodalę.
  5. Wyłożyć do 3/4 wysokości foremek. Piec 25 minut – jedną półkę niżej, niż środek piekarnika.
  6. Wyjąć, zostawić na 5 minut w foremkach. Następnie wyjąć i ostudzić na kratce.
  7. Podawać z lukrem cytrynowym, polewą czekoladową lub dżemem cytrusowym.

Smacznego!

Jestem za mrożonkami

Taki temat, żeby otrząsnąć się wreszcie z zimowego snu, długich poranków i nocy. ;)

Nie wiem, jak Wy, ale ja lubię mrożonki. Nie wszystkie, nie zawsze, nie z każdym składem.

Nie znoszę tych, które mają wepchnięte jako wypełniacz ziemniaki lub marchewkę. Mogłabym powiedzieć, że to główna zasada, którą się kieruję przy wyborze.

Drugą zasadą jest waga opakowania. Często okazuje się, że te mrożonki, które ważą 750 gramów są tańsze od tych 450 gramowych.

Swoją drogą, czemu już nie ma opakowań pół kilogramowych, kostek masła po 250 gramów i litrowych soków marchewkowych? Stare, dobre czasy, kiedy kupowało się produkt, a nie zadowolenie, satysfakcję, wysoką jakość.

Never mind.

W każdym razie – wybieram mrożonki, które na pewno zużyję – opakowania groszku zielonego, kukurydzy, mieszankę cukinii z papryką, fasolką, pomidorkami cherry i czerwoną fasolą, warzywa na zupę (kalafior, brokuł) i do drugiego dania. Wybieram te opakowania, które nie decydują za mnie, ile zjem soli i dlaczego w ogóle mam ją dodawać.

Nie kuszą mnie zupełnie saszetki dokładane do warzyw. Czasem dodaję je w małej ilości do zupy albo sosu jogurtowego, który podaję do warzyw.

I najważniejsza zasada – latem jem świeże warzywa! W pełni sezonu mogę sobie wrzucić do zamrażarki woreczki z posiekanymi ziołami, papryką, cukinią, pokrojone mieszanki do zupy czy nawet pomidory. Wszystko zależy od pojemności zamrażarki, do której próbuję to wszytko upchnąć.

Miłego dnia!

Chronologia być musi – był wrześniowy sernik, teraz mamy październik (Pomarańczowy kurczak w obłędnym sosie)

Mamy zimę, mamy sezon na pomarańcze. Wspaniale. Ja mam przepis na kurczaka z sosem pomarańczowym. Jest obłędny. Wymaga troszkę więcej inwencji, niż tylko wrzucić mięso w bułkę tartą. Chociaż, czy ja wiem…?

Październikowy przepis w środku brzydkiej, szarej i bezśnieżnej zimy. Spod kawałków lodu i brudnych, błotnistych hałd niby-śniegu przebijają niemiłe, psie niespodzianki. W takiej chwili chcę jak najszybciej wskoczyć do domu na gorącą herbatę z cytryną, zjeść gorący obiad i patrzeć na świat przez zazdrostki. Kremowe. Jasne. Lekko oddzielające mnie od tego, czego nie chcę widzieć.

Słońce! Żółto-pomarańczowe promienie. Marzę o zasłonach w słoneczniki, astry, wszystko, co żółte i pomarańczowe.

Czytaj dalej

Sernik pani Marysi

Witajcie.

To wręcz niemożliwe, że nie mam w blogu żadnego przepisu na sernik. Wprawdzie nie piekę go tak często, jak muffinek, chleba, zapiekanek czy czosnku, ale jednak za każdym razem wychodzi coś cudownego i wyjątkowo pysznego. I co najciekawsze – jest dużo prostszy do zrobienia, niż jakiekolwiek ciasteczka. Wszystko zmiksować, upiec i zjeść. Taaaak.

Polecam sernik według przepisu Pani Marysi, która przywiozła go na poprzednie Święta Bożego Narodzenia. Przygotowałam dokładnie według Jej wskazówek, upiekłam według własnych doświadczeń. Oto wynik:

Czytaj dalej

Jeść!

Moi Drodzy.

Mam kilka nowych zdjęć i kilka nowych przepisów. Już nie mogę się doczekać, kiedy to wszystko połączy się w piękną całość i wyjdą:

  • tarta ze szpinakiem i łososiem;
  • kruche ciasteczka cytrynowe z migdałami;
  • obiadowa sałatka z indykiem w chrupiącej, złocistej panierce;
  • ciasteczka kruche, które mogą być bez cukru;
  • pyszna zupa, mocno rozgrzewająca na zimę;
  • słodkie papryczki nadziewane przeróżnymi pastami
  • wielka focaccia z fantastyczną „górą”;
  • chlebek na drożdżach, idealny do twarogu z miodem lub dżemem;
  • bułeczki na zakwasie
  • i kto wie, co ja tam jeszcze wymyśliłam przez ten czas, jak zostałam bez aparatu i ostatnio też bez kabla do laptopa. :)

Pozdrawiam Was gorąco. Prawie sprzed kominka, ale jednak nie.

PS. Jeśli macie ochotę na coś dobrego, spróbujcie kiedyś takich pysznych muffinek, które pewnego dnia wyczarowała moja Sistra na swoim bezglutenowym blogu.

Ja sama należę do osób, które postanowiły kiedyś kupić sobie wszystkie rodzaje mąki, jakie są na świecie i nieraz sięgam do przepisów Agi, żeby pysznie „upłynnić” moje zdobycze.

Zapewniam Was, że jakikolwiek przepis tam znajdziecie, wszystko będzie genialne. Ta dziewczyna ma nie tylko rękę, ale wykształcenie i doświadczenie. Polecam serdecznie i zapewniam, że nie ten wpis nie jest sponsorowany przez żadne WHO, WE, UNICEF czy inną Unię Europejską.

Szybkie przekąski

Muszę przyznać, że bardzo lubię małe przekąski. Mają one wspaniałą nazwę hors d’oeuvres, która w naszym kraju brzmi dość obco, ale za to w wynikach wyszukiwania Google Grafika dają imponujące rezultaty. :)

Jak dla mnie obecnym faworytem jako „baza” na przekąski są cieniutkie kawałki pieczywa Vasa z solą i rozmarynem (zdjęcie tutaj) lub okrągłe kanapeczki z pumpernikla (tzw. party rounds). Znalazłam je w jakimś sklepie za bardzo rozsądną cenę i zostało tylko godnie je oprawić w pyszną pastę.

Dziś króciutki przepis na szybki „starter” mojej przyjaciółki Ewci. Za każdym razem, kiedy gościmy u niej i u Vlaho w domu, mamy okazję zajadać się tym pysznym czymś. Uwielbiamy to, muszę przyznać otwarcie. I chociaż nie mam żadnego konkretnego przepisu, jest to jedno z dań uzależniających bardziej niż chipsy czy słodycze.

Przekąska z krakersów z pastą kukurydziano-serową

Składniki:

  • duże opakowanie krakersów
  • miękki ser żółty starty na grubej tarce
  • mała puszka kukurydzy
  • majonez
  • świeży ząbek czosnku, wyciśnięty przez praskę
  • sól i pieprz
  1. W misce wymieszać na gęstą pastę ser, kukurydzę, majonez, czosnek i doprawić solą i pieprzem. Ilość składników zależy od Waszych preferencji, ale myślę, że najlepiej, jeśli ser i kukurydza będą objętościowo podobnych rozmiarów, np. kubek startego sera i kubek kukurydzy.
  2. Na każdego krakersa wyłożyć po czubatej łyżce pasty i podawać od razu.

Uwagi:

  • Pastę można porządnie schłodzić w lodówce przed nałożeniem.
  • Zamiast krakersów można użyć kruchych pikantnych ciasteczek, opieczonych na chrupko tostów, kawałków świeżego chleba na zakwasie czy małych babeczek z ciasta francuskiego.
  • Krakersy można ozdobić kolorowym pieprzem (byle delikatnie, ponieważ pieprz z czasem nabiera „mocy”), szczypiorkiem, kiełkami lub wyciąć niewielką foremką kształty ze świeżej papryki.
  • Dla nie-wegetarian można też spróbować wersji z siekaną drobiową szynką, odrobiną wędzonej suszonej papryki czy kawałeczkami upieczonego w przyprawach filetu z indyka.

Smacznego!

Ciabatta z płatkami owsianymi – fast & furious

Chleb. Synonim domu.

chleb-2

Kiedy chcę poczuć się „u siebie”, piekę chleb. Ostatnio nigdzie nie czuję się „u siebie”., więc upiekłam szybkie chlebki w foremkach. Ten zapach podczas pieczenia i studzenia chleba!

Ukroić kawałek przestudzonego chlebka.

Posmarować masłem.

Mmmmmm!!!!

Pozwolić sobie na oderwanie od życia i chwilę rozkoszy na tym łez padole. ;)

I na chwilę bycia „u siebie”. Gdziekolwiek byście się nie znajdowali.

Jeśli szukacie przepisu, który nie wymaga zbytniego nakładu czasu, pracy, ani dokładności – w dodatku jak zwykle nie trzeba nic ugniatać – oto przepis dla Was. Niestety, wciąż nie mam karty do aparatu – będzie bez zdjęć ciabattek, ale oryginał możecie znaleźć w linku poniżej.

Jest to przepis jednej z czytelniczek bloga Asi z Kwestii Smaku. Piekłam ciabatty już kilka razy, ale ostatnia wersja – ciasto podzielone na pół rośnie sobie w dwóch 30cm blaszkach i tak go piekę – jak dla mnie najlepsza alternatywa dla niskich i nieco rozlazłych bułek. Wolę wyższe, bo i tak zapiekam je solidnie z dodatkami, a przynajmniej można się szybciej najeść węglowodanami w przerwie w pracy. :)

Pamiętajcie, że składniki odmierza się w MILILITRACH – bez wagi, za to z miarką.

Ciabatta z płatkami owsianymi

Składniki na 2 blaszki o dł. 30cm:

  • 150 ml płatków owsianych górskich
  • 400 ml ciepłej (letniej) wody
  • 1 łyżka (15 ml) miodu
  • 7 g suszonych drożdży*
  • 1 łyżka  (15ml) oleju rzepakowego lub oliwy
  • 600 ml mąki pszennej tortowej lub pół na pół z krupczatką
  • 1 łyżeczka (5ml)  drobnej soli
  • przyprawy: czarnuszka, oregano, bazylia, suszone pomidory, wędzona papryka, siemię lniane, czarny sezam
  • do formy: oliwa i mąka, otręby lub płatki owsiane

Przygotowanie:

  1. Przygotować rozczyn: w miseczce wymieszać płatki owsiane, ciepłą wodę, rozpuścić miód, dolać oliwę i wsypać drożdże. Dobrze wymieszać i odstawić na 5-10 minut, żeby się spieniło. Jeśli rozczyn nie ruszy, należy spróbować ponownie z innymi drożdżami.*
  2. Mąkę przesiać do dużej miski, dokładnie wymieszać z solą i wybranymi przyprawami. Dodać rozczyn, dokładnie wymieszać i odstawić przykryte ściereczką w ciepłe, nieprzewiewne miejsce na godzinę. Ciasto powinno podwoić objętość.
  3. Dwie formy na chleb (lub keks) o długości 30 cm wysmarować oliwą i wysypać mąką, płatkami lub otrębami. Ciasto podzielić na dwie równe części, każdą przełożyć do formy. Można posypać ziołami, nasionami słonecznika etc.. Ponownie przykryć i w tym czasie nagrzać piekarnik do 250ºC (termoobieg).
  4. Piec przez 15 minut w 250ºC, następnie zmniejszyć temperaturę do 150ºC i piec bez przykrycia kolejne 15 minut.
  5. Po upieczeniu wyjąć z foremek. Ciasto „pukane” palcem od spodu powinno wydać głuchy odgłos. Wystudzić na kratce i dopiero wtedy kroić!

Smacznego!

* jak dla mnie najlepsze drożdże suszone produkuje Lesaffre. Do tej pory używałam ich drożdży ze słowackich i czeskich sklepów, dostępnych jako produkt francuski, ale jak zwróciła uwagę Loo w komentarzu do przepisu na Fiński Chleb Awaryjny – ponoć to i tak produkt polski, więc tym bardziej polecam!

Link do oryginalnego przepisu.

Klopsiki gotowane

Muszę przyznać, że zgubiłam kartę pamięci do aparatu. Oddałam aparat do naprawy i wyjęłam kartę. Nie mam jej. Bez karty nie mam jak robić zdjęć i nie robię.

Za to mam głowę pełną nowej wiedzy z pracy i nawet cała ta wiedza kiedyś mi się śniła. Że siedziałam w pracy, rozmawiałam z klientem po angielsku i nie dość, że nic nie rozumiałam, to odpowiedzi na wszystkie pytania przychodziły mi do głowy wyłącznie po polsku.

Stąd moje chęci na szybkie gotowanie. Nie chcę tracić czasu na stanie w kuchni, jeśli prawie cały dzień już spędzam w pracy. Chcę mieć czas dla siebie i bliskich. Potrzebuję tego. Nawet nie wiecie, jak bardzo.

Podaję przepis na szybkie klopsiki, które w ten sposób gotowała moja mama jako pyszny dodatek do zupy. Nie mam pojęcia, jakich przypraw używała, ja zawsze mięso mielone robię po swojemu i wychodzi bardzo dobre. Zerknijcie też w uwagę pod przepisem.

Smacznego! Zapraszam do zajrzenia w przepis.

Czytaj dalej

Klopsiki mięsne z sosem kreolskim

Przepis na kulki mięsne wpisał się doskonale w mój obecny styl życia. To łatwe i szybkie (!) danie na rodzinny obiad lub nawet wspólną kolację.

U nas klopsiki stały się tak „popularne”, że goszczą na naszym stole kilka razy w miesiącu. Takie wyróżnienie spotyka jeszcze wyłącznie zupy (niemal codzienne jakąś jemy) i herbatę z cytryną i miodem. :)

Czytaj dalej

Chleb z mąką durum na pszennym zakwasie

Moi Drodzy.

Zacznę tak uroczyście, bo okazja ku temu. Zrobiłam w końcu chleb na pszennym zakwasie z przepisu, który czekał na mnie kilka lat… Niesamowite, prawda? sam chleb wychodzi cudowny. Jasny, ze złocistą skórką i zaskakująco pysznym środkiem.

Mam jakieś sześć czy już może siedem segregatorów z przepisami. Podzielone tematycznie, już nieraz mnie ratowały przed jedzeniem resztek suchego chleba z masłem. Można rzec – dzięki nim jadłam niczym król jeszcze za studenckich czasów.

Ostatnio przestałam drukować kolejne strony z przepisami, bo praca pochłania mi cały dzień, a z dojazdem do niej nawet pół wieczoru.Nie mam kiedy szukać nowych przepisów. Ale za to w końcu korzystam z tych starszych. Przepis na pane di semola di grano duro rimacinata został oryginalnie umieszczony na pewnym blogu w dwa tysiące dziesiątym.

Czytaj dalej