Serdeczne życzenia dla tych, co się nie boją zmian

Kiedyś to były czasy…

Mam nieraz ochotę powtarzać za Panem Sułkiem i Panią Elizą, że „kiedyś to było”. To ich narzekanie ma w sobie wystarczająco dużo nostalgii i realizmu, że słucham audycji z ich udziałem z wielką radością. Kiedy wspominają bardzo, bardzo dawne wycieczki i Pani Eliza dodaje: „No tak, panie Sułku kochany, teraz pan śpi w liściach, zawinięty w gazetę, żeby nie zamarznąć”, to od razu robi się cieplej na duszy.

A jak do tego Pan Sułek kochany skwituje wszystko swoim: „Ciiiicho, wiem! Niech pani nie przeszkadza!”, to już esencja życia w pigułce.

A piszę to dlatego, że właśnie jestem w trakcie lektury „Wysokich Obcasów Extra”, które podebrałam przyjaciółce. Jest tu mowa o postanowieniach i tym, jak się za nie zabrać, żeby od razu nie zapomnieć, po co to wszystko było.

Z wywiadu z dr Leszkiem Mellibrudą jasno wynika jedno:

To, co zostało tylko „pomyślane”, ma o połowę mniejsze znaczenie niż zapisane na kartce.

Dlatego warto pisać! :)

Plotąc trzy po trzy

Mam kilka nowych koszulek, o których warto napisać. Chociażby ze względu na fakt, że wcale nie są nowe ;)

Jeśli, podobnie jak ja, wierzysz, że rzeczy zachowują w sobie coś z właściciela, a właściciel upodabnia się do swojego psa (i powinien po nim sprzątać***), to zrozumiesz wszystko, co zaraz tu przeczytasz. Jeśli nie masz psa, tylko neurotycznego kota, to już nie mój biznes!

Niektóre przedmioty kupuje się w konkretnym celu. Podobnie jest z pisaniem magisterek i i innych prac. Półtora roku temu usłyszałam, że połowa prac magisterskich bierze się z miłości do tematu, a połowa z nienawiści do innych ludzi, którzy już coś napisali. Jest w tym więcej, niż ziarnko prawdy, miałam okazję się sama przekonać. Jedne przedmioty kupuje się z miłości, inne z nienawiści. Cele typowo utylitarne odrzucam.

Słynne już powiedzenie  Priceless obrazuje doskonale, co mam na myśli. Tu nie chodzi o ciebie. Tu chodzi o mnie, że tak powrócę do mojego ulubionego zdania. Także mam trzy koszulki. Powiedzmy, że kupione z miłości**. Nie da się z nich utworzyć flagi, bo żadne państwo na świecie nie ma wyłącznie białego, żółtego i czarnego koloru. Niesamowite. Sprawdziłam!

Ale za to da się nimi (koszulkami, nie flagami państw świata) wywołać efekt, jakże odmienny od cieplarnianego. Biała koszulka doskonale współgra z jasnymi dżinsami. A rysunek na niej współgra doskonale z ironią, jaka we mnie rośnie z minuty na minutę. Dobra. Zaskoczenie za nami.

Żółta koszulka będzie przyciągać owady. Zawsze będzie coś na mnie lecieć! ;)

A czarna… Jest czymś pomiędzy szczyptą angielskiego humoru z Halloween a horrorem Hitchcocka. Wprawdzie nie pisze na niej Możliwe, że wszystkie cele w twoim życiu są po prostu po to, żeby być dla innych ostrzeżeniem*. Ale… kiedy lepiej się przyjrzysz aplikacji na koszulce, zrozumiesz, że brakuje tam tylko czarnego kota. Są gęby. Sztuk pięć. Wszystkie przedstawiają  trupie czaszki. Ale jednak, dziwnym trafem, idealnie pasują do czarnej marynarki.Sprawdzę, czy zadziała zawarta w nich symbolika. Pochwaliłam się w domu, że mam taką koszulkę, kupioną specjalnie na dzisiejsze 5-tkowe „party”. Wyszło na jaw, że mam sick humor. Trzymam się myśli, że nie tylko ja lubię CZARNY kolor ;D

Nazywam się Zły Pies, a Ty?

Taaaaaak. Głęboki oddech i po sprawie. W końcu ile można czekać na koniec świata! Nawet Majowie zaznaczyli sobie w tym roku koniec kalendarza. Bo po nim miało przyjść Nowe. To słynne Nowe, na którego przyjście tyle milionów ludzi szykowało szampana! To Nowe, przez które część owych czekających dostała pustą już butelką po łbie, a inna część przespała jego nadejście z zatyczkami w uszach (na dwa dni przed Sylwestrem nie mogłam dostać w aptece żadnych stoperów do uszu).

 

* It may be that your whole purpose in life is simply to serve as a warning to others.

** Z miłości do zakupów, bo pieniądze szczęścia nie dają, ale zakupy już tak.

*** Na przykład biorąc udział w jakiejś akcji:

Sylwester na maksa

Pisanie sylwestrowych postów ma sens tylko dobre parę  po zabawie sylwestrowej. Wcześniejsze reminiscencje przypominają jedynie pocałunek motyla i nijak się mają do reszty odczuć, jakkolwiek szalone by nie były. Ta noc przyniosła więcej, niż w ogóle byłabym w stanie wymyślić!

Przede wszystkim wielkie podziękowania dla Urzędu Miasta w Krakowie, że w tym roku nie było wielkiej fety na Rynku. Znacznie mi to ułatwiło życie i plany :D

Cały dzień przygotowań. Nagły telefon „Już jestem”, zostawiona w połowie przygotowań sałatka z pomidorkami, niespodziewana wiadomość od P., Color your World, szukanie szampana truskawkowego, muzyka świata, wielkie żarcie, moje skoki i podskoki „chcę tańczyć”, balkonowe składanie życzeń, zdzieranie gardła i rozmowy z przyjaciółmi, rozmowy z  idiotą, rozmowy o niczym… A ile śmiechu przy tym było. :)

Reszta dnia też obfitowała w małe i duże radości. Rosołek z bażanta, tort wymyślony przez moją siostrę, koncert z Wiednia, Heavy klimat nadawany przez B., kolejne porcje życzeń, BINGO!, Chińczyk i głodna talia do tysiąca. A jutro rano czeka mnie miejmy nadzieję dużo spokojniejszy czas. Chociaż być może mój instruktor by się nie zgodził z tym twierdzeniem po poprzedniej jeździe. Powiedzmy, że są takie dni, kiedy wszystko robimy na opak.

Plan na jutro: morowy (jak zaraza morowa) T-shirt, wielki uśmiech i Catch Me If You Can! 3mać kciuki u nóg na szczęście!

I jak tam, Nowy Rok przyszedł?

 

Maliny zawierają:

  1. błonnik,
  2. kwas jabłkowy, cytrynowy i salicylowy,
  3. witaminy A, C, PP, witaminy z grupy B,
  4. wapń,
  5. żelazo,
  6. miedź i fosfor,
  7. sacharozę, glukozę, fruktozę,
  8. olejek eteryczny,
  9. pektyny,
  10. pochodne cyjanidyny

(za: Echo Dnia). A co zawiera Twój plan na 2012 rok?

Mój plan zawiera się w jednym zdaniu. Zdaniu-niespodziance. Bardziej nieprzewidywalnym, niż suflet, ręcznie robiony majonez i sękacz. Pomijając efekt, jaki uzyskałabym, przygotowując mięso, bo na tym to już totalnie się nie znam. Powiedzmy, że wystarczy mi wiedza głęboko teoretyczna, ewentualnie związana ze schabem czy kurczakiem. Zdanie zaskoczyło mnie samą, kiedy je napisałam. A potem stwierdziłam, że wcale nie o to chodzi w przyszłym roku. I zmieniłam je na inne. Na razie na liście TOP 10 wygrywa: 

Poprzednie było związane z Gotye i:

  • Sb that I used to know,

ale po co gratyfikować coś, czego nie ma. Kilka innych, które wyrwały mnie z zimowego snu to:

  • Fake It, don’t make It!
  • I don’t wanna dance with you babe.
  • Kiss right there!
  • Who Am I To Feel So Free?

 


Nowego Roku

Zwykła zmiana daty w kalendarzu. No i co, że zrywamy ostatnią kartkę. Ja dopiero kilka dni temu co zrywałam kartkę z listopadem. Jak styczeń poczeka na swoją kolej do marca, to co się takiego wielkiego stanie. Euro2012 odwołają? ;) Ale życzenia się należą, a jakże. No to niech się Wam bogaci, szczęści, rośnie w mądrość, ubarwia, rozsmakuje, rozmarzy i zezłoci (nie zezłości!). Amen. Niech tak się stanie. Bo to, co nas spotyka i co się o nas potyka, przychodzi spoza nas.

Ksiądz Jan Twardowski  & Zytka