Pieczonki, duszonki, prażuchy, kociołki

Chłopak, który robi nam (wciąż, wciąż i jeszcze trochę wciąż)  docieplenie, przywiózł nam obiecany dawno kociołek. Kuzyn mojego Mężczyzny powiedział nam podczas wspólnej wycieczki w góry:

Grill już jest niemodny! Teraz robi się kociołki.

I wiemy dzięki niemu, że przez przypadek staliśmy się modni. Jak tylko Wojtek wyjął kociołek, zachwyciliśmy się i natychmiast zapragnęliśmy skosztować tych pyszności, o których tyle słyszeliśmy. Przepis jest oryginalny, czyli zmodyfikowany o nasze upodobania. A każdy i tak robi po swojemu. Wychodzi pyszne danie, niemalże bez naszego udziału po pokrojeniu.

Nasz kociołek wygląda mniej więcej tak, jak na zdjęciu poniżej. Ma pewnie ze cztery litry i wystarcza na jakieś sześć dorosłych osób.

kociolek

 A robi się to tak:

Czytaj dalej