O odwadze słów kilka

 

Odkąd chodzę często na basen, czyli od jakiegoś tygodnia, myślę na basenie o jednym facecie. Odkąd chodzę na basen = od kiedy to postanowiłam na stałe wrócić do cywilizacji, zamiast myśleć, czy mięso zeżre mi lis, a ser zjedzą myszy, i czy drewna starczy do podłożenia wieczorem do pieca.

Czytaj dalej

Barriga llena, corazon contento!

My mówimy: Kiedy Polak głodny, to zły. A Hiszpanie mówią: Brzuch pełny, to serce szczęśliwe!

Jako motto dnia, proponuję wierszyk z pamiętnika. Jak pięknie kobiety potrafiły pisać. Uwielbiałam patrzeć, jak moja Babcia brała do ręki długopis. Nawet, jeśli to była tylko lista zakupów w spożywczaku, to słowo  ”landrynki”, zapisane takim charakterem pisma, od razu nabierało magicznego posmaku tajemnicy.

Gratisowe bazgroły pochodzą od jeszcze kolejnego pokolenia, czyli prawdopodobnie w pięćdziesięciu procentach ode mnie. Wpisane na pierwszej niewyrwanej stronie w roku 1964.

Skoro już taki międzynarodowy nastrój wprowadziłam powiedzonkiem w tytule, zapraszam jeszcze kawałek dalej, tym razem posłuchać wspaniałej wersji miksu kilku piosenek o wdzięcznym tytule Don’t worry, I’m yours. Piszę tę notatkę jeszcze w środę, trzynastego czerwca, a chciałabym pokazać Wam ją jutro, czyli 14.06.2012.

Posłuchajcie, proszę, i pomyślcie ciepło o mnie, bo właśnie jadę/ idę/ moknę/ brnę w błocie. Nie ma lekko w życiu. W tańcu jest lżej. Za oknem ulewa od kilku godzin, a ja chcę wstać na autobus przed czwartą rano. Niech Wasze myśli zajmą się osuszaniem terenu i sprowadzą do mnie ciepłe Hawaje. :)

Posłuchaj: http://www.stereomood.com/song/27660

Zytka.