Ciasto antydepresyjne – quiche lorraine i tartinki warzywne

Dziś, kiedy u mnie za oknem gęsta mgła, a na zegarze 11:11 (światła jeszcze mi nie gaście!), ogarnęła mnie totalna jesienna deprecha. Siedzę w domu z urazem kolana i po raz kolejny omija mnie wyjazd w góry. Wprawdzie domyślam się, jak będzie wyglądało to wyjście w góry. Wszyscy pójdą sobie najkrótszym szlakiem na Rycerzową i jak tylko dotrą, to na pewno z zadowoleniem wypiją za sukces niejeden toast. I na tym się pewnie nie skończy. ;)

Ponieważ picie to zupełnie nie moje klimaty, jakoś mnie nie martwi moja nieobecność TAM. Bardziej martwi mnie moje TU. To, że uwielbiam Beskidy, tamtejsze powietrze, klimat i samo łażenie po górach. I martwi mnie to, że łazić po nich nie mogę!

Mam za to czas, żeby zobejrzeć wszystkich fizjoterapeutów w okolicy i umówić się na wizytę.  I mogę wpisać wreszcie (wreszcie, wreszcie!) przepis na klasyczną tartę lotaryńską z eksperymentalnymi… hmm… eksperymentalnymi… No. Z takim czymś jak tarta TATIN, ale w moim wydaniu!

Czytaj dalej