Prosta tarta z owocami

Prawdziwa letnia tarta – cienki, lekko czekoladowy spód, dużo owoców i bita śmietanka do podania. Prostota w każdym calu.

Jeśli tak, jak ja, jesteście wielbicielami kruchego ciasta, to propozycja specjalnie dla Was. :)

Tarta z owocami – przepis

Czytaj dalej

Pieczony czosnek – minimum wysiłku, maksimum smaku

Jedliście już w tym roku pieczony czosnek?

Czosnek jest dobry na wszystko:

  • smarowidło na świeży chleb z masłem;
  • dodatek do sosów;
  • wymieszany z mascarpone jako krem do nadziewania;
  • ze szpinakiem, gorgonzolą i gałką muszkatołową – nadzienie do ptysiów;
  • posiekany i dodany do zimnego sosu pomidorowego – dip do przystawek;
  • tak naprawdę niewiele jest dań, do których nie pasuje. Może poza słodyczami. :)

Czytaj dalej

Rustykalna tarta pomidorowa z bakłażanem i kiełbaskami – przepis

Wyglądam z okna na świat. Nie ma tam już moich ulubionych pól i lasu. Jest ulica, przy której stoją bloki. Chodnikiem idzie dziewczyna, trzymając w ręku różowy papierek ze złotkiem. Zajada czekoladę. Kawałek po kawałku. W przeciwną stronę jedzie na rowerze chłopak i długo jej się przygląda. Nawet odwraca głowę, kiedy ją mija, żeby jeszcze chwilę ją widzieć.

Każdy odnajduje przyjemność w czymś innym. Ja dziś odnalazłam w gorącej tarcie z bakłażanem, kiełbaską i pomidorami. Zapraszam na kulinarną ucztę, która po wyjęciu z piekarnika kusi zmysły, niczym włoska pizza.

Czytaj dalej

Słonecznikowy chleb pszenno-żytni na zakwasie – bez drożdży

Znacie zapach chleba, pieczonego w swoim własnym piekarniku? Potrafi jednoczyć wszystkich przed szybką. Ludzie robią się głodni, zaglądają do lodówki i czekają, aż chleb chociaż odrobinę wystygnie, żeby dało się odkroić piętkę i być pierwszą osobą do spróbowania. :)

Kiedy piekliśmy chleb dla siebie i jadły go dwie, w porywach trzy osoby, to dwa bochenki starczały nam na dwa tygodnie. Wrzucaliśmy po każdym pieczeniu jeden bochenek zamrażarki i był spokój na długo.

(C) Zytka Maurion 2014

Ale kiedy na budowę przyjechał Krzysiek*, to okazało się, że jeden chleb starcza na jeden dzień. Bo kolega najpierw pytał:

A nie nudzi wam się już ten chleb?

My na to, że się nie nudzi. A Krzysiek z błyskiem w oku dodawał:

Nie, no, pyszny on jest. Mogę sobie jeszcze kromkę ukroić? Nie będzie to problemem?

I w taki sposób Krzysiek na trzeci dzień sam piekł u nas chleb, nie przerywając przy tym swojej pracy na dłużej, a potem pod koniec tygodnia upiekł sobie jeszcze w domu.

Przepis poniżej.

Czytaj dalej

Cukinia faszerowana kuskusem i gulasz z indyka

Lato w pełni, więc i deszcz jakiś taki był w pełni. Rozlało się za oknem, także wczoraj prawie cały dzień miałam na siedzenie (?!?) stanie w kuchni. Ponieważ na budowie mam trzech mężczyzn ze Śląska i jeden coś wspominał o roladzie z modra kapusta, to wyjęłam na obiad mięso.Może nie każdy uważa gulasz z indyka za prawdziwe, (ciężkie i najlepiej czerwone) mięcho. Niektórzy pewnie w ogóle nie uważają tego za MIĘSO. Ale w końcu gotuje kobieta i nie ma się co dziwić.

Ale w końcu gotuję ja!

(C) Zytka Maurion 2014

Czytaj dalej

Pikantne ciastka z mąki pełnoziarnistej z serem

Menu dnia:

  1. śniadanie – pszenno-żytni chleb na zakwasie z szynką, pomidorem i rzodkiewką;
  2. drugie śniadanie – kawa z kremówką wadowicką;
  3. zupa warzywna z gazpacho, ziołami i śmietanką;
  4. schab z „pesto” rzodkiewkowym, serem i pomidorem, fasolka w pomidorowo-czosnkowej salsie i młode ziemniaczki;
  5. kolacja – kruche ciastka z ketchupem i serem;
  6. w tak zwanym międzyczasie piekłam jeszcze chleb i szykowałam bazę do kapuśniaku na jutro.

Świat ma w sobie urok, kiedy na zewnątrz leje pół dnia i można czas wykorzystać w kuchni. Im więcej rzeczy zaplanuje się i zorganizuje rano, tym łatwiej później wszystkie zrobić niemal naraz i jeszcze zostaje mnóstwo czasu. :)

Między każdym zdaniem zjadam kilka ciastek, wyciskając na nie ketchup. Zapach z piekarnika doprowadzał mnie do szaleństwa. Pieczony ser, dużo ziół i już gotowa mieszanka na skręcanie żołądka. Zanim ciastka się upiekły, zdążyłam zjeść 1/5 blachy. Oczywiście tylko i wyłącznie próbowałam, czy już są dobre.

Jak mogłyby być niedobre, jeśli nawet surowe ciasto było obłędne?

Ciastka z serem i ketchupem

Składniki:

  • 300 g mąki pszennej pełnoziarnistej
  • 100 g zimnej margaryny, pokrojonej w kostkę
  • 2 jajka
  • 1-3 łyżki płynnej śmietanki kremówki
  • 50 g sera żółtego, drobno startego
  • 1 łyżka suszonej bazylii
  • na wierzch: ketchup, ser żółty, zioła prowansalskie lub inna mieszanka ziół włoskich, np. z suszonymi pomidorami

Przygotowanie:

  1. Mąkę rozetrzeć palcami z margaryną, aż całość będzie przypominała bułkę tartą. Dodać ser żółty, wymieszać. Dodać 2 jajka i szybko zagnieść lub siekać nożem do uzyskania jednolitej konsystencji. Jeśli ciasto będzie zbyt suche, dodać 1 łyżkę śmietanki, wyrobić. Ilość śmietanki zależy m.in.: od rodzaju użytej mąki.
  2. Ciasto zagnieść w płaski dysk, zawinąć w folię spożywczą i schładzać minimum 1 godzinę. Po tym czasie podzielić na 2 części, rozwałkować każdą na grubość 3 mm. Jeśli ciasto w tym czasie ogrzeje się, schłodzić jeszcze 15 minut.
  3. Rozgrzać piekarnik do 160°C (termoobieg lub wg instrukcji piekarnika do pieczenia w 2 blachach jednocześnie).  Dwie blachy z piekarnika wyłożyć papierem do pieczenia. Ciasto pokroić na prostokąty o bokach 1,5x5cm. Układać na blaszkach, zostawiając odstępy między ciastkami. Każde z nich smarować ketchupem i posypywać serem i ziołami.
  4. Piec 15 minut lub do czasu, aż ciastka lekko się zarumienią i będą suche w środku. Wyjąć, ostudzić na kratce. Podawać z sosem pomidorowym, ketchupem lub dowolnym sosem.

Smacznego!

Prosty chleb truskawkowy

Proste ciasto, które smakuje trochę dawnymi czasami. Mokre, z pysznymi truskawkami i odrobiną przypraw. Och, jak ja lubię takie smaki. W dodatku truskawki są nasze własne, bez żadnych nawozów i czegokolwiek chemicznego. Kto by się tam bawił w takie rzeczy.

Truskawkowy chlebek był pierwszym ciastem zrobionym w „budowlanym” piekarniku. Kuchnia prowizoryczna okazała się tak wygodna i doskonale wyposażona, że wciąż nie wzięliśmy się za realizację projektów szafek i piekarnik stoi sobie zwyczajnie pod blatem z płyty OSB. Potrzebna jest druga osoba do pomocy, żeby się nie wywalił przy otwieraniu drzwiczek.

Ale działa!, jak zakrzyknął niegdyś Chińczyk w skeczu Ani Mru-Mru.

Przepis poniżej.

Czytaj dalej

Tarta cytrynowa z bezą włoską – dla Sroczki

Zrobiłam dziś ze czterdzieści kilometrów na rowerze. Gdyby moja łąkotka mówiła, na pewno nie byłyby to słowa kulturalne. Ledwo żyję, ale zrobiłam tartę cytrynową. Wczoraj Sroczka rozmawiała ze mną o tartach i tak mnie zachęciła, że zrobiłam ciasto. Nasmarowałam trochę za bardzo formę z wyjmowanym dnem i zamiast złocistego spodu, wyjęłam jeszcze surowy, za to w kłębach dymu… Nie pozostało nam zrobić nic innego, jak otworzyć okna, włączyć okap i wyjść z domu.

Druga próba odbyła się dzisiaj wieczorem. Co się dało, zeskrobałam z dna piekarnika, trochę się tam wygrzało i dym już nie wypełzał z piekarnika. Zeszło mi strasznie długo z robieniem czegokolwiek, bo czytałam sto razy to samo zdanie, chwiejąc się na nogach i dalej nie mogłam zrozumieć, o co tam chodzi. A wystarczyło wszystko wymieszać i podgotować.

Tarta cytrynowa jest jedną z moich ulubionych. Robiłam ją kilka razy i nie mam pojęcia, czemu jeszcze o niej nie napisałam? Można ją przygotowywać partiami: dzień wcześniej rozbić jajka i odłożyć białka na bezę, podpiec spód. Następnego dnia tylko upiec wszystko po kolei i już!

Tarta jest pyszna. I tyle. Z dedykacją dla Sroczki, która stała się wczoraj moją Muzą Kulinarną. :)

Czytaj dalej

Kornwalijsko-polskie pieczone pierożki z mięsem i warzywami

Czy Wy również zaczęliście już sezon ogniskowy, kociołkowy, grillowy, wędzarniany, łowiskowy i jaki tam jeszcze może być? My już ponad miesiąc spotykamy się z przyjaciółmi przy ognisku, grzejemy się przy kominku albo kombinujemy, co dobrego wrzucić do kociołka.

Po pierwszym w tym roku użyciu naszego żeliwnego, ogniskowego „garnka” została nam solidna porcja duszonki. Zjeść nietrudno, ale czemu zostać przy najprostszym menu, skoro świat oferuje tyle różnych możliwości? Ciasto z tego przepisu jest kolejnym, które chętnie wykorzystam do innych dań. Genialnie się przygotowuje, wymaga niewiele pracy, smakuje dużym i małym. Daje wprost spektakularne efekty. Czego więcej chcieć?

Czytaj dalej

#ZjedzZapasy – muffinki dyniowe z orzechami laskowymi

Zima się już kończy, a ja mam pełno purée z dyni. Za każdym razem, jak o niej myślę, widzę zupę. Wszyscy dookoła robią zupę dyniową, albo ciasto dyniowe na halloween, albo cokolwiek innego. A ja widzę to inaczej.

Dynię piekłam przez godzinę w 180°C. Pokroiłam ją razem ze skórą przed pieczeniem na duże kawałki (4-6) i włożyłam na blachę. Po upieczeniu skóra zeszła sama. :)

Wolę muffinki!

Muffinki dyniowe z orzechami

Na podstawie przepisu Muffinki dyniowe po karaibsku z książki „Muffinki” wyd. Świat Książki

Składniki:

  • 200 g pieczonego purée z dyni
  • 100 g prażonych orzechów laskowych, drobno posiekanych
  • 120 g mąki pszennej tortowej
  • 100 g jasnego cukru trzcinowego
  • po 1/2 łyżeczki zmielonych: gałki muszkatołowej, cynamonu, imbiru i goździków
  • 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
  • ½ łyżeczki sody oczyszczonej
  • szczypta soli
  • 1 jajko
  • 75 ml oleju
  • 300 ml maślanki

 

 Przygotowanie:

  1. Piekarnik rozgrzać do 180°C. Naszykować formę na muffinki (mnie wyszło ich około 18-20), wysmarować lekko olejem i obsypać mąką.
  2. Mąkę wymieszać z wszystkimi suchymi składnikami, dodać miąższ dyni. Osobno lekko ubić jajko, olej i maślankę. Dodać mokre składniki do masy dyniowej. Mieszać tylko dotąd, aż składniki się połączą.
  3. Foremki napełnić do 3/4 wysokości. Wierzch można posypać jeszcze orzechami. Piec na środkowej półce ok. 25 minut. Po ostudzeniu posypać cukrem pudrem lub polać lukrem

Smacznego!

Wpis dodaję do akcji „Zużywamy zapasy”, organizowanej przez AMG na zmiksowani.pl

Zużywamy zapasy przed wiosną

Focaccia z semoliną i oliwą z oliwek

Focaccia. Nasluchałam się tyle o niej w czasie ostatniego wyjazdu na Słowację, że w pierwszym lepszym markecie wrzuciłam do wózka wszystkie rodzaje mąki „00″ i upiekłam po powrocie z ferii. :)

Ach! Zjadłam focaccię (taką prawdziwą, a nie udawaną i robioną w hotelowej restauracji jako suche ciasto) na kolację. I śniadanie. I grzanki do sałatki. I… Umieram z radości. Pierwsze kilka kawałków zjadłam na gorąco.. Boże, toż to było genialne. Nie przypuszczałam, że zamiast robić kolejny żytni chleb na zakwasie, wezmę się za pieczenie ciasta na wskroś pszennego. PYCHA! A to, że wcześniej zdążyłam jeszcze upiec muffinki dyniowe to tylko szczegół. :)

Focaccię robiłam już kiedyś, ale z racji posiadania wielkiej wyobraźni i talentu do kombinowania w kuchni, nie zrobiłam jej takiej zwyczajnej, tylko taką wymyślną, z tapioką i ziemniakami (klik). Tym razem uprościłam na tyle, że jestem w stanie zrobić ją niemal wszędzie. Pod warunkiem, że będzie piekarnik!

Czytaj dalej

Pizza włoska z ziołami – przepis na ciasto na pizzę

 

Kilka dni mój świat krąży wokół pizzy. Najpierw na Słowacji pizza niemal jak włoska, tylko odrobinę mniejsza, potem wspomnienia z Tyrolu oryginalnej pizzy, a na końcu zapragnęłam zrobić ją sama. Mmm.

Siedzę objedzona pizzą i marzę o włoskim espresso macchiato. Takim mocnym, z pianką. Jak wygląda dobre espresso macchiato? Spójrzcie na rysunek poniżej.

Czytaj dalej

Ciasto antydepresyjne – quiche lorraine i tartinki warzywne

Dziś, kiedy u mnie za oknem gęsta mgła, a na zegarze 11:11 (światła jeszcze mi nie gaście!), ogarnęła mnie totalna jesienna deprecha. Siedzę w domu z urazem kolana i po raz kolejny omija mnie wyjazd w góry. Wprawdzie domyślam się, jak będzie wyglądało to wyjście w góry. Wszyscy pójdą sobie najkrótszym szlakiem na Rycerzową i jak tylko dotrą, to na pewno z zadowoleniem wypiją za sukces niejeden toast. I na tym się pewnie nie skończy. ;)

Ponieważ picie to zupełnie nie moje klimaty, jakoś mnie nie martwi moja nieobecność TAM. Bardziej martwi mnie moje TU. To, że uwielbiam Beskidy, tamtejsze powietrze, klimat i samo łażenie po górach. I martwi mnie to, że łazić po nich nie mogę!

Mam za to czas, żeby zobejrzeć wszystkich fizjoterapeutów w okolicy i umówić się na wizytę.  I mogę wpisać wreszcie (wreszcie, wreszcie!) przepis na klasyczną tartę lotaryńską z eksperymentalnymi… hmm… eksperymentalnymi… No. Z takim czymś jak tarta TATIN, ale w moim wydaniu!

Czytaj dalej

Czekolada! I przepis na ciastka świąteczne

Pan Gałczyński jest świetny. Uwielbiam jego poezję na równi z czekoladą. Zresztą, on sam jeden wiersz (Urojona kantyna) zaczyna od słów:

Czekolada i chałwa, i małpki,
takie z pluszu, brązowe, dla dzieci,
oczywiście: jest noc i śpią ptaki,
i naturalnie: księżyc świeci

I co jest na pierwszym miejscu? Czekolada.

Pomijając wszystkie jej właściwości typu wspaniałe oddziaływanie na zdrowie, jest zwyczajnie pyszna! I smakuje zawsze i wszędzie. Nawet, jak się roztopi w górach w plecaku. :)

Dziś przepis na ciasteczka przedświąteczne i świąteczne do słoika. Z dodatkiem kakao, żeby trochę tej czekoladowej przyjemności było. Ciastka są równie dobre, jak czekolada. Zachowują świeżość przez kilka dni. Można je też zamrozić i upiec dla niespodziewanych gości. Zawsze smakują obłędnie!

Czytaj dalej

Święta Świętami, a gofry być muszą!

Gofry. Hmm. Moje dzieciństwo naznaczone jest tęsknotą za goframi. Jadłam je rzadziej, niż pomarańcze i piłam rzadziej, niż coca-colę. A takie słodkie napoje zdarzały się może dwa-trzy razy do roku, kiedy odwiedzała nas rodzina z Warszawy i przywoziła ze sobą całe zgrzewki dwulitrowych butelek. U mnie się tego nie piło. ;)

Na powitanie siostry ciotecznej Dziadek zawsze na liście zakupów wpisywał Pepsi, które uświetniało nasze spotkanie. Z małych kryształowych kieliszków piliśmy we czwórkę gazowane bąbelki i wznosiliśmy okrzyki „Kinderbal!” przed każdym łykiem.

Dzieciństwo. Smakowało w dużej mierze owocami z sadu Dziadka. Pięknymi, najlepszymi na świecie owocami.

(C) Zytka Maurion 2013

Wspomnienia mają magię. Grzeją lepiej, niż polarowe kocyki, chemiczne ogrzewacze i nawet grzane wino razem wzięte. Grzeją niczym uścisk dłoni najbliższej Osoby. Albo radosne przywitanie po dłuższym czasie. Jak szeroki uśmiech. Przysługa bez pomyślenia „co z tego będę miał”. Jak gorące gofry!

Czytaj dalej