Inspiracje

Jeśli czegoś nie napisał Ch. M. Schulz, to znaczy, że to nie istnieje ;)

Kupiłam dziś mrożone truskawki. Co za zapach! Co za smak! W sklepach można kupić świeże truskawki, ale poza obłędnym zapachem i kolorem, mają całą masę pestycydów i zero smaku. Dziękuję bardzo. Ja chcę lato.

Ale kupiłam też sznurówki do butów górskich. Jedną parę. Spójrzcie tylko:

Sześć końcówek. Nie wiedziałam do dziś, że jedna para to trzy sztuki. Reklamować nie będę. Czasem taka jedna sznurówka ratuje zapięcie plecaka, rozwaloną kurtkę czy życie. Inspirujący zakup.

Dobrze mieć zaimpregnowane i wymyte buty. A do tego spakowany plecak. Czuję się dużo lepiej, kiedy wiem, że w każdej chwili biorę gotowy zestaw i wychodzę na pociąg albo autobus. Kilka koszulek, spodnie, ciepłe skarpety, polar, folia NRC, niewielka apteczka, chińskie zupki i czekolady… A plecak znów ciężki jak głaz. Złośliwość rzeczy martwych. A wszystko mi jest potrzebne!

Hej góry, nase góry! Hej góry i doliny!

A Ty – masz czyste buty?

(Chwila przerwy na sprawdzenie. Minuta ciszy dla uczczenia czystych i zadumania się nad brudnymi.)

Buty stop.

Kuchnia play.

Jeśli uważacie, że współczesna kuchnia jest trudna i wymaga wielu umiejętności, spróbujcie zrobić babkę czekoladową według przepisu z Kuchni warszawskiej z 1961 roku. I dopiero wtedy narzekajcie.

Babka czekoladowa

  • 30 żółtek
  • 10 dkg tartej czekolady
  • 12 dkg cukru
  • 25 dkg mąki pszennej
  • 15 dkg drożdży

 

Żółtka z czekoladą ubijać łyżką przez 1/2 godz., a następnie wsypać cukier i mąkę i w dalszym ciągu ubijać przez 1/2 godz. wlać rozrobione gęste drożdże i jeszcze ubijać 1/2 godz. Wylać do formy wysmarowanej masłem i wysypanej bułeczką do 1/3 wysokości, a gdy podrośnie dwukrotnie, wstawić do gorącego pieca na godzinę. Po wyjęciu z pieca wyjąć gorącą babkę z formy i ułożyć na czymś miękkim (często obracając, żeby babka nie zależała się na jedną stronę).

Mgr Jan Dziurlikowski, Babka czekoladowa, [w:] Kuchnia warszawska. Praca zbiorowa. Wydawnictwo Przemysłu Lekkiego i Spożywczego, Warszawa 1961. Str. 397.

 

Trzydzieści żółtek to tyle co nic, prawda? Dziś świat krzyczy, żeby unikać jajek, a żółtek w szczególności. Co to jest takie 30  żółtek dla prawdziwej kucharki. Pestka. Już widzę, jak wyciągacie ze spiżarni jajka i wcale się nie zastanawiacie, co potem zrobić z taką ilością białek. Zróbcie suflet dla wojska. Albo superwielki omlet.

Zachęcił Was ten przepis? Z wielką przyjemnością popatrzę, jak ktoś się męczy przez półtorej godziny i ubija ciasto łyżką. Trudno się dziwić, że ta książka zaleca dorosłym kobietą dietę 2 800 kcal. Jakbym ubijała przez dziewięćdziesąt minut ciasto, to pewnie spaliałbym tyle kalorii, że należałaby mi się cała babka czekoladowa w nagrodę. Żadne fitness nie jest potrzebne, wystarczy stosować się do przepisów.

Swoją drogą, ciekawe, że dawniej ludzie pisali dkg jako dekagram, a dziś spotykam często formę dag. Wolę tę pierwszą.

 

PS. Korzystacie z Pinterest.com? Ja zaczęłam się tym interesować, kiedy na wielu blogach kulinarnych, które czytam, zaczęły pojawiać się czerwone znaczki P. To jest niesamowite źródło pomysłów na każdą okazję. O ile na blogach szukam przepisów, o tyle na Pinterest szukam pomysłów na podanie tych dań.

Prosty przykład. Jajko sadzone ;)

  • Można kupić w wielu sklepach silikonowe foremki do smażenia jajek. Ja jajek sadzonych akurat nie lubię, ale  pomysły mają to do siebie, że można je modyfikować i wykorzystać do czegoś innego – crumpetów, omletów, placuszków, racuchów.
  • Jeśli nie chcecie kupować jednej foremki za kilkanaście złotych, możecie skorzystać z własnoręcznie zrobionych i całkowicie jadalnych. Znalazłam u Ashley Velchek pinezkę z  Flower Power Eggs. Po prostu pokrójcie paprykę w poprzek i wbijcie jajko. Ge-nial-ne!
  • U tej samej kobiety znalazłam też pomysł na sadzone w… muffinkowych foremkach. Służą jako wypełnienie typowych bułeczek śniadaniowych. Na pewno się sprawdzą, jeśli będziecie mieć hordy gości na Wielkanoc albo jesteście szalonymi fanami jajek sadzonych. Można je mrozić…
  • A dla takich wybrzydzających, jak ja, jest słodka wersja i zamiast jajek, wychodzą ciastka. Znalezione u Leah Hayes.

Doświadcz rzeczywistości! Wynurz się! :) Zwykła reklama, a tyle radości.