Fiński chleb awaryjny – Hätäleipä

Czy pisałam już, że od dawna nie kupuję chleba? Kiedy przeprowadziłam się na Śląsk, przywoziłam ze sobą wielkie bochenki chleba na zakwasie od siebie z domu. Ten chleb towarzyszy nam już długo i każdą przerwę w jego pieczeniu odczuwam jako wielką stratę.

Jest wspaniały, ale co zrobić, kiedy wyjeżdżamy ze wsi i akurat go ze sobą nie weźmiemy? Mój duch eksperymentatora nie pozwala usiedzieć na miejscu i robić chleb w 5 minut (a tutaj inna wersja chleba z parmezanem i suszonymi pomidorami) za każdym razem. Chociaż jest według mnie jednym z najbardziej trafionych przepisów na comfort food.

Chleb można też upiec w mniejszych foremkach lub uformować bułeczki, wtedy skróci się również czas pieczenia.

Czytaj dalej

Ptysie ze szpinakiem, kremem czosnkowym i chrupiącą szynką

Umówiłam się pewnego razu z Eweko i Vlaho na pieczenie chleba. Udało mi się zwabić ich do siebie, więc nie musiałam wieźć tramwajem foremek do ciasta, ekwipunku itego ciasta ze śliwkami (klik), które obiecałam zrobić. A skoro już nagrzałam piekarnik… wyszły jeszcze ptysie.

Rzadko biorę się za ciasto ptysiowe.  Choć zupełnie nie wiem dlaczego. Jest bardzo wdzięczne, wymaga tak naprawdę niewiele wysiłku i można z niego zrobić wszystko – spód do tarty, groszek ptysiowy, koszyczki na krem śmietanowy, albo właśnie pikantne ptysie na jeden gryz. Polecam spróbować przynajmniej jeden raz w życiu, bo warto.

Czytaj dalej

Prosta tarta z owocami

Prawdziwa letnia tarta – cienki, lekko czekoladowy spód, dużo owoców i bita śmietanka do podania. Prostota w każdym calu.

Jeśli tak, jak ja, jesteście wielbicielami kruchego ciasta, to propozycja specjalnie dla Was. :)

Tarta z owocami – przepis

Czytaj dalej

Rustykalna tarta pomidorowa z bakłażanem i kiełbaskami – przepis

Wyglądam z okna na świat. Nie ma tam już moich ulubionych pól i lasu. Jest ulica, przy której stoją bloki. Chodnikiem idzie dziewczyna, trzymając w ręku różowy papierek ze złotkiem. Zajada czekoladę. Kawałek po kawałku. W przeciwną stronę jedzie na rowerze chłopak i długo jej się przygląda. Nawet odwraca głowę, kiedy ją mija, żeby jeszcze chwilę ją widzieć.

Każdy odnajduje przyjemność w czymś innym. Ja dziś odnalazłam w gorącej tarcie z bakłażanem, kiełbaską i pomidorami. Zapraszam na kulinarną ucztę, która po wyjęciu z piekarnika kusi zmysły, niczym włoska pizza.

Czytaj dalej

Jogurtowy kurczak z warzywami z woka i ogórkami małosolnymi

Zaczęło się od śniadania. Mój Mężczyzna przygotował wszystko, pobiegł po świeże ziółka i mieliśmy ucztę, a nie zwykłe śniadanie. Przyszła pora na obiad.

Przepis na kurczaka wziął się z zamrażalnika. W ramach szaleństwa zrobiłam wtedy kapuśniak na dwa dni, chleb irlandzki z ziołami, ciasteczka z ricottą i właśnie tytułowy filet z kurczaka. Miałam spędzić w kuchni może godzinę łącznie. Wyszedł cały, piękny i bardzo smaczny dzień. Wspaniale mieć wreszcie piekarnik!

Zapach chleba jest nie do pobicia. Ale obiad zjeść trzeba, więc filet pięknie się rozmrażał w grubym woreczku w wodzie, a ja wyjmowałam kapustę kiszoną z beczki, szykowałam żeberka wędzone i rozmrażałam rosół. Potem przyszła pora na tak zwane drugie danie, które okazało się wspaniałą kolacją.

To nic, że potem była jeszcze jedna kolacja, ze świeżego chleba.

Czytaj dalej

Hauskyjza – domowy ser, smażony z kminkiem

Jadłam pierwszy raz w życiu hauskyjzę. Hauskejzę. No, wiecie, albo nie wiecie. Ja dużo o tym słyszałam, ale to jednak nie to samo, co zjeść. Hauskyjza to biały ser, który kupuje się świeży, a je stary. Zostawia się go na kilka dni, żeby „dojrzał” w cieple, potem smaży na masełku i posypuje kminkiem. Ale to dobre!

Za mało tego było, za dobre i nie ja robiłam. Słuchałam od mojego Mężczyzny i Jego kuzyna o tym już wiele, wiele razy. Jednak skutecznie odchodziła mi na to ochota, jak żona Kuzyna za każdym razem mówiła, że to śmierdzi niemiłosiernie, jak stoi na parapecie.

Czytaj dalej

Pizza włoska z ziołami – przepis na ciasto na pizzę

 

Kilka dni mój świat krąży wokół pizzy. Najpierw na Słowacji pizza niemal jak włoska, tylko odrobinę mniejsza, potem wspomnienia z Tyrolu oryginalnej pizzy, a na końcu zapragnęłam zrobić ją sama. Mmm.

Siedzę objedzona pizzą i marzę o włoskim espresso macchiato. Takim mocnym, z pianką. Jak wygląda dobre espresso macchiato? Spójrzcie na rysunek poniżej.

Czytaj dalej

Święta Świętami, a gofry być muszą!

Gofry. Hmm. Moje dzieciństwo naznaczone jest tęsknotą za goframi. Jadłam je rzadziej, niż pomarańcze i piłam rzadziej, niż coca-colę. A takie słodkie napoje zdarzały się może dwa-trzy razy do roku, kiedy odwiedzała nas rodzina z Warszawy i przywoziła ze sobą całe zgrzewki dwulitrowych butelek. U mnie się tego nie piło. ;)

Na powitanie siostry ciotecznej Dziadek zawsze na liście zakupów wpisywał Pepsi, które uświetniało nasze spotkanie. Z małych kryształowych kieliszków piliśmy we czwórkę gazowane bąbelki i wznosiliśmy okrzyki „Kinderbal!” przed każdym łykiem.

Dzieciństwo. Smakowało w dużej mierze owocami z sadu Dziadka. Pięknymi, najlepszymi na świecie owocami.

(C) Zytka Maurion 2013

Wspomnienia mają magię. Grzeją lepiej, niż polarowe kocyki, chemiczne ogrzewacze i nawet grzane wino razem wzięte. Grzeją niczym uścisk dłoni najbliższej Osoby. Albo radosne przywitanie po dłuższym czasie. Jak szeroki uśmiech. Przysługa bez pomyślenia „co z tego będę miał”. Jak gorące gofry!

Czytaj dalej

Kruche wspomnienia – bogate kruche ciasto (mazurkowe)

Dzień jest cudowny. Czy dzień, rozpoczęty pięknym snem, może być nieudany?

Kruche wspomnienia. Brudzą palce mąką i masłem. Rowerowa wycieczka szlakiem wspomnień, głowa zadarta wysoko do góry, mrużenie oczu przy patrzeniu na paralotniarza w chmurach. Nawet przejazd kolejowy zamknięty jakby specjalnie dla mnie. I w sklepie była mrożona kukurydza. Taki dzień musi się udać.

I jeśli chcesz płakać, jestem by otrzeć Twoje łzy.

Kruche wspomnienia. Lepią się do palców jak niewyrobione ciasto. Ile trudnych słów przeczytałam w tym tygodniu. O smutku, żalu, rozczarowaniu, ucieczce. Ciężko przychodzi mi czytanie tych słów. Domyślam się jedynie, ile bólu musiały przynieść Osobom, które je napisały. Trzymam mocno kciuki za Was.

Jest jedno proste ćwiczenie. Zupełnie niekulinarne. Usiądźcie wygodnie w fotelu lub na krześle. Potem przechylcie się do przodu, włóżcie głowę niemal między nogi, opuśćcie ręce, zgarbcie się maksymalnie i pomyślcie o czymś przyjemnym.

Nie da się.

A teraz usiądźcie wyprostowani. Ramiona przesuńcie lekko do tyłu, rozluźnijcie się. Podnieście głowę do góry, zobaczcie sufit. A najlepiej gwiaździste niebo. Weźcie głęboki oddech. I spróbujcie w takiej pozycji pomyśleć o czymś smutnym.

Nie da się! I o to chodzi.

Kruche wspomnienia.

Żeby obudzić kolejne wspomnienia w sobie. Żeby przekwalifikować trudne w łatwe  i rozsypane w pozbierane. A oderwane w przyklejone. Żeby poczuć smak dzieciństwa i dobroci. Tak niewiele zamienić na tak wiele.

Bogate kruche ciasto na słodkie wypieki

Ciasto jest doskonałe jako spód słodkiej tarty, szarlotki, kruchych ciasteczek z grubym cukrem, świątecznego mazurka z kajmakiem i mnóstwa innych pyszności. Idealne proporcje wymagają jedynie słusznego czasu chłodzenia, aby osiągnąć pełnię smaku i aromatu.

Składniki na 2 spody:

  • 450 g mąki pszennej (najlepiej krupczatki)
  • 225 g masła lub margaryny, pokrojonej w kostkę
  • 150 g cukru pudru
  • 4 jajka
  • 1 łyżka śmietany
  • opcjonalnie: cukier waniliowy, starta skórka z cytryny, cynamon, kilka kropli aromatu do ciast – w zależności od sposobu wykorzystania

 

Przygotowanie:Trzy jajka ugotować na twardo. Żółtka przetrzeć przez sitko, białka zużyć jako dodatek do zupy lub sałatki.Przesiać mąkę i cukier puder. Dodać masło. Rozetrzeć palcami na okruchy.Dodać śmietanę, przetarte żółtka i jedno surowe jajko. Schładzać w lodówce przez 30-60 minut.

Mrożenie: Jeśli ciasto będzie mrożone, zawinąć szczelnie w woreczek śniadaniowy lub folię spożywczą. Nie aluminiową, bo przyklei się na wieki wieków i nie uda się szybko oderwać. Amen!

Przygotowanie spodu: Ciasto sprawnie rozwałkować między dwoma kawałkami folii spożywczej lub na stolnicy podsypanej mąką. Po rozwałkowaniu powinno mieć grubość około 3 milimetrów. Im cieńsze, tym lepsze wyjdzie. Starać się wałkować szybko, za każdym razem odwracając ciasto o 90 stopni.

Z pozostałego ciasta można wycinać foremkami kształty lub nadać brzegom fantazyjny kształt palcami lub widelcem*.

Ciasto warto ponownie schłodzić już po nadaniu ostatecznej formy, żeby utrzymało swój kształt. Rozgrzać piekarnik do 180 stopni. Nakłuć ciasto widelcem lub przykryć papierem do pieczenia i wysypać groch, fasolę czy  monety jako ciężarki. Szklane kulki podobno też zdają egzamin.

Pieczenie: Piec 10 minut na środkowej półce, aż spód lekko się zarumieni. Jeśli ciasto będzie ponownie zapiekane z nadzieniem, wyjąć je po tym czasie i nieco ostudzić przed nałożeniem nadzienia. Jeśli będzie nakładane nadzienie na zimno, piec kolejne 10-15 minut, aż będzie złoto-brązowe.

Smacznego!

Wskazówka: Połowę ciasta można spokojnie zamrozić w szczelnym woreczku i rozmrozić przez noc w lodówce, kiedy będzie potrzebne. Polecam tak zrobić, najlepiej zamrażać już rozwałkowane, w formie na tartę, której będziecie używać do pieczenia. Kiedy ciasto rozmarznie, postępujemy z nim zwyczajnie. Bez sentymentów proszę. A ile przy tym czasu można zaoszczędzić!

 

* U mnie były to listki na mazurku i wycięte radełkiem paseczki na wierzch szarlotki. Wysokie brzegi to nie tylko ozdoba, to również gwarancja, że nadzienie nie wypłynie :)

Proste pomysły do obejrzenia tutaj (klik!).

Muffinki jogurtowe z czekoladą i cytryną – Muffinek czar

Tyle czasu zbierałam się, żeby wrzucić przepis, aż Gonia mnie zmobilizowała, kiedy potrzebowała przepisu, a mnie się nie chciało przepisywać. Żebym sama nie zapomniała, w końcu Muffinki jogurtowe z czekoladą i cytryną pojawiają się triumfalnie na blogu. Przepis zachęca do eksperymentów i zabawy, ponieważ mówi o ucieraniu masła z cukrem, czego zazwyczaj się nie robi przy innych muffinkach. Ale efekt końcowy wynagradza wszystkie wysiłki i ilość naczyń do wymycia. :)

Czekolada & Cytryna.

Czy w takim połączeniu może brakować czegokolwiek? Nie sądzę. Perfekcyjne połączenie, które sprawdziło się już wiele razy. Chociaż muffinki robiłam z kilkunastu przepisów, te uważam za kwintesencję smaku. Mam całą książkę z przepisami na muffinki i drugie tyle wydrukowane i wpięte do segregatora. Ale żadne inne tak nie smakują. Są wilgotne, czuć w nich wyraźnie smak cytryny i aromat czekolady. I co najważniejsze – jeszcze nikt nie dał rady zjeść wszystkich naraz, więc nadają się na przyjęcie. Polecam!

Muffinki jogurtowe z czekoladą i cytryną

Adaptacja przepisu Muffinki z rodzynkami, jogurtem i cytryną, wyd. Świat Książki

Czas wykonania: 15 minut | Czas pieczenia: 20-25 minut | 16-18 sztuk w rozmiarze standardowym| łatwe! :)

Składniki:

  • 1 cytryna
  • 250 g mąki
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody
  • opakowanie cukru waniliowego
  • szczypta soli
  • 125 g miękkiego masła
  • 200 g cukru
  • 3 jajka
  • 200 g jogurtu naturalnego
  • 40-80 g pokrojonej czekolady, w zależności od upodobań

 

  • tłuszcz do wysmarowania foremek lub papierowe papilotki

 

Lukier:

  • 125 g cukru pudru
  • 2-3 łyżki soku z cytryny (w wersji de luxe zastąpić likierem cytrynowym)

 

1. Piekarnik nagrzać do 180°C. Formy do muffinek wyłożyć papilotkami lub wysmarować tłuszczem i bardzo delikatnie, na przykład przez sitko, wysypać mąką.Naszykować dwie miski.

2. Cytrynę sparzyć, dokładnie wyszorować, osuszyć. Skórkę zetrzeć do mniejszej miski, sok wycisnąć i odłożyć. Można odłożyć 3 łyżki do lukru.

3. Mąkę przesiać do miski ze skórką cytrynową, dodać cukier waniliowy, proszek do pieczenia, sodę i szczyptę soli. Wymieszać.

4. W drugiej misce miękkie masło utrzeć z cukrem na pianę.  Dodać sok z cytryny, jajka i jogurt. Dobrze wymieszać rózgą kuchenną.

5. Mąkę z dodatkami dodać do mokrych składników i mieszać łyżką (nie mikserem!) tylko do czasu, aż wszystkie składniki będą wilgotne. Dodać posiekaną czekoladę.

6. Foremki wypełnić ciastem do 3/4 wysokości. Piec w piekarniku na środkowej półce, aż uzyskają złotobrązowy kolor (20-25 minut, w starszych piekarnikach lepiej krócej, w nowych z termoobiegiem można 25 minut). Muffinki wyjąć z piekarnika i odstawić na 5 minut. Po tym czasie wyjąć z formy i ostudzić.U mnie na tym etapie znika kilka pierwszych muffinek.

7. Przygotować lukier. Cukier puder dokładnie rozmieszać z 2 łyżkami soku z cytryny. Jeśli lukier będzie zbyt suchy, dodawać niewielką ilość soku, aż do rozpuszczenia całego cukru. Polać lukrem muffinki i odstawić do zaschnięcia. (A na tym etapie ginie w przełyku połowa. Reszta, która przetrwa, zawsze znajduje amatorów).

Propozycje podania:

  • Do lukru dodać startą skórkę cytrynową dla polepszenia aromatu.
  • Ozdobić jeszcze mokry lukier kolorową posypką, lentilkami, pokrojonymi drobno żelkami lub wiórkami czekoladowymi.
  • Lukier zastąpić polewą z mlecznej czekolady i posypać ziarnami kakao.
  • Wypasiony deser: muffinkę bez papilotki włożyć do wysokiego kieliszka na czerwone wino, polać ciepłym sosem czekoladowym i wyłożyć na górę kulkę lodów waniliowych.
  • The best of the best: Kroić w poprzek na pół, przekładać dżemem cytrynowym lub bitą śmietaną.A nawet kroić na trzy części i przekładać podwójnie plus jeszcze na samą górę kleks z bitej śmietany. Ummmm.
  • I żyli długo i szczęśliwie.

Smacznego!