Gofry na zakwasie – wersja I

Zaniedbałam blog zupełnie i nie zamierzam się z tego tłumaczyć. Kompletnie. ;)

Ale za to mam sporo wspaniałych przepisów, a gofry są u mnie zawsze mile widziane. W końcu nauczyłam się używać swojej gofrownicy. Daję o połowę mniej ciasta, nic nie wypływa na boki, a i gofrów mam dwa razy więcej.

Te na zakwasie są cudowne. Mało słodkie, więc można dodać do nich wszelkich słodkich dodatków bez obaw, że przesłodzimy. Tak. Proste i genialne. To bardzo wdzięczny przepis. Całe przygotowanie można zrobić przed pracą albo wieczorem poprzedniego dnia. I wystarczy wziąć zakwas prosto z lodówki. Przy okazji warto go nakarmić.

Gofry na zakwasie

Składniki na starter:

  • 2 szklanki mąki pszennej chlebowej
  • 2 łyżki cukru
  • 2 szklanki maślanki
  • 1 szklanka zakwasu (niekarmionego)

Składniki na ciasto na gofry lub pancakes:

  • cały starter
  • 2 duże jajka
  • 1/4 szklanki roztopionego masła lub oleju roślinnego
  • 3/4 łyżeczki sody
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej

Przygotowanie:

  1. Do przygotowania starteru użyj zakwasu prosto z lodówki, tylko najpierw dobrze wymieszaj i odmierz 1 szklankę.
  2. W dużej misce wymieszaj zakwas z mąką, maślanką i cukrem.Odstaw na noc w temperaturze pokojowej.
  3. W małej misce wymieszaj dokładnie jajka i roztopione masło. Dodaj do mieszanki.
  4. Dodaj sól i sodę. Dokładnie wymieszaj. Na cieście pojawią się bąbelki.
  5. Przygotowuj wafle w dokładnie rozgrzanej, natłuszczonej gofrownicy zgodnie z instrukcją producenta.
  6. Podawaj natychmiast. Możesz też zamrozić całkowicie wystudzone gofry. Ich rozmrożenie zajmuje dosłownie chwilkę i możesz to zrobić w tosterze albo na patelni teflonowej.

Oryginalny przepis: King Arthur Flour

Indyk z cukinią, ciecierzycą i kuskusem – przepis

Zaczęłam nową pracę. Poza mnóstwem wrażeń, jakie spotykają mnie każdego dnia (na razie wszystkie bardzo pozytywne, oby tak dalej), zmieniło się coś jeszcze.

Prawie nie mam czasu na gotowanie.

Prawie, bo weekendy na szczęście mam wolne i wtedy szaleję. Teraz zrobiłam tiramisu (sama), omlet z tortillą (nie sama), oryginalne croque monsieur (sama) i obiad na dziś (też sama, bo już się rozpędziłam z tym gotowaniem). Nie mówiąc o pieczeniu chleba, co jest naszą stałą tradycją.

Także tego… Na widok mojego obiadu kilka osób ode mnie z pracy westchnęło głęboko i odniosłam wrażenie, że chętnie by wszystko mi zjedli, tylko kultura im nie pozwala wyrywać innym talerza z rąk. I dobrze! Mnie też bardzo smakowało. :)

Czytaj dalej

Trzy pomysły i trzy udane

Dziś miałam całe popołudnie w kuchni i zupełnie nie żałuję. Wypróbowałam trzy nowe przepisy, z czego każdy wyszedł wspaniały i z przyjemnością go powtórzę. Mało czasu mam, pora późna, całe przepisy po polsku niedługo. Póki co, w ramach cieszenia oczu – kilka zdjęć z innych wpisów. Może Was zainspirują.

Moja sałatka zimową porą – doskonała nawet podczas tak upalnego października, jak dziś (w Chorzowie ponad 25 stopni na plusie!).

salatka_ogorek03

Czytaj dalej

Domowy ketchup bez przecierania by Zytka M.

Jako że sezon pomidorowy, postanowiłam wykombinować mój własny ketchup. Miała być passata, przecier albo dżem pomidorowy, ale w końcu wyszedł ketchup. Genialny! Prosty i bez jakiś wysiłków. Zapraszam serdecznie na korzystanie z sezonowych, wspaniałych pomidorów i i do jak najodważniejszych eksperymentów. :)

Przed przystąpieniem do pracy odrobiłam solidnie zadanie domowe przeczytałam ponad trzydzieści różnych przepisów, różniących się nie tylko dodatkami (goździki, imbir), ale też ilością cukru (od zera do szklanki). Postawiłam na własną intuicję i coś czuję, że jeszcze zimy nie będzie, jak nam się skończy ketchup… :)

Czytaj dalej

Pomysły na pesto

Mmmm. Świeże pesto! Doskonale jeśli tak, jak mnie, udało Wam się kupić pojemniczek z takim cudem. Można go dostać od jakiegoś czasu w stałej ofercie Lidla. Jest naprawdę wspaniałe. Do tego stopnia, że zamroziłam już ze dwadzieścia pudełeczek.

Pomysły na wykorzystanie świeżego pesto

  1. Zamiennik sosu pomidorowego na pizzy – na przykład takiej (klik!).
  2. Dodatek do polenty – zobaczcie, mnie bardzo smakowało: tutaj.
  3. Klasyczny składnik dania z dwóch składników – najlepszy ze świeżym makaronem al dente (przepis tutaj). Teraz świeży makaron można już chyba kupić wszędzie. A jeśli nie lubicie wałkowania, to fantastyczny sposób na jedzenie dobrych rzeczy bez większego wysiłku. Trzy minuty gotowania, wymieszać i zjeść!
  4. Można go wykorzystać jako świetny dodatek do ciasteczek – scones z pesto (klik!). Spróbujcie, można je zjeść od razu, albo podać z kremową zupą. Ach, bardzo mi smakowały.
  5. Świeże pesto można użyć też jako tajny składnik zupy z zielonego groszku. Wystarczy mieć gorący bulion, dodać małe (450g) opakowanie mrożonego groszku (proszę, tylko nie z puszki!), dodać pesto. Po jakiś 3-5 minutach gotowania zmiksować dokładnie blenderem i zjeść. Ach. Jeśli lubicie delikatne zupy krem, możecie też zmielić groszek w maszynce do mielenia, pesto wmieszać w formie dekoracji na talerzu  i uzyskać wersję de luxe. :)

 

Zachęcam bardzo mocno do spróbowania świeżego pesto. Już nieraz na budowie ratowało nasz obiad. Czy muszę dodawać, że poza pesto mamy dwie półki w zamrażalniku zajęte przez makaron? Promocja była solidna, miejsce też było. :)

Pozdrawiam i życzę smacznych poszukiwań Waszych smaków!

Zytka M.

Focaccia z semoliną i oliwą z oliwek

Focaccia. Nasluchałam się tyle o niej w czasie ostatniego wyjazdu na Słowację, że w pierwszym lepszym markecie wrzuciłam do wózka wszystkie rodzaje mąki „00″ i upiekłam po powrocie z ferii. :)

Ach! Zjadłam focaccię (taką prawdziwą, a nie udawaną i robioną w hotelowej restauracji jako suche ciasto) na kolację. I śniadanie. I grzanki do sałatki. I… Umieram z radości. Pierwsze kilka kawałków zjadłam na gorąco.. Boże, toż to było genialne. Nie przypuszczałam, że zamiast robić kolejny żytni chleb na zakwasie, wezmę się za pieczenie ciasta na wskroś pszennego. PYCHA! A to, że wcześniej zdążyłam jeszcze upiec muffinki dyniowe to tylko szczegół. :)

Focaccię robiłam już kiedyś, ale z racji posiadania wielkiej wyobraźni i talentu do kombinowania w kuchni, nie zrobiłam jej takiej zwyczajnej, tylko taką wymyślną, z tapioką i ziemniakami (klik). Tym razem uprościłam na tyle, że jestem w stanie zrobić ją niemal wszędzie. Pod warunkiem, że będzie piekarnik!

Czytaj dalej

Mleko z migdałów domowe

Mleko migdałowe to kolejna próba zrobienia czegoś na kształt mleka z kartonu. Chodzi wciąż o wersję bez laktozy, która nadaje się do kawy. I cóż mogę o tym powiedzieć? Trzeci raz (bo w międzyczasie robiłam też mleko z białego ryżu, ale jakoś nam nie podeszło) wychodzi na to, że do kawy nadaje się tylko z kartonu.

Mleko migdałowe pasuje według mnie:

  • do zupy mlecznej z makaronem (boskie!);
  • jako dodatek do ciast, jeśli w przepisie jest mleko, a zależy nam na oryginalnym smaku;
  • jako zamiennik dla części mleka w przepisie na klasyczną panna cottę -do środka dodać amaretto, a wierzch posypać prażonymi płatkami migdałów;
  • jako dodatek do koktajli i drinków;
  • oraz wszędzie tam, gdzie Wam będzie pasowało.

Mnie akurat wszędzie pasuje, tylko nie do kawy. ;)

Mleko z migdałów

Składniki:

  • 100 g migdałów w płatkach lub słupkach
  • 750 ml przegotowanej wody + woda do namoczenia

 

Przygotowanie:

  1. Migdały namoczyć przez noc tak, żeby woda zupełnie je przykryła.
  2. Następnego dnia dobrze odsączyć, wypłukać. Zalać przegotowaną wodą, dokładnie zmiksować w blenderze. Przecedzić przez gazę, zbierając wszystkie resztki migdałów. Przelać do szklanej butelki. Zużyć w ciągu kilku dni, trzymać w lodówce.

 

Smacznego! :)

Czekolada! I przepis na ciastka świąteczne

Pan Gałczyński jest świetny. Uwielbiam jego poezję na równi z czekoladą. Zresztą, on sam jeden wiersz (Urojona kantyna) zaczyna od słów:

Czekolada i chałwa, i małpki,
takie z pluszu, brązowe, dla dzieci,
oczywiście: jest noc i śpią ptaki,
i naturalnie: księżyc świeci

I co jest na pierwszym miejscu? Czekolada.

Pomijając wszystkie jej właściwości typu wspaniałe oddziaływanie na zdrowie, jest zwyczajnie pyszna! I smakuje zawsze i wszędzie. Nawet, jak się roztopi w górach w plecaku. :)

Dziś przepis na ciasteczka przedświąteczne i świąteczne do słoika. Z dodatkiem kakao, żeby trochę tej czekoladowej przyjemności było. Ciastka są równie dobre, jak czekolada. Zachowują świeżość przez kilka dni. Można je też zamrozić i upiec dla niespodziewanych gości. Zawsze smakują obłędnie!

Czytaj dalej

Pieczonki, duszonki, prażuchy, kociołki

Chłopak, który robi nam (wciąż, wciąż i jeszcze trochę wciąż)  docieplenie, przywiózł nam obiecany dawno kociołek. Kuzyn mojego Mężczyzny powiedział nam podczas wspólnej wycieczki w góry:

Grill już jest niemodny! Teraz robi się kociołki.

I wiemy dzięki niemu, że przez przypadek staliśmy się modni. Jak tylko Wojtek wyjął kociołek, zachwyciliśmy się i natychmiast zapragnęliśmy skosztować tych pyszności, o których tyle słyszeliśmy. Przepis jest oryginalny, czyli zmodyfikowany o nasze upodobania. A każdy i tak robi po swojemu. Wychodzi pyszne danie, niemalże bez naszego udziału po pokrojeniu.

Nasz kociołek wygląda mniej więcej tak, jak na zdjęciu poniżej. Ma pewnie ze cztery litry i wystarcza na jakieś sześć dorosłych osób.

kociolek

 A robi się to tak:

Czytaj dalej

Panierka nie tylko do ryby

Idąc za ciosem, wrzucam trzeci dziś przepis. Trochę tego się zebrało przez ostatnie dni, a to i tak jedynie preludium.

Niby tam każdy wie, jak się robi panierkę do ryby. Ale ja takiej zwykłej nie uważam za cud, miód i orzeszki, więc kombinuję własne. To jest jeden z takich pomysłów, które przy odrobinie inwencji i dobrej woli można modyfikować do końca świata i nigdy nie mieć dość. Można nawet przygotować więcej i trzymać w szczelnym słoiczku.

Do wykonania potrzebny będzie moździerz, który przyda się także do genialnego sosu do polenty, do aromatycznej marynaty do steków lub kurczaka na grilla czy do domowego pesto.  Albo do wybijania zębów Waszym kuchennym skrytożercom. Jednym słowem, przyrząd niezastąpiony. A prosty jak budowa cepa!

Ekhm. Panierka nadaje się też do innych rzeczy, zwykle wrzucanych w bułkę tartą. Mięsko na kotlety, warzywa, kawałki kurczaka, ser, filety z łososia… Wychodzi złocista, chrupiąca i bardzo delikatna.

I nawet mój palec się załapał na zdjęcie. To dopiero mistrz drugiego planu na pierwszym planie.

Panierka nie tylko do ryby

Składniki:

  • mielone migdały lub całe, sparzone i obrane ze skórki
  • ziarna słonecznika
  • pieprz kolorowy (drobno zmielony)
  • skórka z cytryny
  • odrobina soli

 

Dodatkowo: orzechy włoskie, orzechy laskowe, pestki dyni, suszona kolendra, lubczyk, koperek, chili

Przygotowanie:

Ziarna słonecznika i całe migdały utłuc w moździerzu na proszek. Jeśli dajemy zmielone migdały, dodajemy je późnej, razem ze startą skórką z cytryny, kolorowym pieprzem i szczyptą soli do smaku. Dobrze wymieszać, utłuc w razie potrzeby.

Dalej postępować jak z bułką tartą. Czyli tradycyjnie obtoczyć rybę w mące, jajku i na końcu w takiej mieszance. Jeśli macie w domu zajadłych przeciwników nowości, wymieszajcie pół na pół z bułką tartą. I tak nie zauważą różnicy, dopóki się nie zdradzicie błyskiem w oku. ;)

Wszystkie inne dodatki zależą od rodzaju dania i humoru Kucharza. Orzechy włoskie i pestki dyni smakują wybornie, jeśli się je drobniutko posieka i wymiesza z suszonymi ziołami. Można je dodać oczywiście do „bazy” składników lub kombinować samemu.

Wszelkie innowacje wskazane jak najbardziej.

Ananas wyszedł z puszki (sałatka)

- A co się pani tak trzęsie?

- To pani nic nie wie? Ananas wyszedł z puszki!

- A za co siedział?

- Podobno… śmietanę ubił.

Za nami już omlet hinduski na śniadanie, a przed nami jeszcze kolacja. Cały dzień jedzenia! I każdy posiłek celebrowany. Jeśli jesteśmy tym, co jemy, nie powinniśmy się spieszyć. Powiem wprost – spokój przy przeżuwaniu ma znaczenie. Jesteśmy szczęśliwsi, kiedy możemy posiedzieć chwilę po posiłku. Powoli. Według badań, osoby jedzące wolniej, nie tyją tak bardzo, jak kuchenni sprinterzy. Nawet, jeśli jedzą tyle samo! ;)

Pomiędzy porankiem a wieczorem występuje południe. Pora na deser :)

Sałatka owocowa

Czas przygotowania: 15 minut | Trudność: łatwe | Ilość porcji: 4

Składniki:

  • mały świeży ananas, dojrzały
  • kiść różowych winogron
  • 2 owoce kiwi
  • 2 gruszki
  • sok z połowy limonki i skórka starta skrobaczką do cytrusów
  • 4 czubate łyżeczki cukru
  • dodatkowo: cukrowe konfetti do dekoracji, biała i czarna czekolada

Przygotowanie:

  1. Ananasa przekroić wzdłuż na pół, odkroić liście i twardy spód. Ostrym nożem obrać skórkę. Najlepiej odcinać ją dookoła, za jednym razem. Wyciąć trójkątnie twardy środek. Następnie z obu jego stron zrobić podłużne nacięcia na całej długości ananasa i zaraz przy nich wyciąć drugi (utworzą czułki i górę skrzydeł). Odwrócić owoc, wyciąć delikatnie na spodzie równy trójkąt, uważając, żeby nie sięgał poprzednich wycięć. W obu bokach wyciąć małe trójkąciki. Kroić na plastry. W ten sam sposób przygotować drugą połowę ananasa. Ułożyć po kilka motylków na każdym talerzu.
  2. Ananasa można ozdobić konfetti lub rozpuścić czekoladę w kąpieli wodnej i namalować wykałaczką lub tubką wzorki na motylkach.
  3. Obrać kiwi, pokroić w poprzek na plasterki, a następne na połówki. Składać po kilka w formę wachlarzu i układać na talerzu obok ananasa.
  4. Gruszki umyć, przekroić na pół. Z każdej połówki wycinać plasterki, zostawiając węższy koniec w jednej części. Przełożyć na talerze, uformować wachlarz i skropić sokiem z cytryny.
  5. Winogrona dokładnie wymyć, osuszyć. Przekroić na połowy, wyjąć pestki i ułożyć w piramidkę obok innych owoców.
  6. Na patelnię wlać sok z limonki i wsypać cukier. Na dużym ogniu roztopić na karmel, nie mieszając. Polać owoce i podawać.

Smacznego! :)

Omlet hinduski

Stół jest jedynym miejscem, przy którym nie nudzimy się podczas pierwszej godziny.

Jean Anthelme Brillat-Savarin

O przyjemnościach łakomczuchów napisano już niemal wszystko. Są jednak kwestie, do których wciąż na nowo powracamy, marząc w zaciszu kuchennego stołu. Niezmiennie zasadą rządzącą w kuchni jest prostota. Rozumiana bardzo szeroko, jako stworzenie kulinarnego dzieła doskonałego, bez niepotrzebnych udziwnień, za to z dozą radości i dobrych przypraw.

Jakie to szczęście, że nie wszystkie przepisy składają się wyłącznie ze składników ściśle mierzonych i ważonych! Zdarza się, że szczypta tego i hojny chlust owego doprowadzają potrawę na wyżyny perfekcji. Jednak częściej zdarza się, że takie odmierzanie oznacza nieuchronną katastrofę, łzy gospodarza i burczenie w brzuchach gości.

Dzisiejszy przepis to połączenie kilku wspaniałych smaków. Każdy element jest wyważony, zbilansowany przez inne. I tak powinno być – bez ekstrawaganckiej przesady w ilości składników, zaskakująco dobrze w smaku. Nie będziecie się nudzić. :)

Na deser proponuję sałatkę ze świeżym ananasem, a na kolację – kolejną wersję polenty.

Omlet hinduski

Ilość porcji: 2 | Czas przygotowania: 5 minut | Smażenie: 5-10 minut | Trudność: łatwe | Przepis wg magazynu Kuchnia

Składniki:

  • 4 jajka
  • 100 ml mleka kokosowego (ja użyłam pół na pół „wody” i gęstej śmietanki kokosowej)
  • 2 łyżki oliwy
  • 1 duża czerwona cebula, posiekana w piórka
  • 1 łyżeczka przyprawy curry lub ostrej mieszanki przypraw (garam masala, tikka masala) lub własnej mieszanki ostrych przypraw
  • sól i pieprz do smaku
  • 1 marchewka, starta na grubej tarce
  • 100 – 150 g pomidorków koktajlowych, przepołowionych

Akcesoria: duża patelnia lub dwie mniejsze, płaska łopatka do podważania omleta, miska i rózga kuchenna

Przygotowanie:

  1. Na rozgrzanej patelni (jeśli robimy dwa mniejsze, rozdzielić cebulkę na połowy). Rozsmarować na niej oliwę i na niewielkim ogniu zeszklić cebulę, wymieszaną z przyprawą.
  2. W misce rozmieszać dokładnie rózgą jajka i mleko kokosowe. Przyprawić solą i pieprzem (sól obowiązkowo, pieprz w zależności od ostrości mieszanki, którą posypaliśmy cebulę).
  3. Zwiększyć ogień pod patelnią. Wylać masę równomiernie na patelnię/-nie i delikatnie podważać od boków do środka, żeby masa ścinała się równomiernie. Zmniejszyć ogień pod patelnią i przykryć patelnię pokrywką na kilka minut. Omletu nie odwracać, jedynie sprawdzać od czasu do czasu, czy jest ścięty.
  4. Na połowę omleta wyłożyć startą marchewkę, złożyć na pół i zsunąć na podgrzany talerz. Ozdobić pomidorkami i podawać od razu.

Smacznego! :)

¡I love polenta!

Cały jeden złoty i dziewięćdziesiąt dziewięć groszy za polentę. Uwielbiam, kiedy w sklepie, do którego wchodzę, od razu potykam się o promocję. Lublin po raz kolejny mnie zaskoczył bardzo miło. Z każdą kolejną wizytą buduję w głowie obraz tego miasta. Znamienne, że kojarzę to miasto z wolnością. I bliskością Przyjaciół.

Na dworze sypał grad na przemian ze śniegiem, a ja biegałam między półkami, pytałam obsługę o semolinę, rozmawiałam z panią od promocji krakersów, dalej biegałam, tym razem rozglądając się za wszystkim, co smakuje mi bardziej, niż coś innego. Pierożki tortellini same wpadły mi do koszyka. Poproszę całą ciężarówkę takich malutkich, pysznych drobiazgów.

Największe wrażenie zrobiła jednak na mnie polenta. Wcześniej kupowałam tylko polentę instant z tej firmy, ale skoro dawali niemal za darmo gotową, to ja nie będę wybrzydzać. A nawet będę zachwycona!

Spodziewałam się, że będzie bardziej kluchowata. Ku mojemu zdziwieniu, była bardzo zwarta, szczelnie zapakowana w plastikowe pudełeczko i zalana niewielką ilością naturalnego konserwantu, że tak to ujmę. Spójrzcie tylko, właśnie o takiej miłości mówiłam. Musi się udać!

Polenta na przystawkę

Czas przygotowania: 20 minut | Czas jedzenia: mmmm, krótki | Łatwe! | Ilość porcji: 3-4 | 12 kawałków

Składniki:

  • gotowa polenta (500 g)  lub przygotowana wcześniej i wystudzona w formie bloku polenta;
  • ser z niebieską pleśnią, np. delikatny Danish Blue, lub wyrazisty król serów – Roquefort;
  • sól morska
  • pieprz cytrynowy
  • pieprz kolorowy
  • 4 plasterki szynki lub salami, podsmażone
  • 4 plasterki sera żółtego
  • 1 pomidor w plasterkach
  • 1/4 papryki, pokrojonej w kostkę
  • suszone zioła: bazylia, lubczyk, oregano, pomidory*
  • prażone pestki dyni i słonecznika
  • oliwa z oliwek do smażenia

 

Do podania:

  • sos pomidorowy (100 ml passaty pomidorowej, sól, pieprz, oregano)
  • sos czosnkowy (50 ml jogurtu naturalnego, 50 ml majonezu, duży ząbek czosnku, przeciśnięty przez praskę, pieprz)
  • sos kanapkowy (50 ml śmietany, 50 ml majonezu, 50 ml ketchupu, kilka kropel tabasco, posiekany szczypiorek)

 

  1. Polentę pokroić na 12 grubych plastrów i opiec na chrupiąco z każdej strony na patelni lub patelni grillowej.
  2. Wierzch każdego kawałka posypać solą, pieprzem cytrynowym lub zmielonym pieprzem kolorowym.
  3. Nałożyć wybrane dodatki, smażyć dalej na niewielkim ogniu do roztopienia sera lub ogrzania składników. Podawać z sosami od razu lub wstawić do nagrzanego piekarnika i trzymać tam do podania, ale nie dłużej, niż kilkanaście minut.

 

* W sezonie doskonale pasują świeże zioła.

I love polenta. Z wzajemnością.

La tortilla muy muy deliciosa (na 5 sposobów)

Przez ostatnie kilka dni pożerałam tortillę, jakby od tego zależało moje życie. Zapraszam do przejrzenia i wybrania czegoś dla siebie. Na śniadanie, obiad, kolację czy podwieczorek. :)

Nie będzie tu przepisu na typową, hiszpańską tortillę z ziemniaków i jajek, z dużą ilością innych warzyw. Ale kilka propozycji na wykorzystanie placków tortilla, które trzymane w lodówce, nawet po otworzeniu zdają się przetrwać wiecznie. Najlepiej mieć w zanadrzu kukurydziane, chociaż zwykłe pszenne też się sprawdzają.

We wszystkich przepisach podaję proporcje na 1 porcję z tortilli o średnicy 20 cm.

[jak się dowiem, GDZIE jest taka funkcja, to podlinkuję od razu spis do konkretnych przepisów. Help me!]

  1. Tortilla ze szpinakiem i suszonymi pomidorami, panierowana w orzechach
  2. Tortilla śniadaniowa z chrupiącą sałatą
  3. Złocista tortilla z serem i bazylią
  4. Tortilla na ostro z szynką, gorgonzolą i brokułem
  5. Tortilla z pieczoną papryką, grzybami i serem (film KIN Community)

 

1. Tortilla ze szpinakiem i suszonymi pomidorami

Przepis to domowa interpretacja konkursowego dania mojego znajomego. W jego wersji tortillę należy elegancko zwinąć i opanierować w sezamie. Ja jednak byłam głodna, więc placek tylko złożyłam na pół i włożyłam dużo więcej nadzienia. Zamiast sezamu użyłam orzechów włoskich.

I naprawdę wyszła taka żółta – zasługa kukurydzy, wiejskiego jajka i smażenia. :)

Składniki:

  • 1 placek tortilla
  • 2 suszone pomidory w oliwie, pokrojone w paski
  • 1 duży ząbek czosnku
  • 30 g sera z niebieską pleśnią (lazur, gorgonzola, roquefort)
  • 2 szklanki świeżego szpinaku, mocno ugniecionego lub 1 szklanka mrożonego szpinaku w liściach (brykiety)*
  • orzechy włoskie, drobno pokrojone (nie bądźcie tacy, jak ja, pokrójcie je drobno!)
  • jajko
  • gałka muszkatołowa
  • sól i pieprz do smaku
  • po łyżce oliwy i masła (można zastąpić olejem z pomidorów)

 

Przygotowanie:

  1. Na rozgrzanej suchej patelni podgrzewać tortillę z obu stron po 10 sekund, następnie zdjąć i odłożyć na bok.
  2. Na patelnię wlać łyżkę oliwy i dołożyć łyżkę masła. Lekko podgrzewać, żeby masło powoli się rozpuściło. W tym czasie rozgnieść ząbek czosnku, wrzucić na patelnię i mieszać od czasu do czasu przez 2 minuty. Nie dopuścić do przypalenia.
  3. Dodać na patelnię szpinak. Świeży smażyć 2 minuty, ciągle mieszając, aż zmięknie. Mrożony smażyć dłużej, aż zmięknie i odparuje z niego woda, cały czas mieszać. Może to potrwać do 10 minut. Dodać sporo gałki muszkatołowej i pieprz. Można lekko posolić, ale należy pamiętać, że suszone pomidory i ser zmienią smak.
  4. Tortillę wyłożyć na płaski talerz, na jedną połowę wyłożyć nadzienie (jeśli jeszcze jest w nim woda, podgrzewać przez 30-60 sekund na dużym ogniu, ciągle mieszając). Na nadzienie wyłożyć kawałki sera i suszone pomidory. Złożyć na pół.
  5. Na płaskim talerzu rozbić jajko i opanierować w nim tortillę. Następnie w innym płaskim naczyniu opanierować placek w orzechach, mocno dociskając z obu stron.
  6. Tortillę obsmażyć na oliwie z obu stron, z każdej przez 1,5 – 2 minuty, aż ser się roztopi, a tortilla chrupiąca. Uważać przy przekładaniu na talerz, ponieważ orzechy bardzo długo zatrzymują ciepło i mogą parzyć!
  7. Zjeść ze smakiem.

 

* Mrożony szpinak można wcześniej rozmrozić na sitku i odcisnąć nadmiar wody. Jeśli używamy szpinaku prosto z zamrażalnika, należy dłużej go dusić, aż do odparowania wody.

 

2. Tortilla śniadaniowa z chrupiącą sałatą

Taka tortilla doskonale smakuje w letnie dni, kiedy nie mam ochoty na nic rozgrzewającego. Delikatne połączenie warzyw i majonezu sprawdza się tak samo na kanapce, jak na tortilli. Mięsożercy mogą dodać do środka plasterki chrupiącego boczku, tylko po co? ;)


Składniki:

  • 1 tortilla kukurydziana
  • 2 liście sałaty lodowej
  • 1 pomidor rzymski, 3 koktajlowe lub 1 mały zwykły pomidor
  • świeża bazylia
  • cebula dymka (lub szczypiorek)
  • 1 łyżka majonezu
  • plaster żółtego sera z dziurami
  • sól i kolorowy pieprz

Przygotowanie:

  1. Sałatę lodową porwać na kawałki, pomidora pokroić na półksiężyce, szczypiorek posiekać drobno.
  2. Tortillę podgrzewać przez 10 sekund z każdej strony, następnie zdjąć z patelni, posmarować majonezem, posypać solą i pieprzem. Na połowie wyłożyć szczypiorek, na niego sałatę lodową, pomidory, listki bazylii  i wszystko przykryć serem. Złożyć na pół.
  3. Podgrzewać serem do dołu przez 30 sekund na rozgrzanej, suchej patelni.

 

 

3. Złocista tortilla z serem i bazylią

Oryginalny przepis pochodzi z książki „Weź tylko trzy” autorstwa Jenny White. Ponieważ danie zawiera niewiele składników, warto postarać się o ich najlepszą jakość. Świeżej bazylii nie da się tu zastąpić suszoną. ;)

Składniki:

  • 2 tortille kukurydziane
  • 100 g sera żółtego (mimolette, gruyere, cheddar, radamer) w plasterkach
  • garść listków świeżej bazylii
  • sól i kolorowy pieprz
  • 1 łyżka oliwy do smażenia

Przygotowanie: Na patelni rozgrzać oliwę, na niej położyć jedną tortillę, ser żółty, bazylię. Doprawić solą i świeżo zmielonym pieprzem do smaku. Przykryć drugą tortillą i smażyć z każdej strony przez 1-2 minuty, aż ser się rozpuści.

 

4. Tortilla na ostro z szynką, gorgonzolą i brokułem

Taką tortillę spokojnie możecie wzbogacić o co tylko chcecie. Ważne, żeby dodać ostrej musztardy lub łagodnej musztardy i odrobinę tabasco, które podkreśli smak. Zestaw składników wydaje się na pierwszy rzut oka dość przypadkowy, ale w rezultacie otrzymujemy bardzo dobry posiłek.


Składniki:

  • 1 tortilla kukurydziana
  • 2 rzodkiewki, pokrojone w plasterki
  • 1 suszony pomidor w oliwie, posiekany
  • 1/2 szklanki różyczek ugotowanego brokuła (spora garść)
  • 3 plasterki szynki
  • 10 g sera pleśniowego (gorgonzola, lazur etc.)
  • 40 g sera białego lub ricotty
  • 1 łyżka ostrej musztardy
  • sól i kolorowy pieprz
  • ostra suszona papryka, pieprz cayenne (dodatkowo)

Do podania: sos czosnkowy lub sos koperkowy (użyć zamiast musztardy do środka tortilli). Przepisy pod spodem

Przygotowanie:

  1. Tortillę podgrzewać na rozgrzanej, suchej patelni przez 10 sekund z każdej strony. Zdjąć i położyć na desce.
  2. Placek posmarować dokładnie musztardą. Na jedną połowę wyłożyć ser biały i pleśniowy, przykryć brokułem i szynką. Dodać suszone pomidory. Posolić, dodać pieprz do smaku. Złożyć na pół.
  3. Na suchej, rozgrzanej patelni podgrzewać tortillę z każdej strony przez minutę.

Podawać z sosem czosnkowym (3 łyżki majonezu + 2 łyżki śmietany lub jogurtu naturalnego +  wyciśnięty duży ząbek czosnku) lub szwedzkim sosem koperkowym (2 łyżki delikatnej musztardy ziarnistej + 1 łyżeczka musztardy z Dijon + posiekany koperek + 2 łyżki cukru pudru + 3 łyżki octu z białego wina. Wymieszać, następnie powoli dolewać 100 ml delikatnej oliwy i ubijać trzepaczką).

PS. A jakby tego było ciągle mało, znam adres strony, a której znajdziecie tyle pomysłów, że nie przejecie ich do końca życia. Real Simple. Rzeczywiście proste! I skutecznie inspirujące. Wrzucam link, który od razu pokaże Wam tortillowe zasoby na tej stronie.

 

5. Tortilla z pieczoną papryką, serem i grzybami (film)

Zapisałam się na subskrypcję kanału z jedzeniem na YouTube. Nazywa się to KIN Community, a seria o jedzeniu – KIN EATS. Czasem włączam playlistę z jedzeniem tylko po to, żeby posłuchać muzyki, kiedy zajmuję się czymś innym. Enjoy, my friends!