Szpajza czekoladowo-cytrynowa i goście na budowie

Witajcie w niedzielny poranek.

Czy można tak napisać pięć po dwunastej w południe? :)

Mieliśmy tydzień temu ostatnich gości. Można by rzec, że to taka kolejna parapetówka, jakich dużo u nas się narobiło. Goście przyjechali, zjedli pięknie to, co naszykowaliśmy i zapomnieli wziąć od nas kapustę kiszoną. A my zapomnieliśmy spakować im od razu do samochodu, jak przyjechali. Nic straconego, w końcu teraz mieszkają niedaleko, to można im następnym razem po drodze podrzucić.

Na śniadanie była szpajza. Słyszeliście o tym? Ja się dowiedziałam niedawno z jednej śląskiej strony i postanowiłam zrobić nieoryginalną. Ponoć na niedzielę szykuje się prawdziwą cytrynową, ale co tam, zrobiłam po swojemu i nie żałuję.

Czytaj dalej

Hauskyjza – domowy ser, smażony z kminkiem

Jadłam pierwszy raz w życiu hauskyjzę. Hauskejzę. No, wiecie, albo nie wiecie. Ja dużo o tym słyszałam, ale to jednak nie to samo, co zjeść. Hauskyjza to biały ser, który kupuje się świeży, a je stary. Zostawia się go na kilka dni, żeby „dojrzał” w cieple, potem smaży na masełku i posypuje kminkiem. Ale to dobre!

Za mało tego było, za dobre i nie ja robiłam. Słuchałam od mojego Mężczyzny i Jego kuzyna o tym już wiele, wiele razy. Jednak skutecznie odchodziła mi na to ochota, jak żona Kuzyna za każdym razem mówiła, że to śmierdzi niemiłosiernie, jak stoi na parapecie.

Czytaj dalej