Słonecznikowy chleb na zakwasie na sposób tyrolski

Przedstawiam nieco zmodyfikowany przepis na chleb na zakwasie. Każda wersja chleba, który pieczemy, jest inna. Raz dodam więcej mąki tortowej, a raz zamienię pół szklanki na mąkę owsianą. Innym razem wystarczy, że zamienię przyprawę, a chleb już smakuje wspomnieniami.

Tym razem wykorzystałam zioła kupione jako powiew Tyrolu i chlebków Schüttelbrot – kolendrę, nasiona kopru włoskiego, kozieradkę. Niesamowity smak, zupełnie odmienny od polskiego chleba z kminkiem. Jeśli mieszkacie blisko granicy niemieckiej, dostaniecie gotową mieszankę przypraw w zwykłym markecie za naszą zachodnią granicą.

Przepis poniżej.

Czytaj dalej

Słonecznikowy chleb pszenno-żytni na zakwasie – bez drożdży

Znacie zapach chleba, pieczonego w swoim własnym piekarniku? Potrafi jednoczyć wszystkich przed szybką. Ludzie robią się głodni, zaglądają do lodówki i czekają, aż chleb chociaż odrobinę wystygnie, żeby dało się odkroić piętkę i być pierwszą osobą do spróbowania. :)

Kiedy piekliśmy chleb dla siebie i jadły go dwie, w porywach trzy osoby, to dwa bochenki starczały nam na dwa tygodnie. Wrzucaliśmy po każdym pieczeniu jeden bochenek zamrażarki i był spokój na długo.

(C) Zytka Maurion 2014

Ale kiedy na budowę przyjechał Krzysiek*, to okazało się, że jeden chleb starcza na jeden dzień. Bo kolega najpierw pytał:

A nie nudzi wam się już ten chleb?

My na to, że się nie nudzi. A Krzysiek z błyskiem w oku dodawał:

Nie, no, pyszny on jest. Mogę sobie jeszcze kromkę ukroić? Nie będzie to problemem?

I w taki sposób Krzysiek na trzeci dzień sam piekł u nas chleb, nie przerywając przy tym swojej pracy na dłużej, a potem pod koniec tygodnia upiekł sobie jeszcze w domu.

Przepis poniżej.

Czytaj dalej