Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie

Bardzo melancholijnie mnie nastraja część piosenek. Jedną z nich jest Until the end Norah Jones, drugą Thousand Oceans Tori Amos.

And you’ll never know how it makes me blue
Does it make you happy?

I w podobnym klimacie:

These tears I’ve cried
I’ve cried a thousands oceans
And if it seems
I’m floating in the darkness
Well I can’t believe that I would keep
Keep you from flying
So I will cry 1000 more
If that’s what it takes
To sail you home

Jestem dziś zupełnie nie w sosie. Wczoraj wróciliśmy po dziesięciu wyczerpujących dniach w Karkonoszach i Górach Izerskich, dziś jeszcze z samego rana pojechałam do domu. Mam tyle myśli w głowie, że nawet nie chcę skupić się na żadnej, bo kolejna noc będzie nieprzespana. W górach wywaliłam się na rowerze, rower wylądował na mnie i tydzień spania miałam z głowy. Nadciągnęłam sobie jakieś coś w szyi i każda pozycja do spania była dla mnie za trudna. Na poduszce śpię drugą noc. Siniaki o zmiennych barwach i inne drobiazgi to tylko taki lokalny koloryt ludowy.

Wiem, że za mało wiem, by wiele w życiu zmienić. Wiem, że za wiele w życiu chcę.

W skrócie wycieczka wyglądała tak.

Przyjechaliśmy do Robaczka w Wielki Czwartek. Od Wielkiego Piatku do Poniedziałku Wielkanocnego były Karkonosze. Hala Szrenicka z najgorszą kobietą w recepcji, jaką świat widział. Gdyby mogła, pewnie by mnie zastrzeliła po wejściu do schroniska. Na dzień dobry nie odpowiedziała, nie mówiąc o odwzajemnieniu uśmiechu.  Martinovka po czeskiej stronie, Samotnia i zejście do Karpacza. Potem rowerowo okolice Chatki Robaczka, Góry Izerskie i Singltrek pod Smrekiem. Jeden dzień w Görlitz na zakupach. I zleciało dziesięć dni, jak nic.

Ciągle jeszcze nie napisałam ani słowa o wyjeździe w Dolomity. Wyjazd był w tamtym roku w czerwcu. Okazał się tak trudny fizycznie i psychicznie, że nie umiem go ocenić jednoznacznie. Był wyczerpujący, obnażający strach i egoizm, pokazujący wszystkim czterem osobom z naszej wyprawy, kim jesteśmy. Albo może kim lepiej nie być na co dzień.

Wyjazd w Karkonosze i Izery nie był tak wykańczający, ale też pojawiły się w nim równie trudne do rozwiązania zagadki. Dobrze jest zachować piękne wspomnienia. Ale nie można przecież zapomnieć o złych, tylko wziąć z nich lekcję życia.

Sail you home…

Weszłam znów na fejsbuka. Raz na kilka miesięcy przypominam sobie, że toto istnieje. Odezwał się znajomy, który pochodzi ze Śląska, a rodzina przeniosła się w świętokrzyskie rejony. Ciekawe, że poza jedną znajomą z liceum, nikt nie wiedział, że przyjechałam. A tu odzywa się akurat ten znajomy, który mieszka właśnie tutaj. Kiedyś wybraliśmy się razem z moją przyjaciółką i lokalną grupą zapaleńców na skałki, jak jeszcze pracowałam w górach. Potem okazało się, że to był miłośnik kawy i dobrych filmów. Moja wiedza o kawie została przeformatowana. Pierwszy raz widziałam wtedy lodówkę i zamrażalnik załadowane kawą w ziarnach.

Your flowers grow in the frozen snow
And I’d like to know if it’s all a show
‘Cause you sure look happy
Are you really happy?

Ciekawostka. Otworzyłam stronę YouTube, a tam informacje o filmach, które oglądałam. W polecanych do obejrzenia jeszcze raz pojawiła się „Świnia” Katarzyny Groniec. Ale było też to:

To tyle i aż tyle.

PS. Człowiek, którego nie widziałam prawie dwa lata i który nie miał pojęcia, co się ze mną działo przez ten czas, powiedział mi dziś, że na optymizm dobrze działa podrywanie chłopaków. Nie tak dawno usłyszałam to od kogoś zupełnie innego. Idzie wiosna, czy coś?

Ktoś umie to powiedzieć lepiej, niż ja

Słuchałam dziś kilka razy „Kwiatów we włosach” według Kasi Kowalskiej. Zostałam sama z katarem i komputerem w domu, bo reszta się na basen wybrała. Jakoś sobie nie wyobrażam iść na basen, jak jeszcze kilka dni temu walczyłam z gorączką. Nie dla wszystkich dookoła jest to oczywiste, ale dla mnie tak.


Czytaj dalej

Reminescencje

SMUTNY BÓG
muzyka: Anna Maria Jopek
słowa: Marcin Kydryński

 

Gdzie ost i wrzos
Koi mnie jasny głos
Woń pól i głóg
Jesteś tak daleko i tak blisko stąd
Mój los w Twoich ustach, jak kłos
Czyżbyś wołać mnie mógł?

Czy krople mgły
To twoje łzy?
Podobno, czasem bywasz smutny
Jeżeli tak,
Przyjdź tu choć raz
Posłuchaj jak oddycha las

Gdzie ost i mak
Cisza śpiewna, jak ptak
We mgle śpi klon
Jesteś tak daleko i tak blisko stąd
To buk znaczy rozstaje dróg
Czyżbyś drzewem być mógł?