01:44 – Strefa rokendrola wolna od angola i Zytka

Cha, cha,cha! Właśnie Szanowny Pan Redaktor przeczytał mój list… Jak miło. Słucham Strefy bardzo rzadko, bo zwykle po północy już śpię. Ale dziś bardzo, bardzo potrzebuję zająć się czymś innym, niż spaniem i tak wyszło.

Letím na Bahamy s veľkými kuframi
okuliare na nose a klobúk na hlave
pretože je tu on, my sme tu stále v kose
je to šofér, ktorý nám nekúril v autobuse

Leciała po słowacku piosenka z jakimś tekstem. A dokładniej U.K.N.D – Všetko najlepšie. I piosenka o lemoniadzie.Zrozumiałam z tego tylko „kofola” i „wszystkiego najlepszego”.

Hej ty si tam bola, čo tam stojí kofola?
Hej čo si tam bola, na mňa sa lepí smola.

Pochwaliłam się tym w radiu za piętnaście druga w nocy i oto moje wysiłki zostały nagrodzone. How nice, how nice.

Dobrej nocy! Mamy od kilku dni w Polsce opady deszczu, co do których straszyli nas ogólnym potopem, ale jest trochę lepiej. Przerażające jest to, że jednak rzeki wylały i zalały okolice Nowego Sącza. Przez kilka dni wody spadło więcej, niż przez cały miesiąc…

Že vraj tu niekde nekúril šofér
dostal príučku, dostal ju po nose
konečne je tu raj ako na Bahamy
chodíme po meste s veľkými kuframi

U nas szczęśliwie rzeczka nie wylała i ponoć tutaj nie wylewa. I niech tak zostanie.

Całe życie czekamy na chwilę. Czasem tylko nie precyzujemy, na jaką i potem wychodzą dziwne rzeczy z tego czekania.

Spokojnej nocy! I niech już przestanie padać. A to adres strony tego wspaniałego zespołu słowackiego: 
http://uknd.sk/

Aha. Pamiętacie ten wpis? Będę trzymała się tamtej myśli jak, nie przymierzając, Jaś Fasola brzegu trampoliny na basenie.

Jutro będę duży, dzisiaj jestem mały

Mieszkam w wysokiej wieży otoczonej fosą
Mam parasol, który chroni mnie przed nocą
Oddycham głęboko, stawiam piedestały
Jutro będę duży, dzisiaj jestem mały

Zamek Czocha (C) Zytka Maurion

Czytaj dalej

Lista, lista!

Witajcie w Trójce!

W tle nowa piosenka z  płyty Stinga.Lista Przebojów jest wciąż żywa, niczym wskrzeszony Dinozaur. I niech nie umiera!

Mamy na budowie porządny radiomagnetofon. I słuchamy namiętnie po kolei wszystkich wygrzebanych z otchłani czasu kaset. A tym razem, wreszcie, wreszcie, wreszcie! siedzimy spokojnie przy świecach i LP3 leci samo. Bez przekładania kasety na drugą stronę. :)

Co do świec – włożone są w wiadro (kibel, jak tu mówią) i udają ognisko. Zastawiliśmy je kilkoma kawałkami drewna dla lepszego efektu. Pięknie. Na budowie też może być romantycznie. Szczególnie, że mamy tynk na zewnątrz i nawet kurier od wanny myślał, że to taki mały remoncik nam się szykuje.

 

Jeśli wredny księżyc znów będzie dawał po gałach, nie prześpię kolejnej nocy, mimo wszelakich zabiegów, żeby mocno spać. A było tak:

Czytaj dalej

Opowiedzieć ciszę

A gdyby tak otworzyć uszy na ciszę?

Pozwolić wiatrowi muskać twarz mroźnym powiewem. Patrzeć szeroko otwartymi oczami na księżyc wschodzący za lasem. Wdychać zimne, górskie powietrze. Dać się oślepić po kilku dniach gęstej mgły, z której ludzie wynurzali się niespodziewanie dla nich samych. Poczuć na skórze to drżenie, właściwe tylko wyjątkowym momentom.

I nie mówić nic. Zostawić daleko za sobą ocenianie przydatności księżyca w miejscu, w którym widzą go tylko nieliczni. Mówią, że słońce świeci jednakowo dla dobrych i złych. Nagłe przebłyski słońca były dla mnie niczym oświecenie.

Czytaj dalej